Filmy

Protective Custody: komediowy debiut Benicio del Toro to tak naprawdę zakład Apple na Mike’a Judge’a

Liv Altman

Ogłoszenie przychodzi przebrane za historię o gwieździe filmowej: Benicio del Toro, jeden z najbardziej hipnotyzujących złoczyńców swojego pokolenia, po raz pierwszy przymierza się do komedii jako główny bohater serialu. To prawda, ale jednocześnie najmniej interesujący aspekt Protective Custody. Osobą, na którą naprawdę warto zwrócić uwagę, nie stoi przed kamerą. To ten, który od lat jest najbystrzejszym anatomem amerykańskich instytucji, a od bardzo dawna nie dostał tak wielkiego płótna.

Mike Judge buduje światy z systemów, które spłaszczają ludzi uwięzionych w ich wnętrzu. Biurowy open space, inkubator technologiczny, małe teksańskie przedmieście, upadła republika rządzona przez korporacje – jego komedia zawsze dotyczyła machiny, nie jednostki, i tego, jak machina wygrywa. Dajcie tę wrażliwość więzieniu, najbardziej totalnej instytucji, jaką mamy, i wrzućcie do niej protagonistę, który jest zhańbionym finansistą oskarżonym o gigantyczne oszustwo – a dopasowanie jest aż nazbyt idealne. To protagonista Judge’a do szpiku kości: człowiek, który przez lata ogrywał jeden system, a teraz musi przetrwać w surowszym, bez żadnej ze swoich dawnych przewag.

Dlatego ogłoszenie obsady nie oddaje wagi chwili. Judge nie wyreżyserował filmu kinowego od czasów Extract. Telewizja była jego azylem przez kolejne lata, ale nawet tam aktorskie produkcje były rzadkie; jego ostatnie triumfy to animacje. Prestiżowy, aktorski serial komediowy z gwiazdą filmową dla platformy z głębokimi kieszeniami to najbogatsze aktorskie przedsięwzięcie, jakie dostał od ponad piętnastu lat. Historia nie polega na tym, że świetny aktor robi komedię. Chodzi o to, że jeden z największych satyryków tego formatu wreszcie otrzymuje budżet, na jaki jego głos zawsze zasługiwał.

W tym ponownym spotkaniu kryje się też urocza, niewypowiedziana inwersja. Del Toro i Stiller ostatnio dzielili więzienie razem – w Escape at Dannemora, ponurym, opartym na faktach serialu limitowanym, w którym Stiller, stojąc za kamerą przez wszystkie siedem odcinków, wyreżyserował del Toro do jednej z jego najbardziej niepokojących ról jako skazanego mordercy. Ten serial przyniósł Stillerowi nagrodę reżyserską i traktował uwięzienie jako tragedię. Teraz ci dwaj mężczyźni wracają przez te same bramy i odwracają biegunowość: Stiller staje przed obiektywem, Judge zajmuje fotel reżyserski, a ton zmienia się z grozy w farsę. To ten sam grunt, nakręcony w odwrotnej tonacji – rodzaj rymu, jaki telewizja rzadko może osiągnąć z tymi samymi twarzami.

Ryzyko jest równie czytelne. Satyra o bogaczu, który spada na dno, stała się jednym z najbardziej zatłoczonych miejsc na prestiżowym podwórku; widzowie oglądali już dekadę fikcyjnych oszustów dostających to, na co zasłużyli, a ten pomysł jest już zmęczony. Gorszy serial oparłby się na schadenfreude. Cała twórczość Judge’a dowodzi, że on tego nie zrobi, bo jego komedia nigdy nie polegała na tym, że jeden czarny charakter dostaje to, na co zasłużył – chodzi w niej o absurdalny, obojętny aparat, który traktuje wszystkich tak samo. Jeśli Protective Custody naprawdę opowie o więzieniu jako systemie, a nie o jednym białokołnierzykowym klaunie, ma szansę wymknąć się z kliszy, którą zapowiada logline.

Del Toro ze swojej strony zawsze był zabawniejszy, niż sugeruje jego filmografia – w ten suchy, niebezpieczny sposób aktora, który nigdy nie puszcza oka. Powierzenie tej powściągliwości scenarzyście, który rozumie instytucjonalny absurd, jest mądrzejszym zakładem niż obsadzenie szerokiego komika. Niewiadome są typowe: nie ogłoszono liczby odcinków ani daty premiery, a szczegóły dotyczące postaci są trzymane w tajemnicy. Trio scenarzystów – Judge, Steve Hely i Dave King – łączy siły ponownie po uznanym serialu animowanym, który pierwsi dwaj stworzyli razem, a producentami są Apple Studios, Red Hour Stillera, Propagate Content i 3 Arts.

Więc patrzcie na wielkie nazwiska, oczywiście. Ale zdanie, które powinno was zatrzymać, to to ciche, ukryte pod spodem: po piętnastu latach trzymania z dala od wielkiej sali, człowiek, który nauczył nas śmiać się z machiny, wreszcie dostał w ręce największą machinę, jaka istnieje.

Tagi: , , , ,

Dyskusja

Jest 0 komentarzy.