Programy telewizyjne

Ultimatum: Ślub albo rozstanie wraca na Netflix z czwartym sezonem w Las Vegas

Liv Altman

Każda para, która wchodzi do Ultimatum, ma tę kłótnię już za sobą. Jedno chce ślubu; drugie nie jest gotowe, nie jest pewne albo czeka na pewność, która nigdy do końca nie nadchodzi. Program bierze ten prywatny impas — ten, który większość par ciągnie latami bez rozwiązania — i stawia mu przed kamerami stoper. Ktoś postawił ultimatum. Teraz oboje muszą żyć z tym, co przyjdzie potem.

YouTube video

To czwarty sezon netfliksowego reality o eksperymentach uczuciowych, zbudowanego na celowo okrutnym założeniu: sześć par, które nie zgadzają się w sprawie małżeństwa, rozstaje się na jakiś czas, a każde z osobna zamieszkuje z partnerem kogoś innego w trzytygodniowym małżeństwie na próbę. Gotują, dzielą obowiązki, kłócą się o pieniądze i bałagan, przymierzają inną przyszłość; potem wracają do osoby, z którą przyszli, i decydują niemal od razu: pierścionek czy pożegnanie. Nie ma tu innego mechanizmu — zasady to cały program.

W sezonie 4 zmienia się przede wszystkim sceneria i rytm. Eksperyment przenosi się do Las Vegas, tła tak dosłownego, że montuje się samo: amerykańskiej stolicy ślubu z impulsu i rozwodu bez tarcia, miasta stworzonego po to, by decyzja mająca trwać całe życie wyglądała jak sprawa na weekend. Wrzucenie programu o lęku przed ostateczną decyzją do miasta, które sprzedaje ostateczność na godziny, to niemal deklaracja programowa.

Druga zmiana to sposób oglądania. Netflix przeciął sezon na pół — najpierw osiem odcinków, tydzień później finał i zjazd po latach — i to nie kaprys ramówki, lecz część konstrukcji. W tej luce mieszkają spekulacje. Widzisz, jak formują się małżeństwa na próbę, a potem program się zatrzymuje i każe czekać: to mniejsza wersja tego, co eksperyment robi parom.

Obsada to zwykła robota castingowa. Wśród sześciu par są miłości z dzieciństwa, którym wreszcie zgrał się czas, wspólnicy próbujący utrzymać naraz firmę i romans oraz duet, który zaczął się od wiadomości prywatnej w środku nocy. Na papierze zwyczajne rozstaje. Na ekranie stają się studiami przypadku, bo formatu nigdy nie interesuje konkretna para, lecz wzór pod spodem: jak szybko ktoś znajduje spokój przy niemal obcej osobie i jak inaczej opisuje własnego partnera, gdy ten siedzi w innym mieszkaniu i robi dokładnie to samo.

Program należy do wyraźnej rodziny i o tym wie. Pochodzi od Kinetic Content, studia stojącego za Love Is Blind, i działa na tym samym silniku: sfabrykowanym ograniczeniu, które usuwa pobłażliwe tempo zalotów i wymusza decyzję odkładaną latami. Tam, gdzie Love Is Blind odbiera wzrok, Ultimatum odbiera wyjście; tam, gdzie Wyspa pokus mierzyła wierność, machając alternatywami, ten mierzy zaangażowanie, zmieniając alternatywę w tymczasowego małżonka. Na czele Nick i Vanessa Lachey, para z długim stażem prowadząca kryzys tych, którzy stażu jeszcze nie mają.

Format wciąż działa, bo kłótnia, którą inscenizuje, nie jest wymysłem telewizji. Małżeństw ubywa, słowo situationship pada bez cudzysłowu, a całe pokolenie wychowane na niezamykaniu drzwi zamieniło lęk przed złą decyzją w styl życia. Ultimatum daje temu tłowemu niepokojowi scenę, termin i prowadzącego.

I oto, czego eksperyment nie potrafi dosięgnąć. Małżeństwo na próbę mierzy, jak dwoje ludzi zachowuje się przez trzy tygodnie, gdy patrzy cały kraj; nie mierzy, czy problemem był związek zostawiony za drzwiami. Ktoś może rozkwitnąć w próbie i nie dowiedzieć się niczego prawdziwego o osobie, z którą przyszedł; ktoś inny może ją oblać i wyjść pewniejszy niż kiedykolwiek. Program obiecuje werdykt; dostarcza komorę ciśnieniową. Pary, które mylą jedno z drugim, to te, o które w gruncie rzeczy chodzi w każdym sezonie.

Ultimatum: Ślub albo rozstanie debiutuje na Netflix w dwóch częściach. Pierwszych osiem odcinków pojawia się 15 lipca 2026 roku i śledzi sześć par przez rozstanie i małżeństwa na próbę; finał i zjazd po latach pojawiają się 22 lipca, gdy zapadają wreszcie decyzje. Nick i Vanessa Lachey wracają jako prowadzący, a całość rozgrywa się w Las Vegas — gdzie śluby, dla tych, którzy je wybiorą, będzie bardzo łatwo zorganizować.

Tagi: , , , , ,

Dyskusja

Jest 0 komentarzy.