Muzyka

d4vd zamienia gwiazdorskich prawników na obrońcę z urzędu. Wyrok branża muzyczna wydała już dawno

Przejście d4vd do obrońcy z urzędu wygląda na upadek. W sprawie zagrożonej najwyższą karą to może być sprytny ruch — a branża wymazała go już dawno.
Noah Brandt

Ta historia pisze się sama jako opowieść o upadku: wirusowy piosenkarz d4vd wchodzi do sali sądowej w Los Angeles, rezygnuje z tego rodzaju obrony z pierwszych stron gazet, którą pieniądze miałyby mu zapewnić, i oddaje swoje życie w ręce obrońcy publicznego z hrabstwa. W takiej narracji to obraz człowieka bez wyjścia. Przy bliższym przyjrzeniu może to być jednak pierwsza naprawdę strategiczna decyzja, jaką podjęła jego obrona.

To nie jest bowiem sprawa, którą prawnik od kryzysów wizerunkowych celebrytów jest w stanie wygrać. David Anthony Burke — artysta stojący za „Romantic Homicide” — stoi w obliczu zarzutu morderstwa w okolicznościach szczególnych, kategorii, w której prokuratorzy mogą wnioskować o karę śmierci lub dożywocie bez możliwości zwolnienia warunkowego. To codzienny teren praktyki obrońcy publicznego w sprawach o karę śmierci, nie prawnika, który zarządza wizerunkiem gwiazdy. Zamiana spektaklu na specjalizację nie jest kapitulacją. To triaż.

Walid Kandeel, zastępca obrońcy publicznego, któremu przydzielono tę sprawę, powiedział sądowi, że jego klient „ma prawo do obrony, która traktuje jego sytuację poważnie i dokładnie bada dowody”. Odrzućmy grzecznościową formułę, a otrzymamy sygnał: ta walka będzie toczona na podstawie materiału kryminalistycznego, a nie cyklu prasowego. Prywatny zespół zoptymalizowany pod nagłówki był niewłaściwym narzędziem na salę sądową, która spędzi miesiące na analizie wyników sekcji zwłok i cyfrowych śladów.

Ale to nie na sali sądowej d4vd został po raz pierwszy skazany. Branża muzyczna wydała swój werdykt na długo przed tym, zanim sędzia skierował sprawę do procesu. Trasa koncertowa zniknęła. Interscope i jego wytwórnia Darkroom zerwały współpracę. Współpracownicy — Kali Uchis, Laufey, The Kid Laroi — usunęli go ze swoich utworów. Został wycięty ze ścieżki dźwiękowej Madden, zwrócono mu pieniądze za Fortnite, zdemonetyzowano na YouTube, zawieszono na TikToku. Te same platformy, które go wyprodukowały, usunęły go z tą samą, pozbawioną tarcia prędkością.

To jest ta część, którą relacje z dramatu sądowego wciąż traktują jako tło, a która jest właściwą historią, jaką powinien opowiedzieć dział muzyczny. d4vd był czystym produktem maszynerii wiralności — notatka głosowa nagrana w sypialni, która przerodziła się w fanbazę zrodzoną z Fortnite, a następnie w rezerwację aren, zaprojektowana przez algorytmy rekomendacji, a nie przez jakikolwiek dział A&R. To, co maszyna składa w jedno lato, potrafi rozmontować w jeden weekend. Nie czekała na dowody. Nigdy nie czeka.

Jest w tym symetria, której żaden publicysta nie mógłby napisać. Utwór, który go wyniósł, nazywał się „Romantic Homicide”. Jego debiutancki album, „Withered”, ukazał się dwa dni po tym, jak — według prokuratury — ofiara została zabita. Marką była intymność i groza wystylizowane w haczyk — a rzeczywistość, którą zarzuca akt oskarżenia, jest obsceniczną, pozbawioną estetyzacji wersją tych samych słów.

Nic z tego nie dotyka jedynego faktu, który ostatecznie ma znaczenie. Celeste Rivas Hernandez miała czternaście lat. Jej szczątki znaleziono w bagażniku Tesli Burke’a, która została odholowana; lekarz sądowy orzekł, że zmarła w wyniku wielokrotnych ran kłutych, a sposób śmierci to zabójstwo. Prokuratura twierdzi, że Burke — który według nich miał osiemnaście lat, gdy rozpoczął się związek — zabił ją, żeby nie ujawniła go publicznie. On nie przyznał się do winy, a domniemanie niewinności przysługuje mu, dopóki ława przysięgłych nie orzeknie inaczej.

Ma ponownie stanąć przed sądem w połowie października, kiedy obrońca publiczny, który zajmuje się tym zawodowo, rozpocznie pracę, do której jego poprzedni zespół nigdy się nie nadawał. Cokolwiek uda się uratować, proces w końcu podda próbie dowody — raport kryminalistyczny, chronologię zdarzeń, urządzenia — których kultura już uznała, że nie musi oglądać.

Katalog d4vda wciąż tam jest, gra do nikogo, kogo algorytm jeszcze raczy dosięgnąć, podziurawiony miejscami, w których wycięli się jego współpracownicy. Dyskografia z kształtem osoby usuniętej z niej — to jedyny werdykt, który zapadł bez procesu.

Tagi: , , , , ,

Dyskusja

Jest 0 komentarzy.