Filmy

«Aż po kres» w Netflix: jak daleko posunie się matka, gdy żaden dawca nie pasuje do jej syna

Liv Altman

Jada ułożyła całe życie wokół jednego pragnienia: zostać matką. Droga wiodła przez kliniki, przez dawstwo zarodków i przez to czekanie, które ściera człowieka aż do żywego nerwu. Gdy dziecko wreszcie przychodzi na świat, wyczuwa się film, który nakręciłaby większość: próba nagrodzona, napisy końcowe tuż-tuż. Tutaj te narodziny są fałszywym zakończeniem. Walka, którą Jada uważała za wygraną, była tylko tą częścią, którą umiała nazwać.

YouTube video

Potem przychodzi walka trudna. Jej mały syn choruje, diagnoza to postępująca białaczka, a jedyne, co może go uratować, to zgodny dawca szpiku, który wcale nie czeka wygodnie w bazie danych. Francuski dramat współreżyserowany przez Nawell Madani i Ludovica Colbeau-Justina opowiada o tych poszukiwaniach i przede wszystkim o tym, co robią z kobietą, która je prowadzi. Mniej interesuje go choroba niż maszyneria, na którą natrafia matka, gdy próbuje ją wyprzedzić.

To w tej maszynerii film lokuje swoje prawdziwe napięcie. Rejestr dawców jest tak głęboki, jak ludzie, którzy do niego przystąpili, a szanse na zgodność gwałtownie spadają u pacjentów mieszanego lub mniejszościowego pochodzenia — właśnie tych dawców rejestry rekrutowały najpóźniej. W tym równaniu nie ma złoczyńcy i to czyni je nie do zniesienia. Jada nie ma na kogo krzyczeć: może tylko napierać na system obojętny, a nie złośliwy, przeszkodę najtrudniejszą do pokonania i najtrudniejszą do wybaczenia. Film wciąż wraca do pytania zawartego w międzynarodowym tytule: gdy nie ma się już nic do stracenia, jak daleko posunie się rodzic.

Madani dochodzi do tej roli z nieoczekiwanej strony i ta obsada to pierwszy prawdziwy zakład. Zasłynęła jako komiczka stand-upowa i zadebiutowała jako reżyserka w 2017 roku autobiograficzną komedią «C’est tout pour moi». Stand-up to sztuka rytmu i czytania sali na żywo; skierowanie tego instrumentu na rolę bez jednego żartu, zbudowaną z lęku i uporu, to gest, który albo obnaża aktorkę, albo ją na nowo tworzy. Napisała tę postać dla siebie, z oryginalnego pomysłu rozwiniętego z Pablem Mehlerem.

Postawiony obok poprzedników, film wyostrza swoje zamiary. Kino francuskie i belgijskie ma długi, pozbawiony sentymentalizmu zwyczaj stawiania rodzica naprzeciw instytucji i nieodwracania wzroku. Bracia Dardenne w «Synu», Xavier Legrand zamieniający opiekę nad dzieckiem w domowy thriller w «Po wyroku», Jeanne Herry przyglądająca się trzeźwo temu, jak państwo zarządza narodzinami i adopcją w «Pupille». «Aż po kres» dziedziczy tę linię i wygina ją ku gatunkowi, ściskając realistyczne studium kobiety pod presją, aż zaczyna tykać jak thriller, gdy czas się kończy.

Ryzyko jest oczywiste: mechanika gatunku może zdławić realizm, a odliczanie może zredukować postać do funkcji, matkę sprowadzoną do czasownika «ratować». Ale ta architektura jest też sensem. Organizując się wokół terminu, a nie powolnego gaśnięcia, film utrzymuje Jadę w działaniu zamiast w żałobie i zamienia uprzedzoną żałobę w suspens. Obsada drugoplanowa istnieje po to, by Jada nie stała się świętą: Guillaume Gouix jako partner, Nicolas Briançon jako profesor prowadzący przypadek chłopca, ludzka twarz biurokracji, która mówi rozsądne, druzgocące nie, oraz Steve Tientcheu w świecie, który ona ciągnie za sobą.

Pod tym wszystkim leży nerw na wskroś europejski. Lęk, który metabolizuje ta historia, to nie amerykańska obawa, czy rodzinę stać na leczenie. Francuski system ochrony zdrowia obiecuje coś bliższego powszechności, a groza, której dotyka film, to to, co się dzieje, gdy system pomyślany, by dać wszystkim równą szansę, jej nie daje, bo pula dawców nigdy nie była budowana z myślą o wszystkich. Ta luka nie jest wymysłem scenariusza: rejestry szpiku przechylają się ku białym europejskim dawcom, a niedobór dawców z mniejszości przekłada się na dłuższe oczekiwanie tych, którzy najbardziej go potrzebują. Film działa niemal jak jedna z tych kampanii rejestracji, nie stając się nigdy komunikatem społecznym, bo abstrakcja staje się niezapomniana, gdy tylko zyskuje twarz Jady.

Nothing to Lose - Netflix
Nothing to Lose. Photo: Ulrich Lebeuf/Netflix

Tam właśnie zdaje się zmierzać film: ku pytaniu, którego nie zamierza rozstrzygnąć. Gdy wszystkie legalne drzwi zostały wypróbowane i zamknięte, każdy kolejny krok Jady wydaje coś, co należy do kogoś innego: bezpieczeństwo nieznajomego, regułę, sumę pieniędzy, granicę, której przekroczyć nie miała prawa. Film nie wydaje się chcieć jej oceniać, ogłaszać bohaterką ani lekkomyślną. Interesuje go, jak daleko zajdzie, zanim pytanie o dobro i zło przestanie się dla niej liczyć, oraz czy widz, zaproszony, by ją pokochać, pójdzie za nią poza punkt, w którym powinien się zatrzymać.

«Aż po kres», pokazywany we Francji jako «Jusqu’au bout», trwa około 99 minut i trafia na całym świecie do Netflix 8 lipca 2026 roku.

Obsada

Tagi: , , , , ,

Dyskusja

Jest 0 komentarzy.