Programy telewizyjne

Prawo Lidii Poët na Netflix: wygranie sprawy nie zmienia prawa

Veronica Loop

Proces Grazii Fontany, w centrum tej ostatniej sezonu, zbudowany jest wokół pytania, na które włoski system prawny roku 1887 był specjalnie skonstruowany, by go nie zadawać: czy cierpienie kobiety stanowi prawnie uznany dowód przed trybunałem zbudowanym przez mężczyzn, dla mężczyzn, w celu rozstrzygania konfliktów między mężczyznami. Lidia Poët podejmuje się obrony. Argumentuje. Może nawet wygra. Nic z tego nie zmienia architektury sali, w której stoi.

Do tego punktu zmierzało Prawo Lidii Poët przez trzy sezony, a ostatnia odsłona zasługuje na swoje zakończenie właśnie dlatego, że odmawia przypominania finału. Sezon rozkłada strukturę na trzy równoległe tory z niezwykłą formalną precyzją. Lidia broni Grazii — oskarżonej o zabicie przemocowego męża powołując się na obronę konieczną — przed wyłącznie męską ławą przysięgłych, z Fourneau jako prokuratorem (jej partnerem, niedawno awansowanym do sądu apelacyjnego) i z Jacopo, jej byłym kochankiem, powrócionym z Rzymu, by śledzić proces jako dziennikarz. Jednocześnie jej brat Enrico, teraz parlamentarzysta, forsuje w parlamencie ustawę, która przywróciłaby Lidii prawo do wykonywania zawodu adwokata. Trzy równoczesne procesy instytucjonalne — rozprawa sądowa, związek uczuciowy, władza ustawodawcza — które w rzeczywistości tworzą jeden argument: prywatne nie jest metaforą politycznego. W Turynie roku 1887 są tym samym głosowaniem.

YouTube video

Geometria konfliktu

Najmocniejszą formalną decyzją sezonu jest umieszczenie Fourneau po przeciwnej stronie sali. Mężczyzna, z którym Lidia dzieli życie prywatne, jest tym samym, którego musi pokonać w sądzie, by ocalić najlepszą przyjaciółkę. Serial nie traktuje tego jako melodramatu. Traktuje to jako strukturalną uczciwość: instytucje, które zamieszkują te postaci, nie zostały zaprojektowane, by pomieścić życia, które próbują w nich prowadzić. Trójkąt miłosny nie jest narracyjną ozdobą. To argument uczyniony widzialnym.

Najbardziej precyzyjny dramatyczny obraz sezonu — Lidia i Fourneau naprzeciwko siebie na sali sądowej, podczas gdy Grazia Fontana siedzi oskarżona o czyn, dla którego prawo nie ma jeszcze odpowiedniej kategorii — koncentruje wszystko, o czym serial argumentował przez trzydzieści odcinków, w jednym geometrycznym układzie. Dwie osoby dzielące łóżko. Wyłącznie męska ława przysięgłych. Kobieta, której cierpienie jest przedmiotem procesu, ale nie jego uznaną kategorią prawną. Kamera nie komentuje. Nie ma takiej potrzeby.

W tradycji włoskiej telewizji

W obrębie włoskiej telewizji prestiżowej Prawo Lidii Poët zajmuje osobliwą pozycję. Serial czerpie z proceduralnej tradycji Komisarza Montalbano — rytmu jednej sprawy na odcinek, przyjemności struktury śledczej — operując jednocześnie z wewnętrznością i podłużnym studium kobiecego charakteru, które cechują Moją genialną przyjaciółkę. To, co dodaje do tej tradycji, to odmowa pociechy. Tam gdzie Moja genialna przyjaciółka kończy się w ambiwalencji, Lidia Poët kończy się w strukturalnej jasności: system się nie zmienił. Zmieniło się rozumienie Lidii tego, ile czasu zajmuje i ile kosztuje podtrzymywanie argumentu w sali, która nie została zbudowana, by go słuchać. Serial miał skromną widownię przez całe swoje istnienie — ledwie uzyskał przedłużenie na ten trzeci sezon — i jest coś stosownego w tym, że serial o instytucjonalnym wykluczeniu odnajduje swoje zakończenie jako wytrwały ocalały, a nie jako flagowy produkt.

Pytanie bez odpowiedzi

Tego, na co ta ostatnia seria nie może odpowiedzieć — i nawet nie próbuje — jest to, czy akt podtrzymywania argumentu od wewnątrz instytucji ostatecznie przemienia tego, kto argumentuje, a nie samą instytucję. Lidia wygrywa sprawy. Buduje precedens. Zmusza prawo do spojrzenia na to, co wyklucza. I robi to wszystko w systemie, który w chwili, gdy formułuje swój najlepszy argument, wciąż nie uznaje jej prawa do stania w tej sali. Czy to jest definicja postępu, czy jego najbardziej wyrafinowana przeszkoda — to pytanie, które serial pozostawia całkowicie otwarte, tak jak powinna to zrobić każda uczciwa relacja z lat osiemdziesiątych XIX wieku, lub jakiejkolwiek dekady od tamtej pory.

Prawo Lidii Poët, sezon 3 i ostatni sezon, dostępny na Netflix. Sześć odcinków. Z Matildą De Angelis, Gianmarco Saurino i Eduardo Scarpettą. Reżyseria: Letizia Lamartire, Pippo Mezzapesa i Jacopo Bonvicini.

Dyskusja

Jest 0 komentarzy.