Biznes i finanse

Apple wyznacza event iPhone na 9 września: zwykłego iPhone’a 18 nie będzie

Victor Maslow

Apple rozesłało zaproszenia, a hasło przewodnie brzmi: „Surprise and shine”. Oderwijmy się jednak od teatralnej otoczki – bardziej wymowna treść kryje się w tym, kogo na liście gości zabrakło. Sesja, którą wszyscy nazywają premierą iPhone’a, dla większości kupujących będzie premierą modeli, które najmniej chcieli kupić.

To, co trafi na scenę w Cupertino, ciąży ku szczytowi katalogu: modele Pro oraz pierwszy składany smartfon Apple, który – jak się oczekuje – trafi do sprzedaży w celowo niewielkich ilościach. Zwykły iPhone – model dla mas, który niesie ze sobą główną falę ulepszeń – został wstrzymany. Dla przeciętnego klienta zastanawiającego się, czy to jesień, kiedy wymienić telefon, to właśnie ten fakt ma znaczenie – i to on w zestawieniach specyfikacji ląduje gdzieś na samym dole.

Oto konkretny kształt sprawy. Wydarzenie odbędzie się w środę, 9 września, o 10:00 czasu pacyficznego, w Apple Park, a transmisja będzie dostępna na stronie Apple, YouTube oraz w aplikacji Apple TV. Zapowiedzi wskazują na iPhone’a 18 Pro oraz Pro Max, składany model w stylu książki, powszechnie określany jako iPhone Ultra, zegarki Apple Watch Series 12 oraz Ultra 4, a także odświeżone akcesoria smart-home i AirPods w roli supportu. Zwykły iPhone 18 – według doniesień – ma się pojawić dopiero wiosną 2027 roku. Jeśli ktoś liczył w tym roku na przystępny cenowo nowy model, kalendarz właśnie powiedział mu, że poczeka około pół roku dłużej niż zwykle.

W tę samą stronę wskazują sygnały cenowe. Relacje wokół premiery przewidują, że Apple podniesie ceny, a jako przyczynę podaje się niedobory pamięci. Połączcie to z ofertą skoncentrowaną na sprzęcie Pro, a przekaz dla portfela jest jasny: nowe iPhone’y w sprzedaży w tym sezonie będą droższe, a najtańszy z nich nie jest jednym z nich. Jeśli chodzi o model składany, opisuje się go jako limitowaną pierwszą serię – debiut, który nagradza cierpliwych i dobrze skomunikowanych, a nie klienta, który wchodzi do sklepu oczekując, że będzie dostępny od ręki.

Nic z tego nie jest przypadkiem – i w tym momencie zaproszenie staje się naprawdę interesujące. To pierwsza sesja poprowadzona przez Johna Ternusa, który na początku miesiąca objął fotel dyrektora generalnego, gdy Tim Cook przeszedł na stanowisko przewodniczącego rady nadzorczej po kadencji, która pomnożyła wartość rynkową Apple o biliony. Nowy szef, który dziedziczy presję w łańcuchu dostaw i wrażliwą na cenę bazę klientów, nie zaczyna od obniżek. Zaczyna od stawiania na marżę – segment Pro, flagowy składak, akcesoria podnoszące średnią cenę sprzedaży – a tańszy model dla mas pojawi się później, po cichu, gdy kwartał premium zostanie już zaksięgowany.

To jest odczyt ukryty pod hasłem przewodnim. „Surprise and shine” jest skierowane do fana stojącego w kolejce; strategia – do kwartału. Apple używa swojej najjaśniejszej sceny, by sprzedawać w górę, a opóźnienie standardowego modelu to nie luka w harmonogramie, ale rozwidlenie dróg – pożądane, droższe urządzenia teraz, dostępne wtedy, gdy presja na komponenty osłabnie, a nagłówki przestaną o tym pisać.

Dla czytelnika morał jest wyjątkowo prosty. To nie jest wrzesień, w którym warto czekać na okazyjnego iPhone’a; to wrzesień, w którym Apple zdecydowało, że zapłacicie więcej albo poczekacie. Data jest ustawiona, oferta ciąży w stronę premium, a jedyny model stworzony dla środka rynku został zdjęty z zaproszenia. Świećcie więc – tylko pamiętajcie, że blask skierowany jest na najwyższą półkę.

Tagi: , , , ,

Dyskusja

Jest 0 komentarzy.