Aktorzy

Adam Sandler — komik, który prowadzi równoległy przemysł filmowy na Netfliksie i co jakiś czas wpada do kina autorskiego

Penelope H. Fritz

Najdziwniejsze w Adamie Sandlerze jest to, że prowadzi dwie kariery równolegle i zachowuje się, jakby jedna nie wiedziała o drugiej. Jest maszyna komediowa — koszykarskie szorty, za duża bluza, zaciągająca się mowa, filmy Netfliksa, które za każdym razem rozbijają wewnętrzne rekordy oglądalności platformy — i jest ten drugi Sandler, ten, po którego Paul Thomas Anderson poszedł do Punch-Drunk Love, którego bracia Safdie wzięli do Nieoszlifowanych diamentów i którego Noah Baumbach co rusz odzywa się ponownie; aktor, który w Jay Kelly gra menedżera tak czułego wobec wewnętrznego rozpadu szefa, że rola zaczyna brzmieć jak list miłosny do całego pokolenia wykonawców, których odmawia porzucić. Obie kariery są jego. Trzyma je w osobnych pokojach.

Adam Richard Sandler wychował się jako najmłodszy z czworga rodzeństwa w Manchester w New Hampshire, dokąd rodzina przeprowadziła się z Brooklynu, gdy miał sześć lat. Żydowski chłopak w miasteczku, w którym żydowskich dzieci było niewiele, klasowy klaun z powołania, starszy brat, który w wieku siedemnastu lat wepchnął go na otwartą scenę w Bostonie. Pod koniec lat osiemdziesiątych trafił do Tisch School of the Arts na NYU, przewinął się przez Improv i Comic Strip Live, dostał drobne role w Bill Cosby Show i wylądował w pokoju scenarzystów Saturday Night Live, zanim wszedł przed kamerę. Pięć sezonów w SNL dało mu Opera Mana, Cajun Mana, Hanukkah Song i milczący pakt z konkretnym wycinkiem amerykańskiej publiczności, który od tamtej pory nie został renegocjowany.

Gdy lata SNL się skończyły, przyszła universalowska fala, która dla pewnego widza zdefiniowała całą dekadę. Billy Madison, Happy Gilmore, Pan weselny, The Waterboy, Big Daddy, Mr. Deeds: szablon dorosłego dziecka, gniew zmieszany z sentymentalizmem, gotowość wyjścia na idiotę, by trafić w głębszy akord emocjonalny. Krytyka traktowała go z otwartą pogardą. Publiczność wracała za każdym razem. Gdy w 1999 roku zakłada Happy Madison Productions — nazwa pochodzi od dwóch filmów, które go ustawiły — firma już funkcjonuje jako nieformalna agencja zatrudnienia dla przyjaciół z SNL, którym nigdy nie przestał oddzwaniać. David Spade, Rob Schneider, Kevin James, Chris Rock, Allen Covert, Steve Buscemi: architektura jego biznesu to zawsze była lojalność przed kalkulacją, a kalkulacja przyznała mu rację.

Pierwszy raz szersza kultura musiała zaktualizować jego notkę w 2002 roku, gdy Anderson obsadził go w Punch-Drunk Love. Krytycy, którzy szczerzyli się na niego od siedmiu lat, zobaczyli tę samą niespokojną i autosabotującą energię, która niesie Happy Gilmore’a po greenie, skierowaną na człowieka próbującego utrzymać wewnątrz własnej czaszki, i wielu musiało coś poprawić. On nie pivotował. Wracał do Faceta na lekarstwo, 50 pierwszych randek, Click. Poważne zaproszenia wciąż przychodziły i przyjmował te, które go interesowały — Wykapanego ojca u Apatowa w 2009, Rodzinę Meyerowitz u Baumbacha w 2017, Nieoszlifowane diamenty u braci Safdie w 2019 — nie przyznając ani razu, że to inna wersja jego samego.

Kontrakt z Netfliksem, podpisany w 2014 i przedłużony w 2020, to ta część historii, która wciąż wyraźnie złości Hollywood. Sandler wziął pakiet czterech filmów dokładnie w chwili, gdy tradycyjne studia uznały, że jego sufit to Jack i Jill, i od tamtej pory wyprodukował niektóre z największych liczb platformy — Murder Mystery, Śmiesznych szóstkę, Hubie Halloween, Happy Gilmore 2, który w 2025 ustanowił rekord Nielsena z 2,89 miliarda obejrzanych minut w pierwszym tygodniu. Powtarzany od lat zarzut: netfliksowe Sandlery są kiepskie. Zarzut pomija jeden krok: nie są robione dla tych, którzy zarzucają. Są robione dla widowni, która dokładnie wie, co kupuje, ta widownia jest ogromna, a Netflix ją liczy.

Dziś trudniej go odprawić. Hustle z 2022 to dramat koszykarski o fakturze listu miłosnego do skautów. Spaceman z 2024 to cicha, samotna science fiction z Carey Mulligan, która pyta, jak brzmi małżeństwo po latach uszkodzeń. Jay Kelly z 2025 zestawił go z George’em Clooneyem u Baumbacha i przyniósł mu nominację do Złotego Globu przeciw własnemu partnerowi z planu; film traktuje jego postać — menedżera, który urządził sobie życie wokół cudzych lęków — z hojnością, która brzmi autobiograficznie. W styczniu 2026 odebrał Movies for Grownups Career Achievement Award od AARP, trzy lata po Mark Twain Prize z 2023. Instytucjonalne uznanie zaczyna doganiać to, co uważni widzowie wiedzieli już od dawna.

Ciekawe w tym momencie jest, że obie równoległe kariery zaczęły angażować jego córki. Roommates, produkcja Happy Madison, która wchodzi na Netflix w kwietniu 2026, prowadzi Sadie Sandler. Don’t Say Good Luck, później w tym roku w reżyserii Julii Hart, ciągnie Sunny. Grown Ups 3 ogłoszono oficjalnie podczas Upfrontu Netfliksa w maju 2026 — reżyseruje Kyle Newacheck, scenariusz pisze Sandler z Timem Herlihym, przyjacielem, z którym pisze od czasów stolika SNL. Time Out Scotta Coopera — remake francuskiego dramatu Laurenta Canteta z Willemem Dafoe i Stevem Zahnem — kręci się właśnie teraz. Obie kariery zostają w osobnych pokojach. Pokoje wciąż wypełniają się tymi samymi ludźmi.

Tagi: , , , , , , ,

Dyskusja

Jest 0 komentarzy.