Filmy

„Under Salt Marsh” sezon 2 stawia wszystko na Rafe’a Spalla

Liv Altman

Gdy kanał telewizyjny wznawia hit, interesujące pytanie nie brzmi „czy”, tylko „co przetrwa cięcia”. Sky zamówiło drugi sezon Under Salt Marsh, a oczywisty nagłówek pisze się sam: serial detektywistyczny, który stał się największą premierą nadawcy od lat, powraca. Spójrzmy jednak, co faktycznie wraca – odnowienie wygląda mniej jak kontynuacja, bardziej jak kontrolowana rozbiórka. Prawie wszystko, co zbudowało pierwszy sezon, zostaje na brzegu. Do następnego podróżuje Rafe Spall.

Serial sprzedawano jako ensemble – zniszczone walijskie miasteczko, utopione dziecko, dwóch skłóconych partnerów policyjnych krążących wokół żalu, którego żaden z nich nie przepracował. Kelly Reilly jako Jackie Ellis była nominalną prowadzącą, byłą detektyw, która została nauczycielką, a jej odkrycie wprawiło całą maszynę w ruch. Drugi sezon nie zachowuje nic z tego. Nowy tytuł, nowy kraj, nowa obsada. Jedynym stałym punktem, którego Sky nie chciało odpuścić, jest detektyw Eric Bull w wykonaniu Spalla.

To cicho radykalna decyzja i mówi ci, gdzie naprawdę leżał ciężar dramatu. Bull nigdy nie był nazwiskiem na plakacie; był niecentryczną obecnością na skraju kadru – enigmatyczny, drażliwy, bardziej rana niż brawura, pełen idiosynkrazji tam, gdzie prowadzący detektyw zwykle wnosi pewność. Komparatystyczny odruch wychwytuje to wcześnie: Under Salt Marsh należy do bardzo brytyjskiej linii, procedurów błota i żalu, które łączą Happy Valley i Mare of Easttown, gdzie krajobraz jest postacią, a wszyscy kłamią. Ale te seriale są zbudowane wokół kobiety, która nie potrafi odpuścić. Ten, jak się okazuje, cicho budował coś innego – detektywa, którego można podnieść i nieść dalej.

Bo to jest teraz format. Po wydarzeniach pierwszego sezonu Bull przenosi się do odległej szkockiej wioski górniczej tonącej pod ciężarem własnych tajemnic, a śledztwo w sprawie morderstwa ciągnie go ku prawdzie o jego własnej przeszłości. Przeczytaj to dwa razy. Pierwszy sezon opowiadał o pogrzebanym przestępstwie miasteczka; drugi – o pogrzebanym ja detektywa. Serial obrócił kamerę w stronę jedynego elementu, który uznał, że nie może stracić. Kształtem jest teraz bliższy antologii wędrującego detektywa – Wallander, Vera, nowa sprawa w każdym cyklu – z tą różnicą, że reset jest totalny. Świat się resetuje, obsada się resetuje, kraj się resetuje, a Bull jest jedyną nicią przewleczoną przez zmiany.

Oto czym odnowienie jest naprawdę, pozbawione ciepła komunikatu prasowego: werdyktem. 28-dniowa widownia dwóch i pół miliona pojawiła się na tym, co reklamowano jako serial Reilly, i sprawiło, że Under Salt Marsh stał się największą premierą oryginalnego dramatu Sky od czasu The Day of the Jackal – a odczytanie tej liczby przez kanał było takie, że zatrzymanym aktywem, rzeczą wartą odbudowy, był detektyw Spalla. Twórczyni Claire Oakley wraca, by pisać i reżyserować, przenosząc, jak mówi, serial „do kolejnej unikalnej części Wielkiej Brytanii”. Eufemizm robi swoje. To, co naprawdę wędruje na północ, to człowiek i nastrój; wszystko wokół niego to nowa konstrukcja.

W tej pewności kryje się hazard. Ensemble może ukryć słaby punkt za sześcioma mocnymi występami; antologia zakotwiczona w jednym aktorze – nie. Jeśli Bull udźwignie drugi sezon tak, jak sugerują liczby, że udźwignął pierwszy, Sky znalazło sobie trwały kręgosłup franczyzy – rzadkiego brytyjskiego detektywa, który może wkroczyć do każdej pogrążonej w żałobie miejscowości i uczynić ją swoją. Jeśli nie – nie ma walijskiej wioski, Kelly Reilly, niczego innego w kadrze, co złapałoby upadek. Serial stał się dokładnie tak dobry, jak Rafe Spall.

Pierwszy sezon pytał, kto zabił dziecko w miejscu, które chciało zapomnieć. Drugi zadaje mniejsze, bardziej niebezpieczne pytanie – przed czym ucieka Eric Bull – i stawia cały serial na to, że odpowiedź jest warta podróży.

Tagi: , , ,

Dyskusja

Jest 0 komentarzy.