Technologia

Google kupiło e-maile Spirit Airlines do trenowania AI — nadawcy nigdy nie wyrazili zgody

Susan Hill

Google zapłaci 10 mln dolarów za 600 mln wewnętrznych wiadomości Spirit Airlines w ramach transakcji, która jeszcze dziś trafi przed sąd upadłościowy dla Południowego Dystryktu Nowego Jorku. Pakiet obejmuje 100 mln e-maili, 500 mln rozmów w Microsoft Teams, 7,5 mld rekordów transakcji pasażerskich sięgających 2008 roku, 7,2 mld rekordów cen konkurencji oraz ponad 175 tys. akt pracowniczych od 1986 roku. Dane mają posłużyć do szkolenia modeli AI. Z 10 tys. byłych pracowników Spirit Airlines nikt nie został skonsultowany.

Informacja o sprzedaży wyszła na jaw w następstwie likwidacji Spirit w trybie Chapter 7. Gdy amerykańska spółka składa wniosek o likwidację — w odróżnieniu od ochrony restrukturyzacyjnej przewidzianej w Chapter 11 — jej aktywa, w tym systemy wewnętrznej komunikacji i zawarte w nich dane, stają się własnością masy upadłościowej. Wyznaczany jest syndyk, którego zadaniem jest spieniężenie tych aktywów na rzecz wierzycieli. Archiwa wewnętrznej poczty elektronicznej, kanały Teams i bazy danych HR są aktywami w tym samym prawnym sensie co samoloty i umowy najmu stanowisk przy bramkach. Pracownicy, którzy wytworzyli te dane, nie mają prawa sprzeciwić się ich sprzedaży.

Jedynym konkurentem Google było Mercor.io, firma rekrutacyjna skoncentrowana na AI, która zaoferowała 7,5 mln dolarów. Google przebiło ofertę Mercor o 2,5 mln dolarów. Obecność firmy rekrutacyjnej wykorzystującej AI jako jedynego konkurencyjnego oferenta sugeruje, że wewnętrzna komunikacja upadłych firm jest już uznaną klasą aktywów do szkolenia AI — a aukcja Spirit nie będzie ostatnią tego rodzaju.

Google zobowiązało się, że strona trzecia „rygorystycznie oczyści” cały zbiór danych z wszelkich informacji umożliwiających identyfikację osób, zanim trafi on do Google. Dane kart kredytowych klientów oraz profile programów lojalnościowych zostały wyraźnie wyłączone ze sprzedaży. Zgodnie z zapewnieniami Google złożonymi przed sądem, po oczyszczeniu pozostaną zanonimizowane komunikaty i rejestry operacyjne, zachowujące strukturę i słownictwo języka korporacyjnego, lecz nieidentyfikujące poszczególnych nadawców. To, czy taki standard odpowiada uzasadnionym oczekiwaniom prywatności któregokolwiek z pracowników, nie jest kwestią, której rozstrzygnięcia oczekuje się od sądu.

Cena uwydatnia dysproporcję, na którą obrońcy prywatności zwracają uwagę od czasu wejścia generatywnej AI na rynek danych przedsiębiorstw. Dekada wewnętrznej komunikacji firmy zatrudniającej ponad 10 tys. osób — spotkania, dokumenty strategiczne, akta HR, negocjacje kontraktowe — została sprzedana za kwotę niższą niż koszt niewielkiego biura na Manhattanie. Dla masy upadłościowej 10 mln dolarów oznacza środki odzyskane dla wierzycieli. Dla Google jest to wyjątkowo tanie źródło danych o rzeczywistym języku korporacyjnym, których syntetyczne wygenerowanie kosztowałoby nieporównanie więcej.

Jeśli sąd SDNY zatwierdzi dziś sprzedaż, proces przekazania danych rozpocznie się natychmiast. Byli pracownicy Spirit nie mają żadnego mechanizmu prawnego, by po sfinalizowaniu sprzedaży zażądać usunięcia swoich danych z procesu szkolenia modeli Google. Amerykańskie prawo upadłościowe nie przyznaje pracownikom praw osób, których dane dotyczą, w odniesieniu do komunikacji korporacyjnej wytworzonej przez nich w systemach należących do pracodawcy. Europejskie ogólne rozporządzenie o ochronie danych znacząco skomplikowałoby tę transakcję w przypadku europejskiego przewoźnika; amerykańska jurysdykcja Spirit uczyniła ją prostą.

Tagi: , , , ,

Dyskusja

Jest 0 komentarzy.