Filmy

Brenda Fricker: Oscar za irlandzką matkę, przed którą uciekała przez całą karierę

Irlandzka aktorka nagrodzona Oscarem za « Moja lewa stopa », zapamiętana jako Kobieta z gołębiami z « Kevin sam w Nowym Jorku », zmarła w wieku 81 lat. Nie ufała roli, która ją określiła.
Camille Lefèvre

Hołdy napłynęły, zanim jeszcze zdążyła odejść. „Laureatka Oscara” na pierwszym miejscu, potem Gołębia Dama z bożonarodzeniowego filmu – dwa kluczowe kadry, po które sięgnęły wszystkie media, ciepłe i wymienne. To właśnie to uproszczenie Brenda Fricker przewidziała. Lubiła powtarzać, co powiedział jej kiedyś przyjaciel: że pierwsze słowa jej nekrologu będą brzmiały „laureatka Oscara” i że nie ma od tego ucieczki. Miała rację. A fakt, że miała rację, mówi najwięcej o karierze, którą pośmiertne pochwały usilnie prostują w jedną linię.

To, co Akademia uhonorowała, było w gruncie rzeczy archetypem. W filmie Jima Sheridana Moja lewa stopa zagrała matkę Christy’ego Browna – irlandzką matronę jako czystą siłę wytrwałości, miłość wyrażoną odmową porzucenia syna, którego świat już skreślił. To wspaniała kreacja, a zarazem bardzo konkretna ikona: matka poświęcająca się dla innych, patronka narodowego kina, które zawsze ją uwielbiało. Fricker zagrała ją twardo tam, gdzie scenariusz zachęcał do łagodności, bez sentymentalizmu tam, gdzie kusił o łzy. Ale obraz utrwalił się szybciej niż aktorka, która w nim tkwiła.

Spójrzcie, co przemysł zrobił potem. W kółko podsuwał jej ten sam wzór, pozbawiony niebezpieczeństwa, które wniosła do roli. Stała się matką zastępczą – Gołębią Damą, która daje schronienie zagubionemu chłopcu w Kevin sam w Nowym Jorku, zatroskaną matką w Poślubiłam mordercę z siekierą, opiekunką zastępczą w Aniołach w polu gry. Opiekunki, martwiące się, stróżki cudzych dzieci. Hollywood zdecydowało, do czego Brenda Fricker się nadaje, i nie zamierzało dać sobie tego wyperswadować.

Ona miała inne plany i realizowała je głównie z dala od ekranu, który ją zaszufladkował. Jej prawdziwy rozwój jako aktorki, jak sama kiedyś powiedziała, dokonał się zaledwie w trzech filmach – Cloudburst, Moja lewa stopa i The Field – a poza tym w teatrze, na deskach Gate Theatre, Royal National Theatre, Royal Court, gdzie wykonawca nie zostaje zamrożony w jednym, ukochanym geście. Była w niej krzemienna ostrość w Aniołach w Ameryce, zamknięta w sobie kucharka w Albert Nobbs, filmografia, która nieustannie badała, czy pozwolą jej być dziwną, a nie świętą. Była ostrożna nawet wobec słowa, które ją określało: aktorstwo, powiedziała pod koniec, nie było sztuką, ale dobrym miejscem, by stać obok artystów – wciąż myślała o tym jak o zabawie.

Oto paradoks, który umyka nekrologom. Artystka ceniona za ciepło była, jak wynika z jej wypowiedzi, uczulona na sentymentalną wersję samej siebie. Opublikowane w ostatnich latach wspomnienia, She Died Young: A Life in Fragments, są najmniej macierzyńskim dokumentem, jaki można sobie wyobrazić – depresja, wczesna trauma, życie ułożone z odłamków, a nie uformowane w łuk odkupienia. Spędziła dekady obsadzana w roli kobiety, która trzyma rodzinę w kupie, a potem napisała książkę, w której upierała się, że nikt nie trzymał jej.

Nic z tego nie jest tragedią i byłoby obrazą, gdyby próbować to w nią zamienić. Pracowała na własnych warunkach niemal do końca, późno wróciła na ekran w Holding i w filmie Tadhga O’Sullivana The Swallow, a na swoje wycofanie wybrała Dublin, swoje psy, swoją poezję, stół bilardowy, przy którym podobno pobiła siedemnastu członków ekipy Mojej lewej stopy. Nie chodzi o to, że Oscar ją pomniejszył. Chodzi o to, że jedna rola, jakkolwiek wielka, stwardniała w ramę, z której przemysł nigdy nie przestał jej wbijać, a ona widziała tę cenę wyraźnie, podczas gdy wszyscy wokół bili brawo.

Zmarła w Dublinie w tym tygodniu, w wieku osiemdziesięciu jeden lat, po okresie złego stanu zdrowia. Była pierwszą aktorką urodzoną w Irlandii, która zdobyła Oscara; irlandzka Tánaiste nazwała ją jedną z najukochańszych aktorek kraju, a jej agent powiedział, że świat jest uboższy przez jej nieobecność. Oba stwierdzenia są prawdziwe. Tak samo jak mniejszy, ostrzejszy fakt, który sama pozostawiła na piśmie.

Pierwsze trzy słowa nekrologu zawsze miały być takie same. Osiągnięcie Fricker polega na tym, że spędziła trzydzieści lat, upewniając się, że są one najmniej interesującą rzeczą w jej życiu.

Tagi: , , , , ,

Dyskusja

Jest 0 komentarzy.