Aktorzy

Claire Foy, aktorka, która zdjęła koronę i nie chciała jej już z powrotem włożyć

Penelope H. Fritz

W filmografii Claire Foy czegoś brakuje, i to akurat tego oczywistego. Zgodnie ze zwykłą arytmetyką karier po The Crown powinna w tym momencie kierować jakąś franczyzą. Powinna mieć rolę tentpole’ową za sobą, globalny kontrakt z platformą w teraźniejszości, podpisaną kontynuację na najbliższe dwa lata. Nic z tego nie ma. Jest natomiast adaptacja wspomnień o żałobie i jastrzębiu, zbiorowy film Sarah Polley, który zgarnął Oscara za najlepszy adaptowany scenariusz, cicha historia o duchach na londyńskim przedmieściu i wreszcie pierwsza rzecz, która od lat wygląda na duży film: Rupert Murdoch Danny’ego Boyle’a. To są role, które jej rówieśniczki biorą między blockbusterami. Foy zrobiła z nich całą karierę.

Jest najmłodszą z trojga rodzeństwa, córką przedstawiciela handlowego Rank Xeroxa i matki, która prowadziła dom. Ma osiem lat, kiedy rodzina przeprowadza się ze Stockport do wsi w Buckinghamshire. Między dwunastym a piętnastym rokiem życia żyje z młodzieńczym reumatoidalnym zapaleniem stawów i nie raz mówiła, że to długie zamknięcie — miesiące, w których była oglądana, zamiast oglądać — jest prawdopodobnie miejscem, z którego wzięło się pragnienie aktorstwa. Studiuje sztukę dramatyczną i studia ekranowe na Liverpool John Moores University, a potem kończy roczny kurs w Oxford School of Drama. Wychodzi w 2007 roku bez agenta, bez kontaktów i z pracą na pół etatu w John Lewis, żeby wytrzymać między castingami.

Rok po szkole gra tytułową rolę w Małej Dorrit, adaptacji BBC. Hilary Mantel, która to ogląda, powie później, że właśnie ta kreacja przekonała ją, że Foy udźwignie Wolf Hall, tudorowski serial z 2015 roku, który zmusił wreszcie branżę, żeby ją zauważyła. Jej Anna Boleyn to wersja, za którą brytyjskie aktorki dziś przepraszają, kiedy próbują iść jej śladem: ani uwodzicielka, ani spiskująca, lecz kobieta, która w połowie zdania odkrywa, że skończył się jej margines. Pierwsza nominacja do BAFTA TV. I oferta.

Przez dwa sezony Korony wciela się w młodą Elżbietę II w okręcie flagowym, który Peter Morgan zbudował dla Netflixa — w serialu, który bardziej niż jakikolwiek inny telewizyjny gest dekady nauczył streaming, jak ma wyglądać prestiż. Wygrywa Złoty Glob dla najlepszej aktorki w serialu dramatycznym, Primetime Emmy dla najlepszej aktorki pierwszoplanowej w serialu dramatycznym i dwa Screen Actors Guild Awards za tę samą kreację. I wchodzi z otwartymi oczami w pułapkę wizerunkową, którą rola zbudowała wokół niej: aktorka, która gra królową, jest przez długi sezon tylko aktorką, która gra królową.

Łagodna lektura tego, co przyszło później, mówi, że Foy wykorzystała kapitał Korony, aby robić kino charakterystyczne i kameralne dramaty, bo to była praca, którą wolała. Twarda lektura mówi, że niewiele jej innego pozostawało. Oferty Hollywoodu dla pierwszej Elżbiety z serialu przychodziły zapakowane, wąskie i dokładnie tego rodzaju, który zamienia aktorkę w markę przed czterdziestką. Wzięła Soderbergha: Unsane: Niepoczytalna, nakręcony w dwa tygodnie iPhone’em, paranoiczny thriller, który kończy się niewybaczalnym zdaniem rzuconym mężczyźnie w korytarzu. Wzięła reboot Lisbeth Salander, Millennium: Co nas nie zabije, który miał otworzyć franczyzę z okolic Finchera i ledwo odrobił budżet. Wzięła żonę astronauty Damiena Chazelle’a w Pierwszy człowiek: Janet Shearon, niewdzięczna na papierze rola, którą przebudowała w najostrzejszą scenę filmu, moment, w którym Shearon zmusza NASA, żeby na głos powiedziała, że jej mąż może nie wrócić. Żadna z tych kreacji nie zrobiła z niej następnej Cate Blanchett. Wszystkie razem wyglądają jak ta sama decyzja powtarzana raz za razem: weź trudniejszą wersję roli.

Ten łańcuch wyborów jest dziś po prostu jej filmografią. Kobiety mówią, Sarah Polley, dał jej w 2022 jeden z najlepszych monologów roku. Wszyscy obcy, Andrew Haigha, rok później zamienił jej twarz w odpowiedź na centralne pytanie filmu i przyniósł jej nominację do BAFTA dla najlepszej aktorki drugoplanowej, którą prawdopodobnie powinna była wygrać. Pomiędzy nimi był A Very British Scandal, miniserial o Margaret Campbell, w którym gra kobietę, której prywatne życie zostaje wyciągnięte do sądu — rola o oczywistym znaczeniu tematycznym, biorąc pod uwagę, jak ona sama radzi sobie z własną sławą. Wróciła krótko do Korony. Imelda Staunton odziedziczyła starszą Elżbietę, ale serial wciąż sięgał po Foy w voice-overze i cameo, na co pozwalała z gracją kogoś, kto przestał już udawać, że ta postać nie jest, w jakiś sposób, trwała.

W tym roku trzy jej filmy wchodzą prawie jednocześnie. H Is for Hawk, adaptacja, którą Philippa Lowthorpe zrobiła z żałobnych wspomnień Helen Macdonald, miała pod koniec 2025 roku tydzień projekcji kwalifikującej do nagród, zdobyła we wrześniu Golden Eye w Zurychu i wchodzi komercyjnie do amerykańskich kin 23 stycznia, a Lionsgate zajmuje się brytyjską premierą. The Magic Faraway Tree, adaptacja Enid Blyton, która znów stawia ją obok Andrew Garfielda, wchodzi w Wielkiej Brytanii 27 marca, a w Stanach Zjednoczonych 21 sierpnia; Garfield, zapytany tej wiosny, powiedział, że ponowne spotkanie z Foy było najlepszą częścią całej pracy. I jest jeszcze Ink, wersja Danny’ego Boyle’a sztuki Jamesa Grahama o kupnie The Sun przez Ruperta Murdocha w 1969, z Foy w roli ambitnej redaktorki, wokół której krąży cały film. Prawdopodobnie pierwszy projekt w jej karierze, który pozwala jej być głośną.

Publiczna część jej prywatnego życia jest krótka i konsekwentna. Ma córkę Ivy Rose, urodzoną w 2015 roku, z małżeństwa z aktorem Stephenem Campbellem Moorem; para ogłosiła separację w 2018 i od tego czasu współrodzicielstwo. Tego terenu nie oddaje prasie, co po części tłumaczy, dlaczego prasa, kiedy tylko może, tam wraca. Jej pierwsza Gala Met od dziewięciu lat, w maju 2026, w szytej na miarę Erdem zestawionej z kurtką Barbour i czarnym koronkowym welonem, zajęła w jednym cyklu newsów więcej miejsca niż Golden Eye przez cały miesiąc.

Ink będzie zapewne największym filmem jej roku. To, czy zmieni kształt tego, co przyjdzie potem, czy też Foy po prostu wróci do kolejnego cichego dramatu o żałobie zaraz po zakończeniu promocji, to pytanie, które jej kariera zadaje, odkąd oddała koronę Olivii Colman. Uczciwa odpowiedź brzmi, że nikt — być może nawet ona — jeszcze tego nie wie.

Tagi: , , , , , , ,

Dyskusja

Jest 0 komentarzy.