Filmy

Richard Linklater odtwarza narodziny „Do utraty tchu“ w czarno-białym „Nouvelle Vague“

Richard Linklater rekonstruuje plan zdjęciowy filmu „Do utraty tchu“ Jeana-Luca Godarda w czerni i bieli, obsadzając Zoey Deutch jako Jean Seberg, a nieznanego Guillaume'a Marbecka jako Godarda.
Jun Satō

Film o narodzinach filmu musi trafić powierzchnię co do milimetra, a Richard Linklater buduje swoją od ziarna w górę. „Nouvelle Vague“ rekonstruuje plan zdjęciowy „Do utraty tchu“ Jeana-Luca Godarda w wyrazistej monochromii, w tych samych lśniących szarościach i twardym paryskim świetle, które kazały oryginałowi wyglądać jak dokument przemycony z sesji mody. Kamera porusza się tak, jak kiedyś poruszała się kamera Godarda: z ręki, bez pośpiechu, śledząc młodego krytyka, który argumentem wkracza w reżyserię.

Założenie graniczy z wyzwaniem. Amerykański filmowiec, pracujący po francusku, odbudowuje najbardziej francuską z rewolucji na ulicach, gdzie się wydarzyła. Guillaume Marbeck gra Godarda jako szczupłą, czujną postać za ciemnymi okularami, pewną, że nakręcenie filmu jest najostrzejszym tekstem krytycznym, jaki mógłby napisać. Argumentem jest tu faktura. Auta z epoki, dym papierosowy, przycięte kołnierzyki i wąskie krawaty czyta się mniej jako nostalgię niż jako dowód, jako tezę, że ruch był spojrzeniem i tempem, zanim stwardniał w teorię.

YouTube video

Zoey Deutch jest osią filmu jako Jean Seberg, a obsada to najczytelniejszy sygnał tego, czym chce on być. Seberg była Amerykanką wewnątrz francuskiego eksperymentu, hollywoodzką twarzą wrzuconą w pozbawione scenariusza miasto, i Deutch niesie to samo nikłe poczucie obcości. Jej krótka blond fryzura i koszulka „Herald Tribune“ wykonują pracę ikonografii, podczas gdy jej opanowanie trzyma się wobec otaczającego zgiełku. Aubry Dullin gra Jeana-Paula Belmondo z bokserskim przygarbieniem. Adrien Rouyard jest François Truffautem, a Antoine Besson Claude’em Chabrolem, krytykami z „Cahiers du cinéma“, którzy uznali, że strona jest za mała na to, co chcieli zrobić.

Wewnątrz pierwszego filmu zwinięty jest drugi, o samym akcie filmowania. Linklater inscenizuje klapsy, spalone ujęcia, producenta liczącego franki, operatora wiozącego kamerę na wózku inwalidzkim w dół bulwaru. Rekonstrukcja jest na tyle drobiazgowa, że działa jak making-of dla filmu, który nigdy go nie miał, a przyjemność polega na oglądaniu, jak improwizacja zostaje zaplanowana, klatka po klatce, w wygląd przypadku.

Świat, który odtwarza, napędzała kłótnia. Godard, Truffaut, Chabrol i ich krąg spędzili lata na demontażu wylakierowanego francuskiego kina swoich czasów na łamach „Cahiers du cinéma“, a stawką dramatyzowaną tutaj jest chwila, w której krytyka schodzi ze strony i podnosi kamerę. Linklater traktuje ten zwrot jako problem projektowy w równym stopniu co dramaturgiczny. Buduje ciasne montażownie i kawiarniane stoliki z marmurowymi blatami, przy których przepisywano pewien słownik, a potem pozwala aktorom wypełnić je niespokojną, upojoną teorią gadaniną, która napędzała całe przedsięwzięcie. Dekoracja wykonuje datowanie, żeby dialog mógł zostać żywy.

Linklater kręcił w plenerze z niemal nieznaną francuską obsadą i dyscypliną scenografa, dopasowując obiektywy, światło i luźną choreografię ciał na ulicy do rytmu źródła. Dźwięk niesie tę samą oszczędność: kroki, ruch uliczny, klekot klapsa, jazzowa figura, która przychodzi i się wycofuje. Zbudował już całe filmy z trwania, a cierpliwość czyta się tutaj jako szacunek, postawę kogoś, kto odbudowuje maszynę, by zrozumieć, jak działała.

Czego film nie potrafi wytworzyć, to niebezpieczeństwo. „Do utraty tchu“ miało znaczenie, bo złamało gramatykę montażu publicznie, bez pozwolenia i bez niczego do stracenia. Rekonstrukcja, choćby najprecyzyjniejsza, jest aktem zachowania, a „Nouvelle Vague“ spędza całą swoją długość na linii, gdzie hołd spotyka pastisz. Prosi widza, by wniósł swoją czułość dla Nowej Fali przez drzwi, zamiast zarobić na tę czułość od zera, a sama wierność powierzchni potrafi wygładzić lekkomyślność, którą zamierza uczcić. Piękno jest łatwą częścią. Ryzyko jest tym, czego nie da się dokręcić.

Zoey Deutch as Jean Seberg in the Linklater film Nouvelle Vague (2025)
Zoey Deutch in Nouvelle Vague (2025)

A jednak w starannym kadrze siedzi prawdziwa myśl. Trwałym zapisem ruchu był nie tyle styl, ile pozwolenie, przekonanie, że kamera, ulica i punkt widzenia wystarczają, by zacząć. Linklater, który zbudował własną karierę na obrzeżu systemu studyjnego, filmuje to przekonanie z wyraźnym uczuciem, a monochromia zmienia się z kostiumu w sposób widzenia. Czerń i biel nie są filtrem nałożonym na przeszłość. Są okiem, które film prosi, byś pożyczył.

„Nouvelle Vague“ trwa 106 minut, a wyprodukowały go ARP Sélection i Detour Filmproduction. W dalszej obsadzie Jodie Ruth-Forest gra montażystkę Suzanne Schiffman, a Bruno Dreyfürst producenta Georges’a de Beauregarda, którego odwaga sfinansowała film złożony z konspektu, jaki Godard naszkicował z Truffautem. Obraz miał premierę w konkursie na festiwalu w Cannes, gdzie zebrał przedłużoną owację na stojąco, a Netflix po seansie nabył prawa do dystrybucji w Stanach Zjednoczonych w zaciętej licytacji. Polska data premiery kinowej nie została jeszcze potwierdzona.

Obsada

Tagi: , , , , ,

Dyskusja

Jest 0 komentarzy.