Technologia

Windows 11 zużywa 6 GB w trybie bezczynności — decyzja o WebView2, która teraz kosztuje Microsoft na laptopach 8 GB

Susan Hill
Dodaj nas w Google

Microsoft publicznie przyznał, że Windows 11 zużywa około sześciu gigabajtów RAM, zanim użytkownik otworzy choćby jedną aplikację. Przyznanie to jest znaczące; cofnięcie architektury, która je spowodowała, to dłuższy projekt.

Kup laptop z Windows 11 i 8 GB RAM, uruchom go. Zanim otworzysz przeglądarkę, dokument lub podłączysz się do komunikatora, system operacyjny zdążył już zająć większość dostępnej pamięci. Problem nie leży w złej konfiguracji ani w wadliwym sterowniku działającym w tle — to sam system operacyjny, w trybie bezczynności, uruchamia komponenty zbudowane na pełnym silniku przeglądarki.

Konkretnym winowajcą jest WebView2 — oparty na Chromium silnik renderowania stron, który Microsoft dołącza do Windows 11 i ładuje przy starcie. Od 2021 roku Microsoft buduje na nim duże fragmenty systemu operacyjnego: menu Start, Widżety, części interfejsu Ustawień i panel wyszukiwania — wszystkie opierają się na WebView2 w czasie działania. Każdy zachowuje się w pamięci jak karta przeglądarki. Na komputerze z 8 GB overhead szybko się kumuluje, a próg, który tworzy, jest wystarczająco niski, by zwykłe użytkowanie — przeglądarka, komunikator, arkusz kalkulacyjny — zepchnęło system do wymiany pamięci z dyskiem, gdzie wydajność gwałtownie spada.

Pavan Davuluri, wiceprezes wykonawczy Microsoft ds. Windows i urządzeń, potwierdził problem publicznie w tym miesiącu i wskazał optymalizację pamięci dla systemów z 8 GB jako jeden z czterech priorytetów rozwoju na resztę 2026 roku. Firma wyodrębniła trzy konkretne ścieżki techniczne: wydajniejszy alokator pamięci, ciągłe dostrajanie WinUI 3 tak, by aplikacje na nim zbudowane zużywały mniej RAM z założenia, oraz prace nad efektywnością komponentów Chromium i WebView2 wbudowanych w cały system operacyjny. Okno dialogowe Właściwości Eksploratora plików zostało już przeniesione z WebView2 na natywny WinUI — ukończona i wdrożona redukcja, skromna w izolacji, lecz wzorcowa dla szerszego wysiłku.

Czas przyznania się Microsoftu wiąże się ze zmianą rynkową. Ceny RAM dla konsumentów gwałtownie wzrosły w 2026 roku, bo centra danych AI konkurują o tę samą pulę DRAM, która trafia do laptopów i komputerów stacjonarnych. Kosztowa przepaść między sprzętem z 8 GB a 16 GB powiększyła się, co oznacza, że coraz większa część wolumenowej bazy Windows to maszyny, na których system operacyjny ledwo się mieści. Radzenie temu rynkowi, by kupił więcej pamięci, to trudniejszy argument niż rok temu.

Brakującym elementem jest konkrety. Oświadczenie Davuluriégo nie podało żadnego celu wydajnościowego — żadnego zobowiązania, że pamięć w bezczynności spadnie poniżej określonego progu do określonej daty, żadnej listy komponentów, które doczekają się natywnych przepisań ani harmonogramu. Ulepszenia są obecnie dostępne w kompilacjach Insider, a szersze wdrożenie spodziewane jest jesienią 2026 roku. Dla kupujących podejmujących decyzje teraz plan daje kierunek, ale nie liczbę.

Problem nie jest nowy. Recenzenci dokumentowali go systematycznie od premiery Windows 11 w 2021 roku, a użytkownicy budżetowego sprzętu zgłaszają go od lat. Zmieniło się to, że Microsoft nazwał go publicznie — w czasie, gdy macOS Apple’a na tej samej bazowej konfiguracji 8 GB utrzymuje się poniżej trzech gigabajtów w bezczynności, czyniąc z efektywności pamięci widoczną przewagę produktową, którą rynek porównawczy może dostrzec bezpośrednio.

Naprawa Eksploratora plików jest już w produkcji. Ulepszenia kanału Insider torują drogę do jesiennego wdrożenia. Microsoft zobowiązał się do kierunku, a nie do celu — i to jest istotna różnica dla każdego, kto rozważa zakup standardowego laptopa z systemem Windows między teraz a grudniem.

Tagi: , , , ,

Dodaj nas w Google

Dyskusja

Jest 0 komentarzy.