Filmy

Thomas Kail przenosi Vaianę w świat aktorski, a ocean staje się prawdziwą próbą

Jun Satō

Rysowana fala potrafi nieść emocję. Wzbiera na sygnał, utrzymuje kolor, rozstępuje się jak kurtyna, zachowuje się mniej jak woda, a bardziej jak druga bohaterka z własną wolą. To było ciche osiągnięcie animacji: ocean, który grał. Aktorski remake dziedziczy ten ocean i trudniejsze zadanie — oddać go jako coś fotograficznego i sprawić, by nadal grał.

Nowy film zachowuje kształt opowieści. Młoda żeglarka opuszcza rafę swojej wyspy wbrew woli rodziny; półbóg, który niegdyś wykradł serce bogini stwórczyni, jest światu winien przysługę. Zmienia się powierzchnia. Animacja pozwalała stylizować wszystko naraz: skórę, pianę, nasycony błękit otwartego morza. Forma aktorska odbiera tę swobodę. Każdy kadr musi teraz negocjować między realnym a fantastycznym, a dotychczasowa promocja sugeruje, że ta negocjacja jest całym przedsięwzięciem.

YouTube video

Catherine Lagaʻaia, debiutantka samoańskiego pochodzenia, obejmuje tytułową rolę i utrzymuje postać wewnątrz kultury, z której wyrasta opowieść. Dwayne Johnson wraca jako Maui — jedyna kreacja przeniesiona wprost z animacji; wcześniej użyczał półbogu głosu i staje się dosłownym pomostem między dwiema wersjami. Wokół nich: Rena Owen jako Babcia Tala, John Tui jako wódz Tui, Frankie Adams jako Sina — obsada w większości pasifika i maoryska.

Reżyseruje Thomas Kail, w swoim pierwszym pełnym metrażu. Nazwisko zbudował na scenie, na musicalu, którego motorem był ruch, rytm i choreografia ciał w stałej przestrzeni. Ten instynkt czyta się zza proscenium; pozostaje niesprawdzony wobec środowiska zbudowanego w dużej mierze wewnątrz komputera. Prawdziwe napięcie polega na tym, czy reżyser żywego spektaklu utrzyma film, którego głównym partnerem scenicznym jest symulacja.

To od strony wizualnej zaczęła się rozmowa. Paleta zwiastuna okazała się przygaszona, chłodniejsza i bardziej szara niż tropikalny blask animacji, a widzowie odczytali korekcję barwną jako utratę ciepła. Maui, fotorealistyczny na rysach Johnsona, leży bliżej niesamowitości, niż rysunek musiał ryzykować. Muzyka podróżuje lepiej niż obraz: piosenki Mirandy, Foaʻi i Manciny wracają, a nowy utwór Mirandy „Along the Way” wprowadza Auliʻi Cravalho. Ścieżka muzyczna przechodzi między mediami niemal nietknięta; powierzchnia nie. Skarga, że film tak zależny od efektów jest aktorski tylko z nazwy, jest w gruncie rzeczy pytaniem o obraz.

Czego remake nie wyjaśnia, to dlaczego przychodzi tak wcześnie. Animacja jest świeża; jej kontynuacja okazała się miliardowym sukcesem zaledwie kilka miesięcy temu. Aktorski dorobek Disneya nie daje czystego precedensu: niedawny remake baśni przyniósł wpływy poniżej budżetu wśród kontrowersji, podczas gdy inna marka przekroczyła miliard w tym samym sezonie. Fotorealistyczna woda może nie unieść emocjonalnego skrótu, który rysowany ocean dostarczał jednym gestem, a czy produkcja przenosi rygor konsultacji kulturowych serii w tak mocno generowany komputerowo kadr, nie zostało powiedziane wprost.

Scenariusz napisali Jared Bush, współautor oryginału, oraz Dana Ledoux Miller, która pracowała przy kontynuacji. Cravalho jest producentką wykonawczą u boku Johnsona. Lista głównych nazwisk biegnie od Lagaʻaii, Johnsona, Owen, Tui i Adams po Jemaine’a Clementa, powracającego jako głos zachłannego kraba Tamatoa. Dystrybucję prowadzi Walt Disney Studios; film trwa 115 minut.

Premiera w Polsce 10 lipca. Ścieżka dźwiękowa ukaże się 26 czerwca.

Obsada

Tagi: , , , , ,

Dyskusja

Jest 0 komentarzy.