Filmy

Zgubiony telefon ma świetny pomysł, ale to thriller, który już znamy

Debiut Kim Tae-joona (2023) to remake Stolen Identity z doskonałym Yimem Si-wanem.
Martha O'Hara
Dodaj nas w Google

Zgubiony telefon zaczyna się od drobiazgu, który zna każdy: Lee Na-mi (Chun Woo-hee) zostawia smartfon w autobusie. Znajduje go Oh Jun-yeong (Yim Si-wan) i za pomocą aplikacji zmieniającej głos umawia ją na odbiór w serwisie. Tam zamaskowany mężczyzna naprawia jej pęknięty ekran i prosi o hasło. Wystarczy to, żeby zainstalować oprogramowanie szpiegujące i sklonować urządzenie. Kim Tae-joon dostaje więc świetny punkt wyjścia, ale szybko zamienia go w przeciętny thriller kryminalny, który trzyma się utartych szlaków.

Film jest debiutem reżyserskim Kim Tae-joona i remakiem japońskiego „Stolen Identity” z 2018 roku, który z kolei oparto na powieści japońskiego pisarza. Na-mi pracuje jako marketerka w małej firmie sprzedającej napoje żelowe, a dorabia w kawiarni swojego ojca. Jun-yeong obserwuje jej codzienność, potem wpada na nią „przypadkiem” i udaje przyjaciela. Antagonista o upiornym spokoju i ofiara, która stopniowo rozumie, co się dzieje: ten układ znamy na pamięć, a film nie dokłada do niego nic własnego. Jun-yeong działa skutecznie, ale jego motywy prawie nie zostają wyjaśnione, więc trudno się bać kogoś, o kim wiemy tak niewiele. Gdy ojciec Na-mi, Seung-woo (Park Ho-san), zaczyna coś podejrzewać, Jun-yeong podstępem wchodzi do jego domu i więzi go, żeby nikt nie mógł chronić jego córki. To najzimniejszy ruch w całym filmie.

YouTube video

Chun Woo-hee gra solidnie. Najpierw pokazuje niepokój, potem narastającą złość, choć postać Na-mi jest napisana zachowawczo i daje aktorce mniej, niż by się chciało. Nie ma tu histerii ani wielkich gestów, jest panika, która rośnie po cichu. Yim Si-wan ma wdzięk i chłód, a to dobrze pasuje do człowieka, który umie być miły na zawołanie. Szkoda, że scenariusz zamyka go w roli wyrachowanego drapieżnika.

Najlepiej film działa, gdy pokazuje, jak Na-mi zostaje sama. Jun-yeong korzysta z jej kont w mediach społecznościowych, ujawnia informacje z pracy i szkaluje jej firmę, przez co Na-mi traci posadę. Kiedy razem z Eun-joo (Kim Ye-won) próbuje zgłosić włamanie, policja każe im najpierw zdobyć dowody. Jun-yeong przechwytuje wiadomość do ich znajomego, specjalisty od bezpieczeństwa, i sam podaje się za eksperta. Potem przekonuje Na-mi, że za wszystkim stoi jej najlepsza przyjaciółka. Kłótnia rozdziela obie kobiety. Ta sekwencja jest groźniejsza od późniejszej przemocy, bo pokazuje, jak łatwo odciąć człowieka od wszystkich, którzy mogliby mu uwierzyć. Nie trzeba do tego ani jednego ciosu.

Kłopoty zaczynają się przy wątku śledczym. Detektyw Woo Ji-man (Kim Hie-won) bada zabójstwo, trafia do mieszkania Jun-yeonga i znajduje dowody jego wcześniejszych zbrodni, ale ten go oszukuje i niszczy ślady. Później Ji-man i jego partner Kim Jeong-ho (Jeon Jin-oh) docierają do serwisu, w którym pojawia się też Na-mi. To ona proponuje zastawienie pułapki w swoim mieszkaniu, a policjanci nie mówią jej, że ma do czynienia z seryjnym zabójcą. Gdy Jun-yeong zbliża się do budynku, obaj go nie rozpoznają i pozwalają mu odejść. W to akurat trudno uwierzyć. Napięcie, które film cierpliwie budował, opada w chwili, gdy powinno rosnąć. Tak samo z decyzją, by odesłać Na-mi do domu ojca, gdzie Jun-yeong już na nią czeka.

Finał chce zaskoczyć, ale zaskakuje niewiele. Jun-yeong zmusza Na-mi do okrutnego czynu: ma utopić ojca w wannie. Potem wkracza policja, bo dostała od niej sygnał. Wychodzi na jaw, że mężczyzna przywłaszczył sobie tożsamość syna Ji-mana, prawdziwego Jun-yeonga, który był jego pierwszą ofiarą. Na-mi, przekonana, że ojciec nie żyje, strzela do fałszywego Jun-yeonga. Okazuje się jednak, że ojciec żyje, a Ji-man bierze na siebie winę za strzał. Ta scena ma poruszać, lecz opiera się raczej na zbiegu okoliczności niż na logice fabuły. Końcowe ujęcia, w których Na-mi wraca do pracy z ojcem, godzi się z Eun-joo i odzyskuje dobre imię w sieci, są zbyt schludne jak na opowieść o życiu rozbitym na odległość.

Pomysł w Zgubionym telefonie działa, a aktorom niewiele można zarzucić. Reżyser nie wychodzi jednak poza znane chwyty: policja spóźnia się o krok, ofiara nie słucha ostrzeżeń, a rozwiązanie zależy od szczęścia. Seans nie męczy, ale po napisach pamięta się głównie początek, nie to, co Kim zrobił z tym pomysłem dalej.

Obsada

Zdjęcia: The Movie Database (TMDB)

Tagi: , , , , ,

Dodaj nas w Google

Dyskusja

Jest 0 komentarzy.