Filmy

Mark Ruffalo do Roba Bonty ws. Paramount: „Nie ustępuj“ przed ugodą, która ominie proces

Veronica Loop
Dodaj nas w Google

„Nie waż się, nie ulegaj.” Mark Ruffalo nie zwrócił się do studia, z którym walczy; zwrócił się do człowieka, który miał walczyć w jego imieniu. To zdanie, opublikowane dla obserwujących aktora, gdy rozeszła się wieść, że prokurator generalny Kalifornii może być gotów na zawarcie ugody, przeformułowuje historię antymonopolową, która przycichła. To już nie jest sądowe pytanie o udziały w rynku. To publiczny test tego, czy urzędnik, który zamroził największą fuzję w Hollywood, utrzyma linię, czy też wręczy branży zestaw obietnic zamiast walki.

Rozróżnienie, które robi Ruffalo, ma większe znaczenie niż jego głośność. Proces zmusza firmę do udowodnienia, że jej połączenie nie zdusi konkurencji; ugoda pozwala jej kupić spokój za pomocą ustępstw, które sama sobie pisze. Jego ostrzeżenie wskazuje dokładnie na tę lukę – „lichą umowę pełną pustych obietnic” – i trafia, ponieważ osoby, w imieniu których mówi, to ci, których osłabiony rynek dystrybucji ucisnąłby najszybciej: filmowcy, którzy potrzebują więcej niż jednego czy dwóch nabywców, by sprzedać film.

Umowa kryjąca się za tym zgiełkiem jest ogromna. Paramount Skydance, zarządzane przez Davida Ellisona, próbuje przejąć Warner Bros. Discovery w ramach przejęcia wartego około 111 miliardów dolarów, które Departament Sprawiedliwości zatwierdził w czerwcu. Tym, co je powstrzymało, nie był Waszyngton, ale koalicja prokuratorów generalnych stanów – dwunastu z nich – pod przewodnictwem Roba Bonty z Kalifornii. Ich pozew argumentuje, że fuzja nielegalnie ograniczyłaby konkurencję poprzez połączenie dwóch głównych studiów hollywoodzkich i ich sieci telewizyjnych – w tym CBS i CNN – pod jednym właścicielem, co zdaniem stanów oznaczałoby wyższe ceny, mniejszą produkcję i mniej nabywców dla kin i dystrybutorów kablowych, którzy są zależni od głównych graczy. Doniesienia Wall Street Journal, że Bonta i Paramount prowadzą teraz zaawansowane rozmowy, wywołały alarm.

Jeśli spojrzeć na pozycję procesową, presja nabiera sensu. To nie jest sprawa stanów, które desperacko szukają dźwigni. Paramount domagało się przyspieszenia procesu na koniec 2026 roku, próbowało zmusić stany i Gildię Scenarzystów do wniesienia kaucji w wysokości blisko 1,9 miliarda dolarów na pokrycie kosztów opóźnienia, i przegrało walkę o termin: sędzia Araceli Martinez-Olguin wyznaczyła proces na marzec 2027 roku w sądzie federalnym w Oakland, a firmom zakazano zamknięcia transakcji przed wydaniem orzeczenia. Firma pewna wygranej nie wydaje tyle wysiłku, by uniknąć sali sądowej, w której miałaby wygrać. To podtekst, który Ruffalo wykorzystuje – ugoda teraz uratowałaby Paramount przed walką, którą stany zaplanowały i którą może ono realnie przegrać.

Dlatego kampania wokół niego wygląda na strategię, a nie celebrycką fanaberię. Post Ruffalo powołuje się na 5670 filmowców, którzy podpisali się pod sprzeciwem, oraz ponad 75 000 dodatkowych podpisów zebranych w trzy tygodnie – zorganizowany wysiłek, by zakulisowe ustępstwo uczynić politycznie kosztownym dla wybranego urzędnika. Senator Elizabeth Warren dostarczyła narodowej ramy, nazywając ugodę „ogromnym błędem”, a fuzję „niebezpieczną”, podczas gdy administracja zablokowała dostęp CNN do Białego Domu. Argument nie dotyczy już tylko antymonopolowej arytmetyki; chodzi o to, kto ostatecznie kontroluje kanały, przez które wiadomości i filmy trafiają do odbiorców.

Nic z tego nie gwarantuje, że Bonta się nie ugnie. Prokuratorzy generalni zawierają ugody w mocnych sprawach cały czas, a strukturalne środki zaradcze – przymusowa sprzedaż studia lub sieci – są znacznie trudniejsze do wynegocjowania przy stole niż podpisane zobowiązanie do dobrego zachowania. Środowisko twórców nie może wytoczyć tej sprawy w jego imieniu i zdaje sobie z tego sprawę. Może za to podnieść koszt ulegnięcia, aż cicha umowa przestanie być cicha.

Prawdziwe przesłanie Ruffalo wcale nie jest skierowane do Paramount. To zakład, że prokurator generalny rozważający ugodę liczy głosy równie starannie, jak środki zaradcze – i że megafon wielkości Hulka skierowany na marcową datę procesu jest wart więcej niż jakikolwiek pozew, jaki stany mogłyby złożyć. Jeśli Bonta mimo to podpisze ugodę, branża otrzyma odpowiedź na pytanie, ile naprawdę jest warta publiczna sumienie, gdy po drugiej stronie stołu leży sto miliardów dolarów.

Tagi: , , , , ,

Dodaj nas w Google

Dyskusja

Jest 0 komentarzy.