Biznes i finanse

Porażka księcia Harry’ego z „Daily Mail” kończy się rachunkiem, którego nie pokryje ubezpieczenie

Victor Maslow

Książę Harry nazwał lipcowy wyrok zapadły przeciwko niemu „wybielaniem”. Bardziej trafnym słowem na to, co nastąpiło później, jest „cena”. Gdy sędzia Wysokiego Sądu nakazał jemu i pozostałym powodom pokrycie kosztów prawnych firmy, którą oskarżyli o inwigilację, zamknął rozdział, który tak naprawdę nigdy nie dotyczył prawa prywatności. Chodziło o to, czy procesy sądowe mogą być wykorzystywane jako dźwignia przeciwko brytyjskiej prasie tabloidowej – i kto ponosi stratę, gdy ten zakład się nie powiedzie.

Harry od lat traktuje salę sądową jako jedyną arenę, na której pogardzane przez niego media można zmusić do defensywy. To spójna teoria władzy: przelicytować, przetrwać i pozwolić, by ujawnione dokumenty wyrządziły szkodę, której nie może wyrządzić zaprzeczenie. Teoria ta po cichu zakłada jednak, że ryzyko jest do opanowania. Ten wyrok jest momentem, w którym ryzyko przestało być opanowane.

Pozwana spółka Associated Newspapers, wydawca „Daily Mail”, domaga się łącznie 34,5 miliona funtów kosztów. To ta kwota trafia na nagłówki – i to tę kwotę sędzia, pan Nicklin, uznał za wygórowaną; ostateczna odpowiedzialność nie została jeszcze ustalona. Liczbą, która ma większe znaczenie, jest ta już nakazana: płatność tymczasowa w wysokości 9,54 miliona funtów, wymagalna w ciągu tygodnia, przyznana na podstawie tzw. podstawy odszkodowawczej (indemnity basis).

To rozróżnienie stanowi całą historię. Standardowy nakaz kosztów nakazuje przegranemu zapłacić to, co zwycięzca wykaże jako uzasadnione. Nakaz na podstawie odszkodowawczej usuwa ten test – przegrana strona płaci, a ciężar udowodnienia powściągliwości znika. Sądy stosują go wobec zachowań, które uznają za wykraczające poza normę. Język sędziego Nicklina był dosadny: skumulowany efekt, jak napisał, sprawił, że sprawa znalazła się „daleko poza normą”, a zachowanie było „nierozsądne w wysokim stopniu”. W przełożeniu na pieniądze oznacza to, że sąd odmówił powodom prawa do wątpliwości co do ani jednej faktury.

Dalej jest zabezpieczenie, którego nie było. Powodowie posiadali ubezpieczenie następstw procesowych (after-the-event insurance) z limitem około 16 milionów funtów – standardowa tarcza, jaką kupują sobie powodowie na wypadek właśnie takiego wyniku. W obliczu obrony, która już przekroczyła 34 miliony funtów, ten limit wygląda mniej jak ochrona, a bardziej jak podłoga pod znacznie dłuższym upadkiem. Luka, wynosząca gdzieś około 18 milionów funtów, nie jest problemem gazety. To osobiste zobowiązanie rozłożone na siedem osób, a Harry jest jego najbardziej widocznym nazwiskiem.

I tu właśnie retoryka „wybielania” wyrządza swojej sprawie niedźwiedzią przysługę. Przedstawiani jako męczennicy sfałszowanego systemu, powodowie wyglądają na pryncypialnych; czytani jako inwestorzy w strategię, wyglądają na niedoubezpieczonych. Reputacyjny zwrot, jakiego chciał Harry – satysfakcja, zmuszenie prasy do rozliczenia – nie nadszedł. Zamiast tego przyszło orzeczenie, że to sędzia, a nie tabloid, uznał jego zachowanie za nierozsądne – oraz rachunek, na którego pokrycie jego ubezpieczenie nigdy nie było obliczone.

Obie strony odczytały ten sam wyrok inaczej. Gdy w lipcu oddalono powództwa, Harry i baronowa Doreen Lawrence, współpowódka, powiedzieli, że przyszli do sądu szukać sprawiedliwości i rozliczenia, a nie otrzymali ani jednego, ani drugiego, nazywając orzeczenie „kompletnym i oczywistym wybielaniem”. Associated Newspapers nazwało ten wyrok „druzgocącą krytyką próby zniszczenia gazety”. Żadne z tych oświadczeń nie dotyczyło pieniędzy. Nakaz kosztów – owszem.

Apelacja pozostaje otwarta do początku października, a ostateczna kwota kosztów wciąż musi być negocjowana w dół z poziomu, który sędzia już uważa za zbyt wysoki. Żadna z tych perspektyw nie zmienia natychmiastowego żądania: zapłać teraz, spieraj się później.

Dla człowieka, który zbudował swoje drugie życie na przekonaniu, że tabloidy są mu winne, arytmetyka się odwróciła. W tym tygodniu dług płynie w drugą stronę.

Tagi: , , , , ,

Dyskusja

Jest 0 komentarzy.