Filmy

Requiem dla snu: zjazd Aronofsky’ego, który wciąż goni jego naśladowców

Darren Aronofsky uczynił z montażu broń i dał Ellen Burstyn rolę życia. Werdykt MCM, dekady później.
Liv Altman

Po ponad dwóch dekadach drugi pełnometrażowy film Darrena Aronofsky’ego wciąż przychodzi jak wyzwanie. Requiem dla snu bierze czworo ludzi — samotną wdowę, jej syna, jego dziewczynę i jego najlepszego przyjaciela — i śledzi prywatną nadzieję każdego z nich, aż zgnije w tym samym chemicznym głodzie. Na podstawie powieści Huberta Selby’ego Jr. pozostaje jedną z nielicznych opowieści o uzależnieniu, które odrzucają zarówno moralizatorski wykład, jak i poezję rynsztoka.

Trwa nie temat, lecz forma. Aronofsky i jego montażysta zszywają film w pętlę rytualnych gestów — rozszerzająca się źrenica, łyżka, banknot — aż upadek przestaje być opowiadany, a zaczyna być montowany wprost w układ nerwowy widza. Nie patrzysz, jak ci bohaterowie spadają: spadasz razem z nimi, cięcie po cięciu.

YouTube video

Zjazd zbudowany w montażowni

Darren Aronofsky nakręcił sporą część filmu kamerą SnorriCam przymocowaną do ciała aktorów: świat się chwieje, a postać tkwi przybita w centrum kadru — dosłowna gramatyka haju. Słynny montaż hip-hopowy z perkusyjnych mikrocięć był najczęściej naśladowaną techniką swojego roku, a smyczkowy motyw Lux Aeterna Clinta Mansella w wykonaniu Kronos Quartet przez dekadę grabiła branża zwiastunów.

Postawcie go obok Pi, debiutu za 60 tysięcy dolarów, a pokrewieństwo rzuca się w oczy: ten sam paranoiczny rytm, ta sama obsesja umysłu, który sam siebie pożera, teraz z budżetem i szerszą raną. Niewiele drugich filmów zapowiada tak kompletną wrażliwość.

Requiem dla snu (2000)
Requiem dla snu (2000)

Literacki rodowód i rola, która go dźwiga

Proza Selby’ego należy do tradycji sztucznych rajów sięgającej Wyznań angielskiego opiumisty Thomasa De Quinceya: snu, który obiecuje transcendencję, a wręcza rachunek. Tam, gdzie Trainspotting znalazł czarną komedię, a Panika w Needle Park dokumentalny chłód, Requiem wybiera operę i porządkuje się na lato, jesień i zimę, by chemia stała się kalendarzem tragedii.

Wszystko dźwiga Ellen Burstyn jako Sara Goldfarb: obsesja na punkcie tabletek odchudzających, czerwona sukienka, która już się nie dopina, lodówka, która w końcu rusza na nią. Zdobyła nominację do Oscara i przegrała, jedno z głośniejszych przeoczeń Akademii. Wokół niej Jared Leto i Jennifer Connelly grają młodą parę bez śladu próżności do obrony, a Marlon Wayans, komik, daje najbardziej ludzką nutę filmu.

Requiem dla snu (2000)
Requiem dla snu (2000)

Nasza opinia

Ocena MCM zatrzymuje się na 8,9. Warsztat, aktorstwo i oryginalność są niemal bez skazy; jedyne zastrzeżenie to bezlitosność: Requiem chwyta za gardło i nigdy nie luzuje uścisku, źródło zarówno jego siły, jak i powodu, dla którego wielu podziwia go raz, a potem trzyma dystans na zawsze. Kamień milowy, i to twardy: film o uzależnieniu, który wszyscy cytują, a mało kto ośmiela się obejrzeć ponownie.

Reżyseria

Darren Aronofsky

Darren Aronofsky

Obsada

Tagi: , , , , ,

Dyskusja

Jest 0 komentarzy.