Muzyka

Anthrax kończy milczenie albumem Cursum Perficio z jedenastu utworami thrash metalu

Alice Lange
Dodaj nas w Google

„Cursum Perficio” Anthraksu nie jest ostrożnym powrotem. Jedenaście utworów thrash metalu trafia do fanów od jednego z pionierów gatunku, z pełnym ciężarem ich dyskografii i bez cienia wahania, które zwykle towarzyszy długiej przerwie studyjnej. Tytuł pochodzi z łaciny i oznacza „ukończyłem kurs” – fraza, która brzmi jak paradoks: to nie jest zakończenie, ale wznowienie, i to pewne siebie.

YouTube video

Jako jeden z „Wielkiej Czwórki” thrash metalu obok Metalliki, Megadeth i Slayera, Anthrax pomógł zdefiniować gatunek, który kształtował ciężką muzykę przez dekady. Ich powrót trafia w moment, gdy metalowy krajobraz rozpadł się na wiele odłamów, sięgając poza granice, które kiedyś wyznaczyła „Wielka Czwórka” – w stronę blackened death, post-metalu, djentu i dziesiątek pokrewnych stylów, których żaden z nich nie wymyślił. „Cursum Perficio” nie próbuje wchłonąć tych zjawisk ani z nimi konkurować. To po prostu thrashowy album – konkretny i bezkompromisowy.

Przyjęcie płyty pokazuje, że fani czekali. Statystyki Last.fm wskazują na stałe zaangażowanie słuchaczy w ten materiał, a oficjalny teledysk w krótkim czasie zdobył pokaźną liczbę wyświetleń. Anthrax zawsze mógł liczyć na oddaną publiczność, która podąża za nimi mimo długich przerw między płytami – publiczność, którą cechuje raczej cierpliwość niż oczekiwanie ciągłej aktywności.

Wybór tytułu najwięcej mówi o intencjach płyty. „Cursum Perficio” niesie w swojej etymologii ciężar finalności, ale Anthrax zawsze był zespołem, który podważał oczywiste odczytania własnej twórczości – od humoru w pierwszych okładkach po gęstość strukturalną najlepszych albumów. Tytuł sugerujący, że droga dobiegła końca, umieszczony na nowej płycie, brzmi albo jak ironia, albo jak coś bardziej przemyślanego: że jeden etap kariery musi się skończyć, by mógł zacząć się kolejny.

„Cursum Perficio” nie rozstrzyga jednak pytania, przed którym staje każdy wracający po latach zespół: czy uda się odtworzyć warunki, w jakich powstała oryginalna dyskografia, czy nowy materiał rządzi się już całkiem inną logiką. Anthrax zbudował swoją renomę na płytach takich jak „Spreading the Disease” czy „Among the Living”, które powstały, gdy thrash dopiero kształtował swoją gramatykę. Płyta nagrana z całą tą historią w tle zajmuje inną pozycję – nie słabszą, ale bardziej świadomą własnego kontekstu. Ci, którzy słuchali oryginałów, usłyszą „Cursum Perficio” na tym tle; ci, którzy zaczynają dopiero przygodę z zespołem, po prostu usłyszą jedenaście ostrych kawałków.

„Cursum Perficio” jest dostępne na najważniejszych platformach streamingowych. Album ukazał się 18 września, a towarzyszy mu oficjalny teledysk do tytułowego utworu, dostępny na kanale AnthraxVEVO w serwisie YouTube. Wraz z premierą płyty nie ogłoszono dodatkowych dat tras koncertowych, więc kolejny rozdział w koncertowej historii Anthraksu pozostaje jeszcze do potwierdzenia.

Tagi: , , , , ,

Dodaj nas w Google

Dyskusja

Jest 0 komentarzy.