Filmy

Honor Society zamienia szkolną komedię w bezwzględną bajkę o ambicji

Oran Zegman reżyseruje satyrę szkolną, którą dźwiga świetna Angourie Rice.
Martha O'Hara
Dodaj nas w Google

„Honor Society” otwiera podskórnym motywem, który towarzyszy bohaterce przez cały film: na plakatach i wśród książek w sypialni i szafce Honor Rose (Angourie Rice) widać nawiązania do Machiavellego — dyskretny sygnał, że dziewczyna traktuje szkolną hierarchię i wyścig o Harvard jak grę o władzę, a nie tylko kolejny etap dorastania.

Reżyserowany przez Orana Zegmana „Honor Society” opowiada o uczennicy ostatniej klasy, dla której jedynym celem jest dostanie się na Harvard. Warunkiem jest list polecający od szkolnego doradcy, pana Calvina (Christopher Mintz-Plasse), więc Honor postanawia po kolei wyeliminować trójkę swoich najpoważniejszych rywali. Plan się komplikuje, gdy dziewczyna zakochuje się w Michaelu Dipnickim (Gaten Matarazzo) — najgroźniejszym z konkurentów.

YouTube video

Film gra na kontraście: z jednej strony to klasyczna, kolorowa komedia szkolna o rywalizacji i pierwszej miłości, z drugiej — znacznie ciemniejsza opowieść o manipulacji i moralnej dwulicowości. Zegman nie boi się tego napięcia i najlepiej wypada właśnie wtedy, gdy pozwala obu tonom ścierać się w tej samej scenie, zamiast rozdzielać komedię i dramat na osobne fragmenty. Rice i Matarazzo budują między sobą wiarygodną chemię, dzięki której romans Honor i Michaela nie jest tylko funkcjonalnym zwrotem fabuły, lecz realnym zagrożeniem dla jej planu.

Największym atutem obrazu pozostaje sama Rice. Jej Honor Rose to postać złożona — bohaterka potrafi być bezwzględna wobec rywali i jednocześnie odsłaniać, w pojedynczych scenach, niepewność i lęk, które napędzają jej ambicję. Christopher Mintz-Plasse jako pan Calvin dorzuca do tego warstwę dwuznaczności moralnej: to dorosły, który powinien być gwarantem uczciwości, a sam sprawia wrażenie uwikłanego w tę samą grę interesów, w której uczestniczą jego uczniowie. Gaten Matarazzo dobrze wypada jako partner do rywalizacji, choć w drugiej połowie filmu jego relacja z Honor rozwija się szybciej, niż pozwalają na to napisane dla niej sceny.

Drugi akt to miejsce, w którym scenariusz najbardziej się chwieje. Kolejne intrygi Honor wymierzone w Travisa Biggins (Armani Jackson) i Kennedy Park (Amy Keum) zaczynają się powtarzać w rytmie, przez co środkowa część filmu traci tempo, zanim fabuła zdąży przejść do bardziej osobistych konsekwencji tych działań. Gary (Ben Jackson Walker), Talia (Kelcey Mawema) i Emma (Avery Konrad) pozostają przy tym raczej figurami pomocniczymi niż w pełni rozpisanymi postaciami — spójnym wyborem scenariusza, który cały czas trzyma uwagę na Honor, ale kosztem głębi reszty obsady.

Mimo tych potknięć „Honor Society” broni się oryginalnością podejścia do gatunku: to rzadki przypadek szkolnej komedii, w której najciekawszym wątkiem nie jest to, kto z kim będzie na balu, tylko to, jak daleko bohaterka jest gotowa się posunąć dla jednego zdania w liście polecającym. Film trafił na Paramount+ 29 lipca 2022 roku, a krytycy chwalili go przede wszystkim za aktorstwo — zwłaszcza za role Rice, Matarazzo i Mintz-Plasse’a. Ta ocena wydaje się zasłużona przede wszystkim dzięki obsadzie — scenariusz, mimo ciekawego pomysłu, nie zawsze nadąża za aktorami, których prowadzi.

Ostatecznie „Honor Society” to nie rewolucja gatunku, ale komedia, która wie, czego chce: pokazać, że najbardziej bezwzględnym graczem w szkolnym korytarzu może być prymuska z listą lektur o Machiavellim w szafce, a nie żaden z oczywistych szkolnych tyranów.

Obsada

Zdjęcia: The Movie Database (TMDB)

Tagi: , , , , ,

Dodaj nas w Google

Dyskusja

Jest 0 komentarzy.