Filmowcy

Philip Rosenthal, niespokojny twórca najprzytulniejszego serialu telewizyjnego i jego drugie życie przy stole

Penelope H. Fritz
Philip Rosenthal
Philip Rosenthal
Photo: PantheraLeo1359531 / CC BY 4.0, via Wikimedia Commons
Urodzony27 stycznia 1960
Queens, New York City, USA
ZawódScenarzysta, producent i prezenter
Znany zSimpsonowie: Wersja kinowa, Idź twardo: historia Deveya Coxa, Trudne slówka
NagrodyPeabody Award (co-writer, America: A Tribute to Heroes, 2001) · 2 Emmy · Valentine Davies Award, WGA (2012)

Niektórzy autorzy telewizyjni wymyślają światy, w których nigdy nie przetrwaliby w prawdziwym życiu. Philip Rosenthal stworzył dom Barone’ów – przewidywalne obiady, familijne dramaty niskich stawek, ciepło przerywane tylko przez teściową z mocnymi opiniami na temat sosu – a potem wracał do tego, co sam otwarcie opisywał jako egzystencję pełną lęku i nadmiernego analizowania, naznaczoną uporczywym, niskopoziomowym zamartwianiem się. Komfort, jaki wyprodukował w CBS przez dziewięć sezonów, nie był przypadkowy. Skądś pochodził. Pochodził też od kogoś, kto doskonale wiedział, jak trudno utrzymać ciepło, gdy twoim domyślnym ustawieniem jest nerwica.

Rosenthal urodził się w Queens w Nowym Jorku, w rodzinie niemieckich Żydów i ocalałych z Holokaustu – ludzi, którzy przeszli przez najgorsze i – według jego relacji – wyszli z tego autentycznie wdzięczni za drobne przyjemności. To szczególne dziedzictwo widać w każdym jego dziele: przekonanie, że dobry posiłek ma znaczenie, że gościnność nie jest błahostką, że zwracanie uwagi na ludzi siedzących po drugiej stronie stołu to akt wart traktowania poważnie. Dzieciństwo spędził w New City, w hrabstwie Rockland, a na Hofstra University poznał aktorkę Monicę Horan, która przez dziewięć sezonów wcielała się w Amy MacDougall-Barone w „Everyone Loves Raymond”, będąc jednocześnie żoną twórcy serialu.

Droga do tego serialu wiodła przez telewizyjne niższe ligi. Na początku lat 80. Rosenthal próbował aktorstwa w Nowym Jorku, ale proces przesłuchań okazał się na tyle upokarzający, że skierował go w stronę pisania. Pracował przy „Coach” i krótkotrwałym projekcie „Baby Talk”, zanim w 1995 roku trafił na projekt, który zdefiniował następną dekadę: komedię CBS zbudowaną wokół stand-upowego materiału Raya Romano o jego własnej rodzinie, gdzie Romano grał wersję siebie mieszkającego pięćdziesiąt stóp od rodziców na Long Island.

„Everybody Loves Raymond” był na pozór najbezpieczniejszym z możliwych pomysłów. To, co Rosenthal z nim zrobił, było czymś zupełnie innym. Pokój scenarzystów opierał się na osobistych wynurzeniach – od każdego oczekiwano, że wniesie własne dynamiki rodzinne, własne żale, własne doświadczenie bycia kochanym przez ludzi, którzy doprowadzają go do szału. W rezultacie powstała komedia z prawdziwą emocjonalną architekturą: nie ciepła parodia życia rodzinnego, ale coś, co odbierane było jako ciepłe właśnie dlatego, że traktowało tarcia poważnie. Serial zdobył piętnaście nagród Emmy w ciągu dziewięciu sezonów, w tym dwie za wybitny serial komediowy, w 2003 i 2005 roku. Kiedy Rosenthal i Romano razem, w 2005 roku, zdecydowali się go zakończyć – wbrew preferencjom prawie wszystkich innych – to była słuszna decyzja i obaj o tym wiedzieli.

Dziedzictwo serialu złagodniało w sposób, który czasem wypacza to, czym tak naprawdę był. „Everybody Loves Raymond” bywa wrzucany do jednego worka z bezpieczniejszymi, wygodniejszymi sitcomami – telewizją komfortową, czymś do włączenia, gdy nie ma nic innego. Ta interpretacja pomija autentyczną gorycz w niektórych domowych scenach, sposób, w jaki główne małżeństwo śledziło prawdziwą nierównowagę sił między widzialną a niewidzialną pracą, oraz fakt, że żadne z tych napięć nigdy nie zostało rozwiązane. Serial krążył wokół nich, tydzień po tygodniu, i dlatego trwał dziewięć lat, zamiast wyczerpać materiał po dwóch.

To, co nadeszło potem, nie było oczywiste. W 2010 roku Rosenthal napisał, wyreżyserował i zagrał w „Exporting Raymond”, dokumencie dla Sony Pictures o jego próbie zaadaptowania „Everybody Loves Raymond” na potrzeby rosyjskiej telewizji, mimo że nie wiedział prawie nic o rosyjskiej kulturze. Film jest zabawny dokładnie w ten sposób, jakiego można oczekiwać od kogoś, kogo własna niekompetencja interesuje bardziej niż własna ekspertyza. Zapowiadał też wszystko, co nastąpiło później: człowiek w nieznanym miejscu, obserwujący, jak nie udaje mu się czegoś zrozumieć, i znajdujący komedię w tej przepaści.

Kiedy w 2015 roku PBS zaproponowało mu program kulinarno-podróżniczy, „I’ll Have What Phil’s Having” dał mu format, który pasował: Rosenthal jedzący przez miasta, których w pełni nie rozumiał, z całkowicie nieudawanym entuzjazmem. Gdy Netflix rozszerzył go w 2018 roku do „Somebody Feed Phil”, program znalazł publiczność, na którą zasługiwał. Sezon za sezonem – ósmy pojawił się w czerwcu 2025 roku – działał z tego samego powodu, dla którego działały najlepsze odcinki „Raymonda”: reakcja emocjonalna była prawdziwa. Rosenthal jest autentycznie wzruszony gościnnością, autentycznie zachwycony miską ramenu, autentycznie wdzięczny w sposób, który widać na kamerze, bo nie jest konstruowany dla kamery.

W marcu 2026 roku umowa z Banijay Americas przeniosła przyszłość programu w stronę dedykowanego kanału YouTube, z nowymi treściami pojawiającymi się w 2027 roku. Kontynuował też pisanie: „Phil’s Favorites”, zbiór przepisów, ukazał się w 2025 roku, a „Just Try It! Someplace New!”, książka dla dzieci napisana wspólnie z córką Lily, trafiła do sprzedaży w 2026. W czerwcu 2026 roku wystąpił w „Celebrity Autobiography” na Broadwayu.

Z Monicą Horan są małżeństwem od 1990 roku i mają dwoje dzieci, Lily i Bena. Współzałożył restaurację Max and Helen’s w Larchmont Village w Los Angeles z szefową kuchni Nancy Silverton. Zasiada w Creative Council organizacji Represent.Us i uruchomił kampanię Somebody Feed the People w 2020 roku, poprzez Fundację Rodziny Rosenthalów. To, co łączy to wszystko – sitcom, dokument, program kulinarny, filantropię, książki – to przekonanie, że zwracanie uwagi na to, co jedzą inni i jak się wzajemnie karmią, nie jest błahym tematem. Dla kogoś, kto zamartwia się tak profesjonalnie jak Rosenthal, okazuje się to najtrwalszym argumentem, jaki znalazł.

Najważniejsze filmy

Tagi: , , , , ,

Dyskusja

Jest 0 komentarzy.