Filmy

Mark Jenkin wysyła MacKaya i Turnera w rejs poza czasem na pokładzie Rose of Nevada

Jun Satō

Przy nabrzeżu cumuje łódź, której nie powinno być. Rose of Nevada wyszła w morze raz, trzydzieści lat temu, i nigdy nie wróciła. Teraz stoi w małym kornwalijskim porcie, jakby wypłynęła tylko na popołudnie: kadłub nienaruszony, farba zbyt świeża jak na swój wiek. Ludzie, którzy obsadzili ją za pierwszym razem, nie żyją albo milczą, i nikt nie potrafi powiedzieć, gdzie była.

Dwóch miejscowych i tak zajmuje wolne miejsca, bo praca to praca, a łódź płaci. Nick i Liam obsadzają jeden rejs, a woda oddaje ich wsi, która jeszcze się nie dokończyła: młodsze twarze, starsze nabrzeże, dług, który należał do innych ludzi, a teraz jakimś sposobem jest ich. Mark Jenkin filmuje ten rejs nie jak sztuczkę, lecz jak pogodę. Coś nadchodzi, unosi wszystko, czego dotknie, i cofa się, a załodze pozostaje tylko trzymać się, póki to przez nich przechodzi.

YouTube video

George MacKay gra Nicka jako człowieka już do połowy wymazanego, ostrożnego i czujnego, trwającego w bezruchu, żeby świat go przeoczył. Callum Turner daje Liamowi przeciwną aurę: pęd, głód, potrzebę, by łódź znaczyła przyszłość, a nie pułapkę. To zestawienie jest tezą filmu, zanim padnie słowo fabuły: dwa rodzaje pragnienia wobec morza, które nie ma zdania o żadnym z nich. Francis Magee i Edward Rowe pracują na obrzeżach pokładu, a Rosalind Eleazar i Mary Woodvine trzymają brzeg, do którego mężczyznom wciąż nie udaje się wrócić.

Jenkin buduje filmy tak, jak inni wywołują zdjęcia. Kręci na taśmie 16mm, obrabia ją ręcznie i dokłada dźwięk po obrazie, więc kadr przychodzi ziarnisty, a głosy siedzą pół kroku za ustami. Efektem nie jest nostalgia, lecz napięcie. Każda lina, każda winda, każde parsknięcie diesla ma ciężar, a ziarno zdaje się pamiętać dawne obrazy morza i dawnych ludzi. Sam napisał, sfotografował i zmontował film, dzieląc pomysł na historię z Mary Woodvine, a powierzchnia, którą tworzy, jest znaczeniem: materia wykonuje pracę, którą zwykle zostawia się wykładowi.

To w dźwięku metoda robi się dziwna. Ponieważ Jenkin nagrywa dialogi i efekty osobno i odbudowuje ścieżkę ręcznie, łódź skrzypi lekko poza synchronem z samą sobą, mewy i silniki napierają ze złej odległości. Film słyszy przeszłość tak, jak słyszy ją pamięć — trochę zdubbingowaną, trochę nie tak — i ta drobna nieprawidłowość sprawia, że poślizg w czasie ląduje w ciele, zanim fabuła cokolwiek wyjaśni.

Rose of Nevada zamyka luźną kornwalijską trylogię, którą Jenkin zaczął filmem Bait i kontynuował w Enys Men — trzy studia wybrzeża, gdzie praca, krajobraz i pamięć nie chcą pozostać w osobnych pokojach. Tutaj metoda znosi dystans między łodzią roboczą a nawiedzoną. Ten sam sprzęt, który czyni kuter realnym, czyni go niesamowitym, bo nic na pokładzie nie może wyglądać jak efekt specjalny. Poślizg w czasie nigdy nie zostaje wyjaśniony, i ta odmowa jest sednem: film interesuje to, jak to jest być przeniesionym tam, gdzie się nie wybierało, a nie maszyneria, która cię przeniosła.

Ta odmowa jest też ryzykiem. Sprzedawany międzynarodowej widowni na haczyk science fiction i tajemnicy, film odmawia satysfakcji, które te etykiety obiecują: nie ma pokoju pełnego reguł, nie ma czystego rozwiązania, nie ma drzwi, które fabuła zamyka za tobą. Kto przyjdzie po zagadkę, może znaleźć nastrój tam, gdzie spodziewał się mechaniki, a analogowa maniera Jenkina dla sceptyka może wyglądać jak styl obstający przy sobie. Film dowodzi, że urok jest prawdziwy. Nie obiecuje, że utrzyma się dla każdego, kto wejdzie na pokład.

Ci, którzy złapali go w obiegu festiwalowym, odpowiedzieli właśnie na tę dotykalność. Empire nazwał go filmem, który niemal da się poczuć, a z Wenecji i Toronto wyszedł z recenzjami, które towarzyszą filmowi w jego kinowym życiu, zamiast gasnąć ze światłami.

Obsada na pierwszym planie to George MacKay i Callum Turner, dalej Francis Magee, Edward Rowe, Rosalind Eleazar i Mary Woodvine. Jenkin reżyseruje z własnego scenariusza; film trwa 114 minut i został wyprodukowany przez Bosena z Film4, British Film Institute i Head Gear Films. Miał premierę na festiwalu w Wenecji i przeszedł przez Toronto, Glasgow i Dublin, zanim trafił do kin.

Rose of Nevada weszła na ekrany kin w Wielkiej Brytanii i Irlandii 24 kwietnia 2026 roku za sprawą BFI Distribution. Do Stanów Zjednoczonych trafia 19 czerwca 2026 roku, najpierw do Nowego Jorku z 1-2 Special, przed szerszym wejściem. W Polsce nie potwierdzono jeszcze daty kinowej premiery w chwili pisania tego tekstu.

Obsada

Tagi: ,

Dyskusja

Jest 0 komentarzy.