Filmy

Die Hart: Film pokazuje, że autoironia Kevina Harta działa najlepiej w małych dawkach

Reżyserowany przez Erica Appela remontaż serialu Quibi z 2023 roku, z Johnem Travoltą i Nathalie Emmanuel.
Martha O'Hara
Dodaj nas w Google

Kevin Hart wisi na linach, krzycząc do bezlitosnego wiatru — tak otwiera się Die Hart: Film, którego bohater nie tylko jest grany przez samego siebie, ale też rzucony prosto w wir hollywoodzkiej absurdalności. To ekranizacja serialu Quibi, zmontowanego teraz na pełnometrażówkę: komedia akcji z ambicjami sięgającymi szczytów, a chwilami kilka metrów niżej.

Hart gra wyidealizowaną wersję siebie — aktora, który chce być traktowany poważnie jako gwiazda kina akcji, a nie tylko jako komik. Scena otwierająca, jego katastrofalny występ w talk-show, który niszczy mu karierę, to klasyczny przykład hollywoodzkiego kina o samym sobie: przeładowany gestami, lecz z pewną szczerą energią. Problem pojawia się, gdy Hart próbuje zmierzyć się z formatem akcji na serio. Sceny treningowe pod okiem Johna Travolty, wcielającego się w Rona Wilcoxa, weterana bootcampu dla przyszłych gwiazd akcji, są pełne wyświechtanych klisz — od sztucznych eksplozji po dialogi w rodzaju „musisz być szybki jak myśl”. Travolta wydaje się zbyt wygodnie usadowiony w tej roli, by nadać jej głębię, tym bardziej że jego postać ma z założenia niechętnie akceptować Harta jako ucznia.

YouTube video

Nathalie Emmanuel jako Jordan King wnosi do filmu coś, czego mu najbardziej brakuje — nieprzewidywalność. Jej postawa, od chłodnego dystansu do niespodziewanie ujawnionego brytyjskiego akcentu, dodaje filmowi nieoczekiwaną warstwę humoru. Scena, w której zdradza, że wcale nie pochodzi z Chicago, jak wcześniej twierdziła, tylko naprawdę z Essex, to jeden z niewielu momentów, w których Die Hart: Film wyłamuje się z rutyny. Josh Hartnett, grający samego siebie jako dawnego absolwenta tego samego bootcampu, jest tak samo przeciętny jak w ostatnich latach — jego obecność przypomina tylko, że pewne kariery powinny pozostać w przeszłości.

Problemem filmu jest jego struktura. Sceny akcji są ubogie, a montaż przypomina stare sitcomy z lat 90.: szybkie cięcia, huk wybuchów, ale brak spójności. Hart próbuje mierzyć się z klasykami gatunku — od pościgów po efektowne ujęcia strzelanin — lecz jego gra jest zbyt widocznie wyuczona, by zbudować napięcie, jakiego wymaga prawdziwe kino akcji.

Reżyseria Erica Appela nie dodaje nic nowego do gatunku. Die Hart: Film jest zbyt lojalny wobec swoich wzorców — od Szklanej pułapki po Zabójczą broń — ale bez ich charyzmy czy oryginalności. Sceny akcji są przeciętne, a humorystyczne pomysły rzadko przekraczają poziom żartu z puszki.

Jean Reno jako Claude Van De Velde, europejski reżyser filmu, w którym Hart ma zagrać swoją wymarzoną rolę, dodaje produkcji pewną obcą, chłodną aurę, ale jego postać jest równie powierzchowna jak dialogi, które wypowiada — to on zresztą zmusza Harta do przejścia przez cały obóz treningowy, choć film niewiele robi z tym pomysłem poza wstępem. Brandon Quinn jako Danny Morrison, menedżer Kevina, pojawia się głównie po to, by przypominać bohaterowi, ile ma do stracenia zawodowo, ale rola jest zbyt oszczędnie napisana, by wnieść coś więcej niż funkcję fabularną.

Die Hart: Film jest filmem o ambicjach, które nie zostały w pełni spełnione. Ma w sobie potencjał — Hart jako aktor ma charyzmę, a Travolta i Emmanuel dodają mu głębi — lecz reżyseria Appela nie wykorzystuje go do końca. To produkcja, która próbuje być wszystkim naraz: parodią, hołdem dla klasyki i próbą wykreowania nowej gwiazdy kina akcji, rzadko decydując się, czym chce być najbardziej.

Serial, z którego wywodzi się ten film, miał zresztą burzliwą historię. Powstał dla platformy Quibi, która zamknęła działalność zaledwie kilka miesięcy po premierze, a jej bibliotekę treści sprzedano firmie Roku za mniej niż sto milionów dolarów. Mimo tego chaotycznego startu pierwszy sezon zebrał siedem nominacji do nagród Primetime Emmy za role aktorskie, a jego popularność skłoniła Roku do zamówienia kolejnej odsłony serialu na własnej platformie streamingowej. Ten rodowód tłumaczy, dlaczego Die Hart: Film wciąż nosi na sobie ślady epizodycznej konstrukcji, z której się wywodzi — każda scena zdaje się skrojona pod rytm krótkich odcinków, a nie pod pełnometrażową narrację.

Die Hart: Film próbuje być hołdem dla klasycznych filmów akcji, ale kończy na powierzchownej imitacji. Erikowi Appelowi nie udaje się połączyć komediowego talentu Kevina Harta z wymaganiami gatunku akcji w coś więcej niż sumę jego części.

Obsada

Zdjęcia: The Movie Database (TMDB)

Tagi: , , , , ,

Dodaj nas w Google

Dyskusja

Jest 0 komentarzy.