Książki

Fikcja, która opiera się algorytmowi: pożądanie, nieporządek i nowa awangarda

Świetlisty i bezkompromisowy nurt przepływa przez współczesną fikcję — nurt, który nie ufa rozwiązaniu, odrzuca pocieszenia liniowej przyczynowości i obstaje przy ciele jako pierwotnym miejscu sensu. Nazwijmy to erotyczną fantasmagorią: sposobem pisania, który rozpuszcza fabułę w doznaniu, zastępuje postępujący impuls rozdziału bardziej oceaniczną i okrężną logiką, i traktuje pożądanie nie jako temat, lecz jako organizujący zasadę samej świadomości.
Martha Lucas

To nie jest nowa tradycja. Jej genealogia biegnie przez surrealizm, przechodzi przez Anaïs Nin i Georgesa Bataille’a, przemierza wisceralne mitologie Angeli Carter i liryczne poematy prozą francuskiego nouveau roman, aż do ciała-jako-tekstu Kathy Acker i transgresywnego eksperymentalizmu najodważniejszych literackich spadkobierców teorii queer. To, co jest nowe — to, co nadaje tej tendencji jej szczególną pilność w obecnym momencie — to przeciwnik, z którym się teraz mierzy i wobec którego, mierząc się z nim, określa siebie.

Tym przeciwnikiem jest algorytm. Wzrost sztucznej inteligencji jako współtwórczyni w przestrzeni literackiej wytworzył nowy standard narracyjnej normalności: spójny, emocjonalnie czytelny, ustrukturyzowany w trzy akty, zgodny z gatunkiem. Fikcja generowana przez maszyny zmierza, ze swojej statystycznej natury, ku prawdopodobnemu. Produkuje kompetencję. Produkuje rozwiązanie. Produkuje przede wszystkim rodzaj narracyjnego zamknięcia, które pozostawia czytelnika usatysfakcjonowanym w sposób, w jaki satysfakcjonuje ukończona transakcja.

Erotyczna fantasmagoria odmawia tego. Jej odmowa nie jest petulancyjna ani tylko dekoracyjna. Jest filozoficzna. Pisać we fragmentach, pozwolić pożądaniu zmienić kierunek zdania w połowie jego lotu, uprzywilejować halucynację nad ekspozycją — to nie są błędy rzemiosła, lecz afirmacje zasady epistemologicznej. Głoszą, że pewne wymiary ludzkiego doświadczenia nie są ustrukturyzowane jak argumenty, lecz jak sny: rekurencyjne, nadokreślone, odporne na streszczenie, niezdolne do oddzielenia od specyficznych tekstur, przez które są odczuwane.

Krajobraz wydawniczy pęka właśnie wzdłuż tej linii uskoku. Duże wydawnictwa komercyjne, ukształtowane przez imperatyw widoczności i algorytmicznej rekomendacji, coraz bardziej faworyzują dzieła, które można skategoryzować, otagować i dystrybuować do odbiorców przez logikę platformy. Niezależne wydawnictwa natomiast proliferują z wyraźnymi mandatami do publikowania tego, co formalnie transgresywne i celowo trudne. Napięcie między tymi dwoma instytucjonalnymi światami nie jest jedynie komercyjne — jest cywilizacyjne. Stawką jest pytanie, czy literatura będzie modelować się na komunikacji czy na doświadczeniu.

Wyrafinowanie erotycznej fantasmagorii polega właśnie na jej naleganiu, że te dwie rzeczy są nie do pogodzenia. Komunikacja chce przenosić informacje przez przestrzeń między dwoma umysłami przy minimalnym tarciu. Doświadczenie — zwłaszcza doświadczenie erotyczne — jest całkowicie tarciem. To ciało afirmujące swoją nieprzezroczystość wobec jasności, której domaga się rozum. Kiedy powieściopisarka decyduje się pozwolić, by składnia wcielała zamęt zamiast wyjaśniać go z zewnątrz, by architektura akapitu wcielała nie-teleologiczny dryf pożądania zamiast go opisywać, ten wybór posiada wymiar polemiczny.

Szerszy kontekst kulturowy potęguje to wszystko. Żyjemy w historycznym momencie, w którym granice między ludzką a maszynową produkcją rozpuszczają się szybciej, niż krytyka zdoła nadążyć. Czytelnicy są jednocześnie zafascynowani i zdestabilizowani świadomością, że to, co czytają, mogło zostać wygenerowane przez system, który nigdy niczego nie czuł. Erotyczna fantasmagoria pozycjonuje się jako dowód przeżytego doświadczenia — nie przez deklarację tematyczną, lecz przez formę. Żaden algorytm nie produkuje tego rodzaju zdania, chyba że jest wytrenowany, by je naśladować. Różnica między naśladownictwem a źródłem pozostaje na razie wykrywalna w ziarnie prozy.

Jest też coś politycznie znaczącego w centralności erotycznego w tym literackim oporze. Eros zawsze był domeną, którą racjonalistyczna cywilizacja uznawała za najtrudniejszą do zarządzania. Od ambiwałentnego traktowania przez Platona w Uczcie po freudowskie naleganie na jego wyłanianie się spod cywilizowanej powierzchni pożądanie reprezentowało resztę, której logika nie może wchłonąć. W momencie kulturowym zdefiniowanym przez aspirację do zredukowania wszelkiego ludzkiego zachowania do danych i wszelkich danych do przewidywania erotyczne staje się — paradoksalnie, z konieczności — wywrotowe. Pisać zerotyzowaną, nielinearną fikcję to obstajać przy tym, że część tego, czym jesteśmy, nie może być skartografowana.

Międzynarodowego rezonansu tej literackiej tendencji nie należy niedoceniać. Choć jej najbardziej widoczni praktycy mogą pracować po angielsku, hiszpańsku, francusku lub portugalsku, estetyczne przesłuchanie, które prowadzą, jest globalne. Każda kultura literacka negocjuje obecnie swój stosunek do technologicznego przyspieszenia, do datafizacji intymności, do spłaszczenia narracyjnej różnorodności na rzecz tego, co czytelne dla platformy. Pisarze, którzy opierają się tej presji poprzez formalny radykalizm, są — niezależnie od swojego konkretnego geograficznego lub językowego kontekstu — zaangażowani w tę samą cywilizacyjną debatę.

To, co najbardziej pionierskie w tym trybie fikcji — i co najwyraźniej odróżnia go od zwykłej stylistycznej prowokacji — to jego teoretyczna spójność. Erotyczna fantasmagoria to nie po prostu trudne pisanie. To pisanie, które poważnie zastanowiło się nad tym, dlaczego trudność może być konieczna. Rozumie, że forma nigdy nie jest niewinna, że architektura zdania stawia twierdzenia o tym, jak zorganizowana jest rzeczywistość, i że pisanie w gramatyce rozwiązania jest afirmowaniem polityki zamknięcia, której większa część rzeczywistego doświadczenia nie może podtrzymać.

Pytanie, które stawia to przed przyszłością literatury, jest fundamentalne. Jeśli sztuczna inteligencja konsoliduje swoją pozycję jako generator kompetentnej i komercyjnie akceptowalnej fikcji — a dowody sugerują, że jest na dobrej drodze — to najpilniejsze twórcze pytanie dla ludzkich pisarzy staje się: co tylko my możemy robić? Odpowiedź oferowana przez erotyczną fantasmagorię jest prowokacyjna i ostatecznie transformująca. Tylko my możemy ponosić porażkę ze spójnością. Tylko my możemy pozwolić, by pożądanie wykoleiło argument. Tylko my możemy pisać od wewnątrz zamętu, a nie z góry nad nim. To, sugeruje forma, nie jest ograniczeniem. To ostatnie i najbardziej suwerenne terytorium literatury.

Dyskusja

Jest 0 komentarzy.

```
?>