Biznes i finanse

Meta unika kolejnego procesu o uzależnienie bez płacenia, a twój feed się nie zmieni

Victor Maslow

Fala pozwów, jaka spiętrzyła się przeciwko mediom społecznościowym, miała być naciskiem, który wreszcie przekształci to, co faktycznie trzymasz w dłoni: niekończący się feed, powiadomienie, które zawsze cię znajdzie. W tym tygodniu ten nacisk dotarł do Meta, a Meta nie mrugnęła okiem. Nastolatek, którego dzieliły dni od postawienia firmy przed ławą przysięgłych, wycofał się — i nie dostał od Meta ani centa.

Dla każdego, kto czeka, aż sądy zmienią sposób, w jaki działają Instagram czy Facebook, to jest historia kryjąca się za historią. Inne firmy wciągnięte w tę sprawę wybrały ugodę i zniknięcie. Meta wybrała walkę, rzuciła powodowi wyzwanie spędzenia tygodni na sali sądowej, a powód się ugiął. Lekcja, jaką firma z tego wyciągnie, nie jest subtelna: nieustępliwość popłaca.

Sprawa dotyczyła nastolatka z Florydy, nazwanego w dokumentach tylko inicjałami, który pozwał w 2023 roku, twierdząc, że konstrukcja platform kosztowała go sen i zdrowie psychiczne. Był powodem w sprawie wskaźnikowej — teście mającym pokazać obu stronom, co zrobi ława przysięgłych, zanim tysiące podobnych pozwów trafi na salę sądową. Snap kilka dni wcześniej osiągnął wstępną ugodę; YouTube (Google) i TikTok już wcześniej zawarły ugodę. To pozostawiło Meta samą na placu boju, a Meta odmówiła zapłaty.

Wersja Meta jest brutalnie szczera. Firma twierdzi, że nastolatek korzystał z jej aplikacji średnio tylko kilka minut dziennie, a większość kont będących przedmiotem sporu została założona po tym, jak już wynajął prawników. „Te zarzuty nigdy nie miały podstaw” – powiedział rzecznik Meta – „a ten wynik pokazuje, że nie będziemy się wycofywać z obrony przed bezpodstawnymi pozwami.” Prawnicy powoda przedstawili wycofanie inaczej – jako korzystny wynik już osiągnięty od innych firm i racjonalną odmowę znoszenia „wyczerpującego, tygodniami trwającego procesu”.

Oto, co się nie wydarzyło, a ma dla użytkownika większe znaczenie niż sam nagłówek. Żaden sąd nie nakazał Meta zmiany ani jednej funkcji. Pierwszy z tych procesów testowych zakończył się dla firmy źle na początku tego roku, kiedy ława przysięgłych w Los Angeles uznała Meta i YouTube za winne zaniedbania i przypisała większość winy — około siedemdziesięciu procent — Meta. Ale ten wyrok, podobnie jak każda podpisana od tego czasu ugoda, przesuwał pieniądze i przypisywał winę. Nie dotknął nieskończonego przewijania. Nie przyciemnił powiadomienia. Nie zmienił algorytmu decydującego o tym, co zobaczysz następne. Mechanizm, który te pozwy nazywają uzależniającym, wciąż działa dokładnie tak, jak został zaprojektowany.

To jest cichy rezultat głośnej walki. Spory sądowe o uzależnienie stają się kosztem prowadzenia działalności — pozycją w budżecie, którą Meta może wchłonąć, kwestionować, a czasem całkowicie pobić — a nie dźwignią zmuszającą produkt do działania inaczej. Ugody kupują milczenie i zamknięcie sprawy dla poszczególnych rodzin. Nie kupują bezpieczniejszego feedu dla nieznajomych wciąż przewijających obok nich.

Presja nie znika. Meta wciąż stoi w obliczu ponad 3 000 indywidualnych skarg, roszczeń ze strony prokuratorów generalnych z ponad 40 stanów oraz kolejnych procesów wskaźnikowych zaplanowanych na resztę tego roku i na następny. Każdy z nich może przynieść wyrok na tyle duży, lub sędziego na tyle stanowczego, by zażądać realnych zmian w sposobie, w jaki platformy są zbudowane.

Ale dopóki sąd nie nakazuje zmiany samego feedu — nie bilansu, ale feedu — najbardziej wymowną liczbą jest ta, którą Meta właśnie udowodniła, że może utrzymać na poziomie zero: to, co musiała zapłacić, by sprawić, że jej następny proces zniknął.

Tagi: , , , , ,

Dyskusja

Jest 0 komentarzy.