Programy telewizyjne

Ze szczyptą miłości na Netflixie opowiada o kucharce, która nauczyła się wszystkiego od matki — i dlaczego to nie wystarczy

Molly Se-kyung

Istnieje szczególny rodzaj kompetencji, który wyklucza zamiast otwierać drzwi. Luka, protagonistka serialu Ze szczyptą miłości — indonezyjskiego oryginału Netflixa w reżyserii Teddy’ego Soeriaatmadji — od lat perfekcyjnie opanowała kuchnię swojej matki: techniki, rytmy, specyficzną inteligencję każdego dania z menu rodzinnej restauracji. Potrafi wykonywać przepisy z precyzją. Czego jeszcze nie potrafi, to wyjaśnić jedynej osobie, która ma znaczenie, dlaczego te przepisy zasługują na istnienie w dokładnie takiej formie, w jakiej istnieją. A w ekonomii autorytetu, którą serial buduje, ta luka nie jest drobną wadą — to cały problem.

Ze szczyptą miłości — w Indonezji znany pod tytułem Luka, Makan, Cinta, a na arenie międzynarodowej jako Made with Love — to kulinarny dramat romantyczny o strukturze sporu sukcesyjnego i architekturze emocjonalnej czegoś znacznie cichszego i bardziej niepokojącego. Powierzchniowy konflikt jest czytelny: ambitna córka chce stanowiska zajmowanego przez matkę; matka nie jest gotowa go oddać; przybycie outsidera wszystko komplikuje. Prawdziwy temat jest jednak bardziej niepokojący. Luki nie pozbawia się niesprawiedliwie czegoś, na co zasłużyła. Prosi się ją, by udowodniła coś, czego jeszcze nie zrozumiała, że musi udowodnić. Serial żyje w tej przestrzeni — między tym, co Luka potrafi zrobić, a tym, czego jeszcze nie pojęła, że się od niej wymaga.

YouTube video

Kuchnia jako jurysdykcja

Soeriaatmadja, którego filmografia (Lovely Man, Affliction, Mungkin Kita Perlu Waktu) opiera się na konsekwentnej metodzie — pozwalaniu, by konflikty psychologiczne wychodziły na powierzchnię przez zachowanie, a nie przez dialog, odmawianiu kierowania emocjonalnymi reakcjami widza —, wnosi tę samą powściągliwość w środowisko, które zazwyczaj operuje na zupełnie innym rejestrze. Prestiżowy dramat kuchenny przyzwyczaił publiczność do zmienności: kuchnia jako pojemnik ciśnieniowy, który prędzej czy później wybucha. The Bear zbudował swoją reputację na tym załamaniu. Boiling Point skonstruował całą swoją formalną logikę wokół chwili, która je poprzedza.

Ze szczyptą miłości robi coś strukturalnie innego. Kuchnia funkcjonuje. Nikt się nie rozpada. Konflikt nie jest między kompetencją a jej brakiem, lecz między dwiema formami autorytetu, które nie mogą zajmować tego samego miejsca w tym samym czasie. Matka jest szefową kuchni, która zbudowała coś realnego i nadal prowadzi to doskonale. Roszczenie Luki do sukcesji natychmiast napotyka problem, że nie ma żadnego obserwowalnego niepowodzenia, na które można by wskazać. Nie może argumentować, że matka powinna ustąpić, bo coś idzie źle. Musi bronić czegoś bardziej niewygodnego: że jej własny rozwój wymaga przejścia, które nieustanny sukces matki sprawia, że trudno uzasadnić w praktycznych kategoriach.

To właśnie w tym psychologicznym węźle — który serial zawiązuje w pierwszym akcie i nie rozwiązuje z łatwością — pojawia się Dennis: nowy kucharz zatrudniony przez matkę z zaufaniem, którego Luka nie potrafi wytłumaczyć. Dennis funkcjonuje jako instrument diagnostyczny. Jego status outsidera jest dokładnie tym, o co chodzi. Nie ma historii z kuchnią, żadnego emocjonalnego długu wobec jej założycielki, żadnej stawki w jej mitologii. Może zobaczyć, czym kuchnia faktycznie jest teraz — oczyszczona ze wszystkiego, czym miała się stać. To, co widzi — i co jego obecność ujawnia wszystkim, włącznie z Luką — to fakt, że najważniejszy konflikt w tej kuchni nigdy nie został powiedzony na głos.

Jedzenie jako nieprzetłumaczalny język

Soeriaatmadja opisywał w wywiadach podejście produkcji do kwestii jedzenia w sposób, który jasno pokazuje, że nie używa gastronomii jako atmosfery. Projektowanie potraw zajęło miesiące pracy. Scenografie kuchenne były w pełni funkcjonalne. Obsada trenowała nie tylko techniki kulinarne, ale także sposób nakładania — specyficzną inteligencję prezentacji dania, to, co jego kompozycja komunikuje zanim ktokolwiek je spróbuje. To jest język, w którym pracuje ten serial.

Kuchnia nusantara — niezwykle różnorodne dziedzictwo kulinarne indonezyjskiego archipelagu, zmienne w zależności od regionu, rytuału i historii rodzinnej — niesie informacje, których nie da się sparafrazować. Danie nie ma tylko określonego smaku: koduje zestaw relacji z ziemią, z pamięcią, z osobą, która po raz pierwszy złożyła je w tej precyzyjnej formie. Kiedy restauracja matki serwuje te dania na Bali, formułuje twierdzenie o tym, co znaczy naprawdę coś znać. Pytanie, które serial stawia — nie stawiając go nigdy wprost — brzmi: czy Luka wie, co serwuje, kiedy to serwuje, czy tylko wie, jak to serwować.

To rozróżnienie nie jest subtelne. To różnica między technikiem a powiernikiem. Luka była kształcona jako ta pierwsza. Na co matka wydaje się czekać, to dowód, że może stać się tą drugą. I serial jest na tyle uczciwy, by pozostawić otwarte pytanie, czy ta przemiana jest w ogóle możliwa — czy też relacja Luki z kuchnią, zbudowana na potrzebie udowodnienia się osobie, która nią kieruje, uczyniła z niej już zły typ kucharki, zanim miała szansę odkryć, jakim mogłaby być.

Co ujawnia Dennis

Łuk od rywali do współpracowników między Luką a Dennisem działa, bo serial rozumie dokładnie, do czego Dennis służy strukturalnie. Nie jest romantycznym zainteresowaniem komplikującym zawodową trajektorię Luki. Jest elementem, który czyni czytelną istniejącą strukturę kuchni. Przed Dennisem konflikt między Luką a matką był wszechobecny — obecny w każdej interakcji, nigdy bezpośrednio nazwany. Po jego przybyciu matka musi podejmować decyzje, których wcześniej nie mogła podjąć, a Luka ma cel dla frustracji, która dotąd nie miała innego obiektu niż sama struktura.

To, co Luka stopniowo rozumie przez rywalizację, a potem współpracę z Dennisem — i co serial buduje z prawdziwą cierpliwością — to fakt, że przedstawiała swoją sprawę niewłaściwej widowni. Uznanie, którego chce od matki, jest w najgłębszym sensie czymś, czego matka nie jest w stanie jej dać. Nie jest zatrzymywane. Nie jest nagrodą za wystarczające osiągnięcia. To coś, co Luka może przyznać sobie wyłącznie sama — a droga do tego nie prowadzi ani przez pokonanie Dennisa, ani przez czekanie na ustępstwo matki, lecz przez wypracowanie genuinnego własnego punktu widzenia kulinarnego: nie przedłużenia punktu widzenia matki, nie jego korekty, lecz swojego własnego.

Co Bali robi w tej historii

Bali niesie w tym serialu znaczący ciężar symboliczny. Dekady turystycznego dyskursu i zachodnich mediów lifestyle’owych zamieniły wyspę w synonim duchowego retreat, egzotycznego piękna i mgliście zdefiniowanego poczucia odnowy — obraz realny, intensywnie skomercjalizowany i odnoszący się niemal wyłącznie do Bali doświadczanego przez tych, którzy przyjeżdżają z zewnątrz. Pytanie, na które serial musi odpowiedzieć, brzmi: czy używa Bali jako scenerii, czy angażuje się z Bali jako miejscem mającym własne argumenty do zaprezentowania na temat tożsamości, lokalnej wiedzy i tego, co znaczy przynależeć gdzieś.

To, co kulinarny ramowy umożliwia, to wersja Bali skupiona mniej na krajobrazie, a bardziej na wiedzy: co się tu wie, czego nie wie się gdzie indziej, co się tu gotuje, czego nie można odtworzyć w innym kontekście, i co jest stawką w utrzymywaniu tej wiedzy przy życiu wewnątrz restauracji zamiast pozwalać jej rozpłynąć się na generycznym rynku haute cuisine bez geograficznego zakorzenienia. Restauracja matki jest w tej lekturze formą kulturowej opieki. A pragnienie Luki przejęcia jej jest też — świadomie czy nie — pragnieniem wzięcia na siebie tej odpowiedzialności. Serial argumentuje, przez wybór miejsca akcji raczej niż ekspozycję, że umieć gotować to nie to samo, co wiedzieć, za co się jest odpowiedzialnym, gdy się gotuje.

Miejsce serialu

Ze szczyptą miłości pojawia się w momencie, gdy katalog lokalnych oryginałów Netflixa w Azji rozwinął konkretną umiejętność: radzenia sobie z napięciem między globalnymi oczekiwaniami formatowymi a lokalną logiką narracyjną. Ten serial radzi sobie z tym napięciem z większą inteligencją niż większość. Kulinarny ramowy jest jednym z bardziej efektywnych wyborów dla tej podwójnej czytelności: jedzenie jest jednocześnie wśród najbardziej kulturowo zakodowanych ludzkich aktywności i wśród najbardziej powszechnie dostępnych. Indonezyjska specyfika tego, co jest gotowane, nie jest przeszkodą dla międzynarodowej widowni — to jest argument. To, co każdy widz może śledzić, to historia kogoś, kto próbuje odzyskać coś, co zostało mu dane i czego jeszcze naprawdę nie posiada. To, co dodaje balijska kuchnia, to precyzja tego, czym dokładnie to coś jest.

Soeriaatmadja nie jest reżyserem ułatwiającym życie swojej widowni ani swoim postaciom. Jego filmografia opiera się na przekonaniu, że prawdziwa psychologiczna zmiana jest powolna, częściowa i zazwyczaj nieprzejrzysta dla tych, którzy przez nią przechodzą. Zastosowana do dwunastoodcinkowego serialu z powierzchniową architekturą dramatu romantycznego, ta wrażliwość produkuje coś rzadkiego: serial, który zasługuje na wzruszenie właśnie dlatego, że odmawia bycia oczywistym.

Czy Luka może nauczyć się gotować dla siebie samej — nie żeby przewyższyć matkę, nie żeby zdobyć Dennisa, nie żeby ocalić restaurację — a jeśli nie może, czy cokolwiek innego ma w ogóle znaczenie?

Ze szczyptą miłości (indonezyjski tytuł oryginalny: Luka, Makan, Cinta; tytuł międzynarodowy: Made with Love) jest dostępny od dziś na Netflixie na całym świecie. Reżyseria: Teddy Soeriaatmadja. Produkcja: Karuna Pictures. W rolach głównych: Mawar Eva de Jongh, Sha Ine Febriyanti, Deva Mahenra, Adipati Dolken i Asmara Abigail.

Dyskusja

Jest 0 komentarzy.