Filmy

„Listy miłosne“: debiut Alice Douard o matce, której nie widzi prawo

Veronica Loop

Na świat ma przyjść córka, a w chwili narodzin tylko jedna z jej dwóch matek będzie się liczyć jako rodzic. To cichy, budzący gniew motor Listów miłosnych, pełnometrażowego debiutu francuskiej scenarzystki i reżyserki Alice Douard. Céline jest żoną Nadii. Nadia jest w ciąży. A Céline w oczach państwa jest nikim dla córki, którą zaplanowały wspólnie — dopóki nie adoptuje własnego dziecka.

Francuski tytuł oryginalny, Des preuves d’amour, mówi to wprost: dowody miłości. Aby zostać matką w świetle prawa, Céline musi skompletować teczkę — listy, oświadczenia, zaświadczenia — dokumentującą autentyczność więzi, której od żadnego ojca w małżeństwie heteroseksualnym nikt nie każe udowadniać. Film ani na chwilę nie pozwala zapomnieć, że to przede wszystkim formalność, z terminami i pracownicą socjalną.

YouTube video

Ella Rumpf gra Céline z powściągliwą czujnością, która z czekania czyni właściwą akcję filmu. Rumpf, objawienie Raw Julii Ducournau, pozostaje stonowana i precyzyjna, pozwalając, by absurd sytuacji odczytać raczej z napiętej szczęki niż z monologu. Naprzeciw niej quebecka reżyserka i aktorka Monia Chokri daje Nadii spokojny autorytet kobiety, której ciało prawo akurat uznaje. Obsada jest argumentem: dwie kobiety przy tym samym kuchennym stole, jedna widoczna dla państwa, druga nie.

Douard napisała film na podstawie własnego doświadczenia — adoptowała biologiczne dziecko żony — i ta dokładność jest widoczna. To nie pamflet sklejony z nagłówków, lecz procedura zbudowana z formularzy, które ktoś naprawdę wypełnił. Najostrzejszy wątek każe Céline zdobyć pisemne poparcie własnej matki, granej przez Noémie Lvovsky: dowód, którego żąda tytuł, okazuje się ostatecznie słowem innych ludzi.

Ta dyscyplina jest zarazem granicą filmu. Listy miłosne pozostają z rozmysłem małe, domowe, w skali poczekalni jednej pary, a kto oczekuje szerszego rozrachunku z francuskim prawem rodzinnym, uzna film za mało ciekawy polityki poza mieszkaniem Céline. Dramatyzuje niesprawiedliwość, niewiele dyskutując, jak ją naprawić, a jego łagodność czasem zaokrągla krawędzie, które sytuacja miałaby pełne prawo zachować ostre.

Trwający 97 minut film jest dramatem w komediowej tonacji, opartym na Rumpf i Chokri oraz uzupełnionym przez Lvovsky, Félixa Kysyla i Anne Le Ny. Pokazano go w Semaine de la Critique w Cannes, a następnie otrzymał wyróżnienie specjalne na festiwalu w Zurychu i nagrodę publiczności na Filmfest w Hamburgu. Polska data premiery nie została jeszcze potwierdzona. To precyzyjny debiut, sprawiedliwy w swoim gniewie.

Obsada

Tagi: , , , , ,

Dyskusja

Jest 0 komentarzy.