Muzyka

Muse: The Wow! Signal to najsilniejszy ich album od dawna

Alice Lange

Muse rzadko wydają albumy bez ambicji — choć nie każdy z ich krążków spełniał własne obietnice. The Wow! Signal, ich dziesiąty album studyjny, spełnia: dziesięć utworów zbudowanych wokół kolosalnego brzmienia, które uczyniło ich sławnymi, podanych z przekonaniem, jakiego nie słyszano od Black Holes and Revelations.

Tytuł albumu pochodzi od najsilniejszego sygnału radiowego kiedykolwiek zarejestrowanego jako potencjalne pochodzenie pozaziemskie — krótki, niewyjaśniony impuls odebrany przez radioteleskop w Ohio, którego naukowcy do dziś nie potrafią wytłumaczyć. Ta niejednoznaczność przenika muzykę: Muse nie nagrali tu albumu nostalgicznego, lecz próbę odzyskania najbardziej ambitnego rejestru i pociągnięcia go o krok dalej.

YouTube video

Pierwszym argumentem jest Nightshift Superstar, wiodący singiel albumu. Basowy riff Chrisa Wolstenholme’a nadaje ton od pierwszej sekundy: fizyczny, wciągający groove gdzieś między Justice a Daft Punk, ale brzmiący jednoznacznie jak Muse. Falsetto Matta Bellamego unosi się ponad nim z naturalną swobodą, charakterystyczną dla jego głosu w szczytowej formie. Porównanie z Supermassive Black Hole jest nieuchronne — ale Nightshift Superstar jest surowszy, bardziej bezpośredni i trudniejszy do wyrzucenia z głowy.

The Wow! Signal to jednak nie bezbłędny album. The Sickness In You & I oraz Unravelling oferują typowe brzmienie Muse bez niespodzianek, które czynią najmocniejsze momenty płyty tak skutecznymi. Duet z Ellie Goulding, Hush, zawiesza się między komercyjnym kalkulowaniem a prawdziwym eksperymentem, nie decydując się na żadne z nich. Kto oczekiwał pełnej reinwencji, będzie w tych miejscach zawiedziony.

Siła albumu ujawnia się w jego kosmicznej środkowej części: Hexagons, Cryogen i Space Debris budują atmosferę i złożoność w sposób, który przywodzi na myśl najlepsze dokonania zespołu. To nie są autocytaty — to Muse, którzy na serio traktują własne wymagania.

The Wow! Signal dowodzi, że rock stadionowy może wciąż mieć sens, gdy stoi za nim prawdziwy warsztat. Dla dziesiątego albumu dowolnego zespołu to niełatwe osiągnięcie.

The Wow! Signal ukazał się pod koniec czerwca nakładem Warner Records i własnej wytwórni zespołu, Helium-3. Daty trasy koncertowej nie zostały ogłoszone.

Tagi: , , ,

Dyskusja

Jest 0 komentarzy.