Filmy

Wschód słońca, film, który nauczył kino poruszać kamerą

Veronica Loop

Mężczyzna brnie przez oświetlone księżycem bagno, mgła czepia się trzcin, ku czekającej nań kobiecie z miasta. Ona całuje go i niemal tym samym tchem prosi, by utopił żonę. Wschód słońca pokazuje tę pokusę raczej jako gorączkę niż fabułę — ciała nałożone na siebie w podwójnej ekspozycji, kamera sunąca za chłopem, jakby i ona dawała się zwieść — a w kilku bezsłownych minutach F.W. Murnau sprawia, że moralna katastrofa staje się tak fizyczna jak nadciągająca burza.

To zdecydowanie jeden z najpiękniejszych filmów, jakie kiedykolwiek nakręcono, i zapewne moment, w którym medium odkryło, co potrafi jego kamera. Murnau przybył do Hollywood jako mistrz niemieckiego ekspresjonizmu, a Fox oddał mu wszystkie środki, by zbudował to, co sobie wyobrazi; nie stworzył popisu, lecz baśń obraną do kości — Mężczyzna, Żona, Kobieta z miasta, bez imion — opowiedzianą z płynnością ruchu i uczucia, jakiej kino nieme nigdy nie osiągnęło, a dźwiękowe doganiało przez dziesięciolecia.

YouTube video

Wyzwolona kamera

Jego sława opiera się przede wszystkim na tym, jak się porusza. Tam gdzie współcześni ustawiali kamerę i pozwalali aktorom do niej podchodzić, Murnau ją uwolnił: śledzi chłopa we mgle aż do kochanki, jedzie tramwajem z parą z ciemnej wsi do rozjarzonego miasta w jednym nieprzerwanym ujęciu, szybuje nad tłumami i ruchem ulicznym wzniesionym na dekoracjach w wymuszonej perspektywie, które z skromnego planu czyniły metropolię. Charles Rosher i Karl Struss oświetlili ją i poruszyli tak, że samo światło zdaje się nieść opowieść — pracę tę pierwsza gala Oscarów uhonorowała najpierwszą nagrodą za zdjęcia.

Dzień, który staje się drugimi zalotami

I wtedy film robi to, co ratuje go przed byciem zwykłym ćwiczeniem. Chłop wypływa z żoną na jezioro, by ją utopić, i nie potrafi; jej przerażenie, gdy pojmuje, niesie całą resztę. Skruszony, goni ją po mieście, a dzień staje się drugimi zalotami: trafiają przypadkiem do kościoła, ślub obcych ludzi wzrusza ich oboje; fryzjer, wesołe miasteczko, zakład fotograficzny; groza topniejąca w śmiech, a potem w czułość. Janet Gaynor, która po części za tę rolę zdobyła pierwszego Oscara dla najlepszej aktorki, gra cały ten łuk samą twarzą.

George O’Brien obdarza Mężczyznę masywnym, przygarbionym poczuciem winy, za którym kamera podąża jak cień, a Kobieta z miasta Margaret Livingston trwa w podwójnej ekspozycji nawet po odejściu — pokusa, która nie chce się rozwiać. Wtedy Murnau rozpętuje burzę: jezioro zwraca się przeciw parze w drodze powrotnej, łódź pęka, a film, który zaczął się od zaplanowanego utopienia, kończy się przeszukiwaniem czarnej wody w blasku pochodni w poszukiwaniu kobiety, którą mąż chciał zabić i bez której już nie potrafi żyć.

Kadr z filmu Wschód słońca (Sunrise, 1927), reż. F.W. Murnau
Wschód słońca (Sunrise, 1927), reż. F.W. Murnau.

Dlaczego wciąż zasługuje na ocenę

Uczciwe zastrzeżenie jest takie, że fabuła jest niemal schematyczna — grzech, niedoszłe morderstwo, pojednanie — a długa miejska idylla jest lżejsza i bardziej komediowa niż grzmiące połowy, które ją obejmują. Lecz prostota jest zamysłem: Murnau chciał baśni, którą każdy mógłby poczuć, i wlał w nią wizualną inteligencję, jakiej w całym kinie ledwie ktoś dorównuje. Rzemiosło nie postarzało się ani o jeden kadr, emocja jest dość bezpośrednia, by zostawić ślad, a niemal stulecie kina goniło bez powodzenia kamerę, którą on tu wyzwolił. Według najsurowszej miary jest bliski doskonałości.

Wschód słońca (Sunrise: A Song of Two Humans) miał premierę w 1927 roku, w reżyserii F.W. Murnaua dla wytwórni Fox, na podstawie scenariusza Carla Mayera zaadaptowanego z opowiadania Hermanna Sudermanna „Podróż do Tylży”, ze zdjęciami Charlesa Roshera i Karla Strussa. George O’Brien, Janet Gaynor i Margaret Livingston grają główne role. Na pierwszej gali Oscarów film zdobył przyznaną tylko raz nagrodę dla Filmu wyjątkowego i artystycznego, pierwszego Oscara za zdjęcia oraz nagrodę dla najlepszej aktorki dla Janet Gaynor; od tego czasu zalicza się go do najwybitniejszych filmów wszech czasów i do najwyższych dzieł kina niemego.

Tagi: ,

Dyskusja

Jest 0 komentarzy.