Technologia

Flock zaostrza zasady swoich czytników tablic — dopiero po fali rezygnacji

Adrian Kessler

Firma zajmująca się inwigilacją zwykle nie przepisuje własnego regulaminu, gdy technologia działa zgodnie z założeniami. Flock Safety przez większą część roku utrzymywał, że jego automatyczne czytniki tablic rejestracyjnych są narzędziem bezpieczeństwa publicznego, nadużywanym przez garstkę złych aktorów. Teraz przyznaje, że sama machina potrzebuje zabezpieczeń, a wymowne jest nie to, co zmieniła, lecz dlaczego wreszcie to zrobiła.

Dominująca narracja przedstawia to jako historię reformy: firma usłyszała krytykę i zrobiła porządek. Warto jednak spojrzeć na kolejność wydarzeń. Kamery nie stały się bardziej niebezpieczne. Stał się nim biznes. Miasta wypowiadały umowy. Ustawodawcy przygotowywali projekty ustaw. Audytorzy publikowali liczby, których żaden dostawca nie chce widzieć przy swoim nazwisku. Dopiero wtedy zmieniono ustawienia.

Najważniejsza zmiana to krótsza pamięć. Domyślnie Flock będzie teraz przechowywać dane o przemieszczaniu się pojazdu przez siedem dni zamiast trzydziestu, zachowując je dłużej tylko wtedy, gdy funkcjonariusz dołączy numer sprawy. Firma wprowadza też obowiązkowo narzędzie audytowe, które oznacza nietypowe wyszukiwania i blokuje użytkownika do czasu weryfikacji. Narzędzie to już istniało; było po prostu opcjonalne. Funkcjonariusze będą musieli wprowadzić kod numeru sprawy, aby przeprowadzić wyszukiwanie, a społeczności będą mogły blokować zewnętrznym agencjom możliwość przeszukiwania danych z ich kamer według rodzaju przestępstwa — czyli za pomocą mechanizmu, który miejscowość wykorzystałaby do odmowy wyszukiwań związanych z imigracją.

Kontekstem, który Flock wolałby pominąć, jest rejestr konsekwencji. Od początku roku ponad pięćdziesiąt agencji lub jurysdykcji anulowało, zawiesiło, odrzuciło albo wyłączyło swoje umowy z Flock. Republikańscy ustawodawcy złożyli w lipcu co najmniej dwa projekty ustaw ograniczających tę technologię — co wskazuje na rzadką ponadpartyjną gotowość do uregulowania działalności dostawcy technologii dla policji. W Los Angeles departament policji pozwolił wygasnąć programowi pilotażowemu po tym, jak inspektor generalny stwierdził, że system w ciągu dwóch miesięcy fałszywie oznaczył 161 pojazdów jako skradzione, a więc błędna była mniej więcej jedna trzecia jego trafień. Mountain View wyłączyło system po tym, gdy dowiedziało się, że jego dane udostępniono setkom agencji, których nigdy nie zatwierdziło. Dyrektor generalny Garrett Langley mówi teraz, że opcjonalne zabezpieczenia staną się obowiązkowe do stycznia, a jurysdykcje będą korzystać z systemu „zgodnie z wartościami społeczności”. Te wartości były dostępne od początku. Zmieniła się faktura.

Nadużycia nigdy nie były abstrakcyjne. Około pięćdziesięciu udokumentowanych przypadków niewłaściwego wykorzystywania sieci przez funkcjonariuszy do nieautoryzowanego śledzenia. Sześciu pracowników z Savannah zwolnionych za wyszukiwania dotyczące przyjaciół i rodziny. Szef policji z Georgii aresztowany pod zarzutem wykorzystywania kamer do nękania i prześladowania mieszkańców. Około dwóch tuzinów przypadków w całym kraju, w których funkcjonariusze rezygnowali ze służby lub stawiali czoła zarzutom za śledzenie partnerów romantycznych. Dziennik audytowy rejestruje to wszystko po fakcie. Rejestr, który czyta się dopiero wtedy, gdy zmusza do tego wniosek o udostępnienie informacji publicznej, nie jest nadzorem. Jest pokwitowaniem.

Najgłębszy problem to taki, którego nie rozwiąże żadne ustawienie okresu przechowywania danych. Flock nie jest kamerą. To przeszukiwalna ogólnokrajowa pula informacji o tym, dokąd ludzie jeżdżą, a jej najistotniejsze zastosowanie odbywa się tylnymi drzwiami. Agenci imigracyjni nie mają umowy z firmą, jednak lokalna policja przeprowadziła w ich imieniu ponad cztery tysiące wyszukiwań, według doniesień, którym firma nie zaprzeczyła. Analityk federalnego biura ds. broni palnej skorzystał z systemu Richmond w sprawie imigracyjnej. Langley już wcześniej wstrzymywał federalne programy pilotażowe. Żadne z tego nie jest wadą menu ustawień. To element projektu: gdy dane zgromadzi się wystarczająco szeroko, ktoś z odznaką zawsze będzie mógł poprosić sąsiada, by zajrzał.

Skrócenie pamięci do tygodnia jest realną zmianą, a blokady audytowe wyłapią nieudolnych. Flock przekształca jednak własne opcjonalne funkcje w obowiązkowe według ustalonego przez siebie harmonogramu, dla sieci, którą wciąż posiada od początku do końca, podczas gdy jedyny podmiot, który mógłby naprawdę go związać — ustawodawca tworzący rzeczywistą ustawę — jest tym, którego firma przez cały rok miała nadzieję uniknąć. Flock poznał cenę nadzoru. Wciąż nie zaakceptował jednak, że to nie on ma prawo ją ustalać.

Tagi: , , , ,

Dyskusja

Jest 0 komentarzy.