Filmy

Spider-Noir skasowany w Prime Video: uznanie już nie wystarcza na drugi sezon

Liv Altman

Był czas, kiedy serial taki jak Spider-Noir dostałby przestrzeń, by się rozwinąć. Stylistycznie osobliwa seria – detektywistyczna opowieść z czasów Wielkiego Kryzysu, nakręcona tak, by można ją było oglądać w kolorze lub w posrebrzanej czerni i bieli, Nicolas Cage grający superbohatera jako postać w trenchcoacie na skraju rozpadu – była dokładnie tym rodzajem dziwactwa, które telewizja niegdyś pielęgnowała przez sezony, aż znalazło swoją publiczność. Prime Video uznało, że to już nie działa.

Platforma zakończyła serial po jednym sezonie, a uderzające jest nie to, że poniósł porażkę. Nie poniósł porażki. Praktycznie pod każdym względem, który kiedyś uzasadniałby odnowienie, Spider-Noir odniósł sukces – i został anulowany mimo to. Ta przepaść między przyjęciem serialu a jego losem jest właściwą historią, i mówi więcej o ekonomice streamingu niż o czymkolwiek na ekranie.

Weźmy pod uwagę, co ten serial niósł ze sobą do własnego anulowania. Był to najczęściej nominowany program Prime Video w swoim roku Emmy, wyróżniony w kategoriach rzemieślniczych – scenografia, charakteryzacja protetyczna, efekty wizualne, kaskaderstwo – które nagradzają dokładnie ten rodzaj wystawnego, ręcznie budowanego świata, za jaki go chwalono. Krytycy byli niemal jednomyślni; widzowie się zgadzali, z wynikiem 92% na Rotten Tomatoes i 90% w ocenie widzów. W ciągu pierwszych sześciu tygodni przyciągnął 2,6 miliarda minut oglądania. W dawnej ekonomii telewizyjnej ta kombinacja prestiżu i zasięgu była argumentem za odnowieniem. Tutaj była zaokrągleniem rachunku.

To, co zabiło Spider-Noir, to arytmetyka, a nie opinia. Deadline ujmuje decyzję jako kwestię kosztu w stosunku do wyników: drogi, starannie wyprodukowany serial – już same równoległe wersje kolorystyczna i monochromatyczna podwajały sporą część prac wykończeniowych – który spadł z dziennej dziesiątki platformy szybciej niż tańsze, bardziej przyczepne tytuły, takie jak Reacher. Streamerzy nie odnawiają już na podstawie uznania; odnawiają na podstawie krzywej. A gdy krzywa opada, trofea na półce stają się kosztem utopionym. Nominacje, które kiedyś kupiłyby drugi sezon, teraz służą jako marketing dla pierwszego.

To jest ta część, którą relacje zwykle chowają pod ironią i przechodzą dalej. Nie powinny. Prime Video nie zarządza źle swoim katalogiem Marvela, ale raczej prowadzi go dokładnie tak, jak zaprojektowano – jako serię premier, a nie zestaw franczyz. Znak rozpoznawczy widać w języku studiów. Sony Pictures Television i Amazon MGM, ogłaszając koniec serialu Cage’a, podkreśliły, że współpraca trwa, a kolejny projekt Marvela jest już w zaawansowanej fazie rozwoju i podobno blisko zamówienia serialu. Zidentyfikowali następny rozdział, zanim ten zdążył dotrzeć na scenę Emmy.

To jest uprawa franczyzy, a nie budowanie franczyzy. Franczyza, w sensie, jaki kiedyś niosło to słowo, była czymś, co się kumulowało: świat, do którego widzowie wracali, zestaw postaci, które się pogłębiały, wartość, która narastała, bo studio na to pozwoliło. To, co Prime Video zamiast tego składa, to rotacja prestiżowych zamachów, każdy zaprojektowany pod początkowy skok, każdy do wyrzucenia w momencie, gdy następny jest gotowy. IP jest trwałe; seriale są do skonsumowania. Spider-Noir był pięknie wykonanym egzemplarzem rzeczy przeznaczonej do zużycia.

Straty są konkretne. Była to rzadka regularna rola telewizyjna dla Cage’a, w rejestrze – zmęczonym, zabawnym, lekko zrujnowanym – który drugi sezon pozwoliłby mu oswoić. Showrunnerzy Oren Uziel i Steve Lightfoot, z Philem Lordem, Christopherem Millerem i Amy Pascal jako producentami, zbudowali charakterystyczny zakątek Spider-Wszechświata w ośmiu odcinkach i nie dano im sezonów, by w nim zamieszkać. Dla widzów, którzy go znaleźli, serial stoi teraz jako rzecz zarazem kompletna i niedokończona – pierwszy akt, przy którym światła teatru już się zapalają.

Dokąd to zmierza stąd, to otwarte pytanie. Producenci mają chwaloną własność i sprawdzonego aktora; nic nie stoi na przeszkodzie, by ją sprzedawać dalej, choć tak kosztowny serial jest trudny do sprzedania z drugiej ręki. Bardziej prawdopodobne, że po prostu dołączy do rosnącej półki seriali streamingowych kończących się po jednym sezonie, które według wszelkich starszych miar były hitami – i zostały anulowane właśnie dlatego, że bycie hitem nie znaczy już tego, co kiedyś znaczyło.

Tagi: , , , ,

Dyskusja

Jest 0 komentarzy.