Filmy

Top Gun: Maverick to sequel, który przywraca wielkiemu ekranowi sens

Joseph Kosinski (2022) kręci prawdziwe loty i zmienia znaną historię w wzorzec widowiska bez cyfrowych sztuczek.
Martha O'Hara
Dodaj nas w Google

Pete „Maverick” Mitchell nie umie zwolnić. W prologu prototyp Darkstar osiąga docelową prędkość, ale Maverick nie potrafi na tym poprzestać, przekracza Mach 10 i maszyna ulega zniszczeniu. Tyle o nim wiadomo już na starcie. Top Gun: Maverick (2022) Josepha Kosinskiego to film, który o wiele lepiej radzi sobie z lataniem niż z opowiadaniem o ludziach.

Fabuła jest prosta. Po ponad trzydziestu latach służby Maverick wciąż unika awansu, który przykułby go do ziemi, więc Marynarka wysyła go do szkoły Top Gun, żeby wyszkolił grupę absolwentów do misji, jakiej żaden żyjący pilot nie widział. Celem jest tajny zakład wzbogacania uranu, ukryty w podziemnym bunkrze na końcu kanionu. Wśród uczniów jest Rooster (Miles Teller), syn zmarłego przyjaciela Mavericka. Obiektu bronią rakiety ziemia–powietrze, zagłuszanie GPS-u, myśliwce Su-57 i F-14 Tomcat. Przez zakłócenia atak samolotami F-35 jest nierealny, więc Maverick proponuje dwie pary F/A-18E/F Super Hornet z bombami kierowanymi laserowo. Ta logika ma swoją zaletę: widz rozumie, dlaczego zadanie jest niemal niewykonalne, i nie gubi się w technicznych szczegółach.

YouTube video

Kosinski pracował kamerami pełnoklatkowymi 6K z certyfikatem IMAX i na dużym ekranie obraz robi wrażenie. Film dostał Oscara za dźwięk, a słychać, za co: silniki i eksplozje mają ciężar. Muzyka Harolda Faltermeyera i Hansa Zimmera nadaje całości rozpoznawalny rytm. Samo widowisko nie wystarcza jednak na dwie godziny i jedenaście minut.

Cruise gra Mavericka bez wygładzania: to wciąż ten sam uparciuch, tylko bardziej zmęczony. Teller wypada przekonująco jako Rooster, rozdarty między pamięcią o ojcu a własnymi ambicjami. Problem w tym, że konflikt między nim a Maverickiem jest raczej ogłaszany niż budowany. Jennifer Connelly jako Penny Benjamin wnosi spokój i ciepło, lecz jej rola jest zbyt mała, by miała realny wpływ na fabułę. Glen Powell, Monica Barbaro i Lewis Pullman dodają energii grupie młodych pilotów, a Jon Hamm, Charles Parnell i Ed Harris pojawiają się w mniejszych rolach. Dla Vala Kilmera to ostatni film w karierze. Widz o tym wie i to wystarcza, a reżyser mądrze nie robi z tego widowiska.

Wątek Icemana, czyli Toma Kazansky’ego, dawnego rywala i przyjaciela Mavericka, dziś dowódcy Floty Pacyfiku, należy do lepiej napisanych. To on podtrzymuje karierę Mavericka, kierując go do Top Gun. Reszta psychologii jest cieńsza. Maverick ma zmierzyć się z własną przeszłością, ale film częściej o tym mówi, niż to pokazuje. Fabuła jest przewidywalna do bólu: od początku wiadomo, że bohater przezwycięży słabości i poprowadzi operację. Szkolenie bywa efektowne, lecz brakuje mu napięcia samej misji, przez co tempo siada.

Piosenka „Hold My Hand” Lady Gagi, obecna na ścieżce dźwiękowej, jest łagodniejsza, niż można by się spodziewać po tak głośnej maszynerii.

Krytycy przyjęli film entuzjastycznie, a wielu uznało go za lepszy od oryginału z 1986 roku. National Board of Review i American Film Institute umieściły go wśród dziesięciu najlepszych filmów 2022 roku, a na 95. gali Oscarów dostał sześć nominacji, w tym do nagrody dla najlepszego filmu. Premierę zaplanowano pierwotnie na lipiec 2019 roku, lecz opóźniły ją skomplikowane sceny akcji, a potem pandemia. Gdy kilka platform streamingowych próbowało kupić prawa do filmu, Cruise kazał odrzucić wszystkie oferty, bo chciał, żeby Maverick trafił wyłącznie do kin. Film zarobił 1,5 miliarda dolarów na świecie i jest największym sukcesem w karierze Cruise’a. Został zadedykowany Tony’emu Scottowi, reżyserowi, który pracował nad sequelem do swojej śmierci w 2012 roku.

Obsada

Zdjęcia: The Movie Database (TMDB)

Tagi: , , , , ,

Dodaj nas w Google

Dyskusja

Jest 0 komentarzy.