Aktorzy

Geena Davis: pierwszoplanowa, która zaczęła liczyć, kto jeszcze jest w kadrze

Twarz Thelmy i Louise i zaskakująca laureatka Oscara za Przypadkowego turystę spędziła drugą połowę kariery, udowadniając, że to scenariusz decyduje, kto istnieje. Mając siedemdziesiąt lat dalej gra — Netflix wypuszcza w tym miesiącu The Boroughs, w którym prowadzi dom spokojnej starości z nadprzyrodzonym problemem — i wciąż stoi na czele instytutu, który nauczył Hollywood liczyć.
Penelope H. Fritz

Geena Davis mieści się w dwóch karierach i obie się ze sobą kłócą. Jedna to pierwszoplanowa aktorka, która spuściła Thunderbirda z urwiska Wielkiego Kanionu z Susan Sarandon obok, i która wyszła z gali Oscarów ze statuetką dla najlepszej aktorki drugoplanowej za rolę nieco fałszującej trenerki psów zakochanej w Williamie Hurcie. Druga to założycielka instytutu, który nauczył dyrektorów studia, jak czytać scenariusz przez liczenie: ile kobiet mówi i ile dożywa minuty czterdziestej piątej. Spór dotyczy tego, która z tych dwóch postaci wykonuje prawdziwą pracę. Davis nigdy go nie zamknęła i wszystko wskazuje na to, że nie zamierza.

Dorastała w Wareham w Massachusetts, w kongregacjonalistycznej rodzinie, którą sama opisuje jako tak grzeczną, że graniczyła z lekką formą uduszenia: dom, w którym poproszenie o szklankę wody przy cudzym stole było aktem moralnym. Godziny przy organach kościelnych i tytuł kapitanki cheerleaderek miejscowego liceum nie wyglądają, patrząc z dzisiejszej perspektywy, na oczywistą wyrzutnię dla pierwszoplanowej. Tak samo nie wygląda rok wymiany w Sandviken, który zostawił ją mówiącą po szwedzku do końca życia. Bakcyl teatru ciągnął ją przez New England College i potem przez wydział sztuk pięknych Uniwersytetu Bostońskiego, gdzie ukończyła studia w 1979 roku z BFA i tą dokładną kombinacją małomiasteczkowej grzeczności i widocznego, wysokiego wzrostu, z którą Nowy Jork nie miał pojęcia co zrobić.

Zmiany jako kelnerka i karta w agencji modelek Zoli płaciły czynsz na Manhattanie. Są też powodem, dla którego sto osiemdziesiąt trzy centymetry wysoka kobieta po dwudziestce kręciła się po salach castingowych wystarczająco długo, by Sydney Pollack załatwił jej epizod w Tootsie w 1982 roku. Pierwsza scena rozgrywa się w przebieralni. Pierwsza kwestia pada w bieliźnie. Kariera, w którą wchodziła, była tą dostępną dla wysokiego, sceptycznego ciała komediowego: zabawnego konturu w cudzym kadrze.

Mucha, w 1986 roku, była projektem, który nauczył ją, że może być czymś więcej niż partnerką. Protezy Cronenberga wykonały większość widzialnej roboty, ale żałobę uniosła Davis — i małżeństwo z partnerem; ona i Jeff Goldblum pobrali się po zdjęciach i rozwiedli trzy lata później. Potem rok 1988 zdarzył się dwa razy: Beetlejuice Tima Burtona i Przypadkowy turysta Lawrence’a Kasdana ukazały się w tym samym roku — gotycka screwball i przygaszony melodramat z Maryland — i Oscar trafił do drugiego. Muriel Pritchett, chaotyczna trenerka psów, która wkrada się w żałobę bohatera Williama Hurta, pozostała jedną z dziwniejszych laureatek za rolę drugoplanową w katalogu Akademii.

Potem przyszły dwa filmy, które utrwaliły ją w wyobraźni amerykańskiej. Thelma i Louise Ridleya Scotta posadziła Davis i Sarandon w scenariuszu Callie Khouri i poprowadziła do jedynego możliwego zakończenia, a Davis przyniosła drugą nominację do Oscara — tym razem dla najlepszej aktorki pierwszoplanowej. Po niej przyszła Ich własna liga Penny Marshall, a spojrzenie Dottie Hinson zza maski catchera stało się drugim nieruchomym zdjęciem Davis, które ludzie noszą ze sobą. Oba filmy są niemal tezami. Jeden mówi, że amerykańskie kobiety w ruchu zostaną ukarane za ruch. Drugi mówi, że amerykańskim kobietom w mundurach przyznaje się ligę na czas wojny, a potem odsyła do domu. Davis była twarzą obu tez w niespełna osiemnastu miesiącach i miała trzydzieści pięć lat.

To, co następuje potem, jest miejscem, w którym biografia staje się interesująca, bo tor hollywoodzkiej pierwszoplanówki przestał działać. Filmy z Renny Harlinem — Wyspa Piratów, która pogrążyła studio Carolco, i Długi pocałunek na dobranoc, na podstawie scenariusza Shane’a Blacka o zabójczyni z amnezją — były małżeństwem i spółką zawodową, które wypełniły niemal całe późne trzydzieste lata jej życia, i żaden z nich nie znalazł publiczności. Małżeństwo zakończyło się w 1998 roku. Davis przesunęła się w bok do kina familijnego z dwoma częściami Stuarta Malutkiego, a następnie do telewizji, gdzie Pani prezydent zainstalowała ją jako pierwszą fikcyjną prezydentkę Stanów Zjednoczonych w ABC na jeden wyboisty sezon i Złoty Glob w 2006 roku.

Instytut to to, co biografia ma teoretycznie świętować, i to też miejsce, w którym piętrzą się sprzeczności. Davis założyła Geena Davis Institute on Gender in Media w 2004 roku, kiedy oglądając z córką programy dla dzieci zauważyła, że nawet sceny tłumu w kreskówkach były w większości męskie. Instytut zlecił pierwsze szerokie liczenia kobiecych postaci mówiących w kinie familijnym — dane, które uczyniły parytet czytelnym dla decydentów studyjnych, którzy nie czytają stron kulturalnych — i wraz z laboratorium analizy sygnałów USC zbudował Spellcheck for Bias, skaner scenariuszy AI, który wychwytuje stereotypowe wzorce, zanim wersja robocza opuści biuro. Zarzut krytyków instytutu jest taki, że ekipa, która liczy, nie jest ekipą, która zrywa, a studia cytujące raporty Davis to te same, które dalej obsadzają writers’ rooms tak jak zawsze. Odpowiedź Davis brzmi: dane o widoczności muszą iść pierwsze, bo nic się nie naprawia, czego się wcześniej nie zmierzyło. Spór pozostaje otwarty.

Aktorstwo, od tego momentu, było selektywne. Marjorie Prime dała jej małą sztukę kameralną, której w jej filmografii brakowało, u boku Lois Smith i Tima Robbinsa. Pojawiała się powracającym łukiem fabularnym w Grey’s Anatomy i z zaciśniętą szczęką w Blink Twice Zoë Kravitz. Jej wspomnienia, Dying of Politeness, ukazały się w 2022 roku, a centralne podziękowanie w książce kierowane jest do Sarandon, która na planie Thelmy i Louise nauczyła ją, że można po prostu poprosić o kolejne ujęcie. Jest to także książka, w której opowiada, jak na początku czterdziestki zajęła się łucznictwem, po obejrzeniu, jak Justin Huish zdobywa dwa złota w Atlancie, i trenowała sześć godzin dziennie, sześć dni w tygodniu, aż zakończyła kwalifikacje olimpijskie Stanów Zjednoczonych w 2000 roku na dwudziestym czwartym miejscu na trzysta kobiet — o szerokość dłoni od drużyny, w wieku czterdziestu czterech lat.

The Boroughs ląduje w tym miesiącu na Netflixie. Osiem odcinków, bracia Dufferowie jako producenci wykonawczy, Davis w centrum zespołowej obsady domu spokojnej starości — Alfred Molina, Alfre Woodard, Bill Pullman, Clarke Peters, Denis O’Hare — wobec nadprzyrodzonego zagrożenia, które chce ich pozostałego czasu. Obsada czyta się jak cichy żart o tym, kto może być głównym bohaterem w wieku siedemdziesięciu lat. Spór z grzecznością, jak się okazuje, nie był fazą.

Tagi: , , , , , , ,

Dyskusja

Jest 0 komentarzy.