Technologia

Windows 11 zużywa 6 GB RAM w trybie bezczynności na laptopach 8 GB — Microsoft właśnie to przyznał

Susan Hill

Kupujesz laptop z Windows 11 i 8 GB RAM – uruchamiasz go, a zanim otworzysz choćby jedną aplikację, system operacyjny zagarnął już około 6 gigabajtów z twojej pamięci. Przeglądarka, komunikator i plik PDF – i już przekraczasz próg, przy którym Windows zaczyna przerzucać dane na dysk, a wydajność pikuje. Microsoft, który sam ustanowił 8 GB jako minimalne zalecenie dla Windows 11, przyznał w tym tygodniu, że pamięć w stanie spoczynku jest zbyt wysoka.

Głównym winowajcą jest WebView2 – oparty na Chromium silnik renderowania stron internetowych, który Microsoft dołącza do Windows 11 i ładuje przy starcie. Napędza on między innymi menu Start, Widżety i części Ustawień – funkcje, które mogłyby działać na znacznie lżejszym, natywnym kodzie, ale zbudowano je na silniku przeglądarki dla wygody programistów. Osadzenie pełnego silnika przeglądarki w rdzennych komponentach systemu dodaje setki megabajtów narzutu, zanim użytkownik w ogóle uruchomi jakąkolwiek aplikację.

Pavan Davuluri, wiceprezes Microsoftu ds. Windows i urządzeń, potwierdził problem publicznie i określił optymalizację pamięci dla systemów z 8 GB jako priorytet do końca 2026 roku. Firma przeniosła już okno dialogowe Właściwości Eksploratora plików z WebView2 z powrotem do natywnego WinUI – co przyniosło wymierne, choć skromne, zmniejszenie narzutu. Kolejne komponenty mają podążać tą samą ścieżką, choć Microsoft nie opublikował listy ani nie podał konkretnych terminów.

Moment przyznania się Microsoftu nie jest przypadkowy. Ceny pamięci RAM dla konsumentów gwałtownie wzrosły w 2026 roku, ponieważ centra danych AI konkurują o tę samą podaż DRAM, przez co przejście z 8 GB na 16 GB jest znacząco droższe niż rok temu. Laptop z 8 GB kosztujący 600 dolarów to zupełnie inna kategoria zakupu niż urządzenie z 16 GB za 900 dolarów – różnica, która ma znaczenie na każdym wrażliwym na cenę rynku, gdzie Windows ma wolumen. Sprzedawanie systemu operacyjnego, który na starcie pożera większość własnego minimalnego RAM-u, to problem, którego Microsoft nie może już odkładać.

To, czy plan przyniesie wymierne rezultaty do grudnia, jest uzasadnionym pytaniem. Microsoft nie podał żadnego konkretnego celu wydajnościowego – żadnego zobowiązania, by pamięć w stanie spoczynku spadła poniżej 3 GB do końca roku, żadnego harmonogramu, które komponenty doczekają się natywnych przepisań, ani zewnętrznego mechanizmu weryfikacji. Migracja okna Właściwości Eksploratora plików to pojedynczy dowód intencji. Użytkownicy maszyn z 8 GB dostali potwierdzenie, kierunek i ramy czasowe. Nie dostali jeszcze konkretnej liczby.

Problem pamięci w stanie spoczynku nie jest nowy. Recenzenci dokumentowali go konsekwentnie od premiery Windows 11 w 2021 roku, a użytkownicy budżetowego sprzętu zgłaszali go od lat. Zmieniło się to, że Microsoft nazwał go publicznie – w kontekście globalnego niedoboru pamięci, który sprawia, że odpowiedź „kup więcej RAM-u” jest droższa niż wcześniej. Apple, którego macOS na tym samym podstawowym 8 GB zużywa poniżej 3 GB w stanie spoczynku, uczynił wydajność pamięciową widoczną przewagą produktową – i Microsoft najwyraźniej odpowiada na to porównanie.

Poprawka dla Eksploratora plików jest już wdrażana. Szerszy plan – jeszcze nie. Microsoft zobowiązał się do kierunku, a nie do celu – i jest to zasadnicze rozróżnienie dla każdego, kto w nadchodzących miesiącach kupuje standardowego laptopa z Windowsem.

Tagi: , , , ,

Dyskusja

Jest 0 komentarzy.