Aktorzy

Lily Collins: aktorka, której kariera wyprzedza jej największy sukces

Penelope H. Fritz

Serial, z którym jej nazwisko jest najsilniej kojarzone, jest zarazem tym, który krytycy najkonsekwentniej lekceważyli. Emily in Paris to produkcja Netflixa o triumfie naiwności nad wyrafinowaniem, o Amerykance, która odmawia czucia się obco w mieście, które przez wieki doskonaliło swój pogardliwy stosunek do tej postawy. Lily Collins grała tę postać przez pięć sezonów, z szóstym w produkcji, a krytyczna debata wokół serialu zmieniła się mniej niż sam serial.

Collins urodziła się w Guildford w hrabstwie Surrey i dorastała w Los Angeles po rozwodzie rodziców, gdy miała siedem lat. Córka Phila Collinsa — Genesis, kariera solowa, jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci brytyjskiego rocka — i matki Amerykanki, zbudowała tożsamość w przestrzeni między dwiema kulturami, które nigdy w pełni jej nie zaakceptowały. Ta podwójna przynależność okazała się z czasem zasobem artystycznym: jej filmografia pełna jest postaci, które nigdzie do końca nie należą.

Pierwsze lata w Hollywood upłynęły w wolnym rytmie. Drugoplanowa rola w The Blind Side otworzyła drzwi do wytwórni. Espejito espejito uczyniło ją rozpoznawalnym nazwiskiem w obiegu fantasy dla młodych dorosłych, który duże studia intensywnie eksploatowały na początku lat 2010. The Mortal Instruments: City of Bones pojawił się na szczycie tej tendencji, zarobił wystarczająco dużo i nie dał początku franczyzie. Love, Rosie znalazł swoją publiczność poza kinami. Branża postrzegała ją wtedy jako obiecującą, lecz niepotwierdzioną.

Przełom nastąpił za sprawą dwóch kolejnych projektów. W Rules Don’t Apply Warren Beatty obsadził ją jako młodą aktorkę w Hollywood lat pięćdziesiątych — rola przyniosła jej nominację do Złotego Globu. W To the Bone zagrała młodą kobietę w terapii anoreksji, czerpiąc z udokumentowanego osobistego doświadczenia, które opisała już w swojej książce Unfiltered: No Shame, No Regrets, Just Me, wydanej tego samego roku. Oba filmy wymagały od niej czegoś autentycznego i ona to dała.

Prestiżowy okres, który nastąpił, zadowoliłby większość aktorek jej pokolenia: Fantine w serialu BBC Les Misérables, sekretarka Bette Davis w Manku Davida Finchera, wieloletnia dziewczyna Teda Bundy’ego w Extremely Wicked, Shockingly Evil and Vile. Ten dorobek wyjaśnia, dlaczego reżyser o wymaganiach Finchera wybrał właśnie ją. To także dorobek, który nie przyniósł jej jednocześnie wszystkich okładek magazynów.

Emily in Paris to zrobiło. Serial wystartował w 2020 roku, natychmiast wzbudził kontrowersje i zbudował widownię, której te kontrowersje były obojętne. Collins jest zarówno główną aktorką, jak i producentką wykonawczą — nie jest aktorką, która przypadkiem trafiła na niespodziewany sukces. Jest jedną z jego architektek, która podtrzymywała go przez pięć sezonów i teraz kształtuje szósty, kręcony w Grecji i Monako, potwierdzony jako finałowy.

Oto warstwa krytyczna, którą fani serialu zazwyczaj pomijają: Emily in Paris to nie jest ambitna telewizja. Jej Paryż jest pocztówką, konflikty uprzejme, a bohaterka podejmuje decyzje zawodowe, które skończyłyby się zwolnieniem każdej prawdziwej konsultantki marketingu przed końcem pierwszego tygodnia. Krytycy, którzy to wskazują, nie mylą się. Mylą się jednak zakładając, że Collins tego nie wie. Wie. Serial robi coś konkretnego — optymizm jako postawa, przyjemność jako pozycja do obrony — i Collins realizuje to z dyscypliną techniczną, której lekki rejestr formatu nie powinien pozwolić ignorować.

Poza serialem praca trwa. Córka urodzona przez surogatkę w 2025 roku. Film aktorski o Polly Pocket w produkcji, który współprodukuje. Projekt o kręceniu klasyka z 1961 roku Breakfast at Tiffany’s, w którym zagra Audrey Hepburn. Porównanie z Hepburn to coś, co branża stosuje do niej od lat. Collins zdaje się postanowiła zmierzyć się z tym porównaniem bezpośrednio.

Szósty sezon Emily in Paris zamknie historię, którą współtworzyła od pierwszego odcinka. To, co zbuduje potem, pozostaje pytaniem bez odpowiedzi.

Dyskusja

Jest 0 komentarzy.