Aktorzy

Patricia Arquette, oscarowa aktorka, która zrezygnowała z roli pierwszoplanowej

Penelope H. Fritz

Najciekawsze w Patricii Arquette jest to, że nagrody były łatwą częścią. Odebrała Oscara za cichą, pozbawioną makijażu rolę, matkę filmowaną raz w roku przez weekend, przez dwanaście lat, w otwartym eksperymencie Richarda Linklatera, a branża odpowiedziała pytaniem, które zadaje się każdej zwyciężczyni: jak chce pani, by wyglądała reszta jej kariery? Arquette odpowiedziała, idąc w odwrotną stronę. Odmówiła zaszufladkowania, zrezygnowała ze ścieżki głównej kobiety i po cichu przekuła środek swojej kariery w rejestr, którego prawie nikt jej nie oferował: kobiet, których życie wewnętrzne jest brzydsze i bardziej splątane niż to, na co amerykańskie kino zwykle pozwala sobie w zbliżeniu.

Pochodziła z rodzinnego zawodu i z domu bez pieniędzy. Ojciec, Lewis Arquette, był aktorem i lalkarzem; dziadek Cliff był stałym gościem amerykańskiej telewizji; rodzeństwo — Rosanna, zmarły Alexis i David — także żyło ze sceny. Przedostatnia w klanie, Patricia, uciekła z domu w wieku czternastu lat, spała na kanapie u siostry Rosanny w Los Angeles i zaczęła chodzić na castingi. Jej debiut filmowy w wieku dziewiętnastu lat, jako de facto bohaterka trzeciego Koszmaru z ulicy Wiązów, wyglądał wtedy na rampę do horroru franczyzowego. Zadziałał raczej jako długa brama nauki. Następna dekada przyniosła jej Alabamę Whitman w Prawdziwym romansie — scenariusz Quentina Tarantino, reżyseria Tony’ego Scotta, uciekająca Bonnie, która zestarzała się jako jedna z najczęściej cytowanych ról lat dziewięćdziesiątych — potem Kathy w Ed Wood, Renee i Alice w Zagubionej autostradzie, Mary w Ciemnej stronie miasta u boku ówczesnego męża Nicolasa Cage’a oraz banitkę Kissin’ Kate Barlow w Niesamowitych przygodach Stanleya Yelnatsa. Kiedy w 2005 roku podpisała kontrakt na serial w stacji ogólnej, miała już za sobą pracę dla Tony’ego Scotta, Tima Burtona, Davida Lyncha, Martina Scorsese i Davida O. Russella. A mimo to, w hollywoodzkiej arytmetyce, nie była jeszcze gwiazdą.

Medium, serial proceduralny NBC o medium-matce trzech córek, trwał sześć sezonów i przyniósł jej pierwszą Emmy. Zrobił też z nią to, co telewizja robi aktorkom kinowym jej pokolenia: po cichu wyłączył ją z rozmowy o nagrodach dokładnie wtedy, gdy ona wykonywała swoją najlepszą pracę tydzień po tygodniu. Boyhood przyciągnął ją z powrotem na salę. Projekt Linklatera — ci sami aktorzy, te same postacie, jeden weekend w roku między 2002 a 2014 — dał jej Olivię Evans, samotną matkę dokumentowaną w czasie rzeczywistym, nie w retrospekcjach. Rola nie była pomyślana jako materiał do montażu galowego. Narastała. Kiedy na początku 2015 roku przyszły wyróżnienia, wykorzystała scenę Oscarów, by domagać się równości płac i pełni praw dla kobiet w Stanach Zjednoczonych. Brawa przyszły z sali, a kontrnatarcie z internetu, gdzie zapowiedź wypowiedziana za kulisami o osobach LGBTQ i osobach mniejszościowych, które walczyły dla kobiet, została odczytana przeciwko niej. Arquette niczego nie odwołała. Współzałożyła GiveLove, organizację sanitarną, którą jej siostra Rosanna od lat prowadziła na Haiti, i nadal wpychała politykę w każdą rundę promocyjną.

Trudniejszy do odczytania jest artystyczny wybór, który nastąpił później. Spodziewany ruch po Oscarze — pierwszoplanowe role w kinie studyjnym średniego budżetu — nie nadszedł, a ona za nim nie biegła. Miniseriale tak. Jako Tilly Mitchell w Ucieczce z Dannemory w reżyserii Bena Stillera zagrała zamężną pracownicę więzienia, która pomaga dwóm osadzonym przeskoczyć mur w północnej części stanu Nowy Jork; występ, bardziej zraniony niż sensacyjny, przyniósł jej Złoty Glob, SAG i drugą Critics’ Choice. Sześć miesięcy później The Act dał jej Dee Dee Blanchard, matkę, której znęcanie się nad córką stanowi osobny gatunek horroru; przyszły Emmy i Złoty Glob. Wzór, który krytyka zaczęła etykietować jako zwrot ku telewizji, był czymś innym. Był odmową bycia żoną. Role, które wybierała Arquette, to były kobiety, na które kamera zwykle nie patrzy bez mrugnięcia.

Era Severance ten argument utwardziła. Od 2022 roku gra Harmony Cobel, kierowniczkę piętra Lumon Industries, której lojalność jest tak całkowita, że funkcjonuje jak druga osobowość. Już w drugim sezonie postać wygięła serial wokół siebie: długo zapowiadana retrospekcja dzieciństwa Cobel wewnątrz kompleksu Kier należącego do Lumon spadła z ekranu na początku 2025 roku i stała się najgłośniejszą godziną sezonu. W marcu 2026 powiedziała magazynowi TV Insider, że gdy dziennikarze proszą o zapowiedź trzeciego sezonu, jej instynkt jest taki, by uchylić się tak, jak zrobiłaby to Cobel. Zdjęcia ruszają tego lata.

Gałąź reżyserska to historia cichsza. Gonzo Girl, jej pierwszy pełny metraż za kamerą, miała premierę na TIFF 2023 z Willemem Dafoe jako sobowtórem Huntera S. Thompsona i Camilą Morrone jako asystentką, która ma mu przeżyć; Arquette wycofała montaż, by w 2025 roku pokazać krótszą wersję na Tribece, a film wciąż nie ma amerykańskiej dystrybucji. Mówi o nim tak, jak reżyserzy mówią o swoim drugim filmie, nie o pierwszym. They Will Kill You, horror Kirilla Sokołowa z wytwórni Nocturna braci Muschietti, wszedł do kin w marcu 2026; gra Lilith Woodhouse, dyrektorkę hotelu, który stał się sektą. Miniserial Hulu Murdaugh: Death in the Family, emitowany pod koniec 2025 roku, dał jej Maggie Murdaugh, kobietę uwięzioną w południowej dynastii prawniczej, której upadek stał się najczęściej słuchanym podcastem o prawdziwych zbrodniach dekady.

To, co lata po Boyhood udowodniły, to że nagroda nie była rozwiązaniem. Była pytaniem. Co aktorka, która już wszystko wygrała, robi z drugą połową? Arquette odpowiada, rola po roli, dłuższą wersją: wybiera kobiety, których nikt nie chce fotografować, uczy się reżyserii, nie ścisza politycznego głosu. Trzeci sezon Severance kręcony jest tego lata. The Last Disturbance of Madeline Hynde jest w postprodukcji.

Dyskusja

Jest 0 komentarzy.