Filmy

Lista Schindlera: film, w którym Spielberg przestał się podobać i zaczął dawać świadectwo

Czarno-biały dramat z siedmioma Oscarami wciąż wydaje się mniej filmem niż aktem świadectwa.
Martha O'Hara

Lista Schindlera to film, w którym najbardziej kasowy reżyser w historii odłożył na bok swój dar do widowiska i wykorzystał wszystko, co wiedział o poruszaniu widza, do czegoś znacznie trudniejszego: do patrzenia. Przez dwie dekady krytyka traktowała Stevena Spielberga jak czarodzieja wrażeń, człowieka, który wynalazł blockbuster i wciąż go doskonalił. To dzieło odpowiedziało na pytanie, którego zdawał się nie chcieć stawiać: po co właściwie jest cały ten warsztat?

Historia jest prawdziwa i odmawia łatwego pocieszenia. Oskar Schindler to niemiecki przedsiębiorca i członek partii nazistowskiej, który przyjeżdża do okupowanego Krakowa, by wzbogacić się na wojnie, obsadzając swoją fabrykę emalii żydowskimi robotnikami, bo są tańsi. Jest uwodzicielem, człowiekiem łapówek, bez widocznego sumienia. Film śledzi, scena po scenie, powolne i niemal mimowolne przebudzenie tego sumienia, aż spekulant wydaje cały majątek, wykupując ludzi z list transportów.

YouTube video

Film nakręcony w czasie przeszłym

Spielberg i operator Janusz Kaminski nakręcili niemal cały film w surowej czerni i bieli, przez długie fragmenty z ręki, bliżej kroniki filmowej i pamięci ocalałych niż blasku studyjnej superprodukcji. Decyzja wykonuje niemal całą moralną pracę, zanim padnie choć słowo. John Williams też to rozumiał, redukując temat do jednych żałobnych skrzypiec, na których gra Itzhak Perlman. W ten monochrom wkracza obraz, który pamiętają wszyscy: mała dziewczynka w czerwonym płaszczyku przechodząca przez likwidację getta, jedyny utrzymany kolor filmu.

Trzy role, które odmawiają pocieszenia

Liam Neeson gra Schindlera jak zamknięte drzwi: sama powierzchowna pewność siebie, a przemiana dokonuje się tam, dokąd nigdy nie wolno nam do końca zajrzeć. Ben Kingsley jako księgowy Itzhak Stern jest cichym sumieniem filmu. A Ralph Fiennes w roli, która go wypromowała, gra komendanta Amona Goetha nie jako potwora, lecz jako coś gorszego: zwykłego, użalającego się nad sobą człowieka, który strzela do więźniów z balkonu, jak ktoś inny sprawdzałby pogodę.

Dlaczego zostaje

Film wyrasta z powieści Thomasa Keneally’ego i ze świadectw ocalałych, przede wszystkim Poldka Pfefferberga, jednego z uratowanych. Spielberg nie wziął honorarium, a z wpływów ufundował dzisiejszą USC Shoah Foundation, która nagrała dziesiątki tysięcy relacji. Dzieło nie skończyło się wraz z napisami końcowymi: stało się narzędziem tego, o czym opowiadało.

Lista Schindlera (1993)
Lista Schindlera (1993)

Lista Schindlera zdobyła siedem Oscarów, w tym dla najlepszego filmu i tę za reżyserię, która umykała Spielbergowi, a także trzy Złote Globy i, dekadę później, miejsce w amerykańskim National Film Registry. Ale nagrody są w tym najmniej ciekawe. Zostaje końcowe wyznanie, jakie film czyni o własnym bohaterze: że mógł zrobić więcej, że niszczy go arytmetyka tych, których nie uratował. W medium, które uwielbia czysty ratunek, ten film go odmawia.

Dyskusja

Jest 0 komentarzy.