Gaming

Nintendo przekształciło Splatoon w looter-shooter. Gracze już klasyfikują go jako 7. najlepszą grę wszechczasów

Adrian Kessler

Przez dziesięć lat seria Splatoon opierała się na jednym założeniu: dwie drużyny, jedna mapa i konieczność pokrycia jak największego obszaru atramentem. Rywalizacja wieloosobowa była sercem tej franczyzy. Splatoon Raiders, wydane 23 lipca na Nintendo Switch 2, odrzuca to założenie. Żadnych rywalizujących drużyn. Żadnego terytorium. Zamiast tego: kooperacyjne rajdy przeciwko armiom Salmonidów, przesiąknięty tajemnicą archipelag i pętla progresji typowa dla looter-shooterów, która nie ma nic wspólnego z korzeniami serii, a wszystko z tym, dlaczego gracze umieszczają ją wśród najlepszych gier wszech czasów.

YouTube video

W Raiders gracze rozbijają się na Spirhalite Islands jako Inklings lub Octolings, wcielając się w role mechaników. Terytorium roi się od Salmonidów, a historia – pierwsza w tej franczyzie, która stanowi spójną narracyjną oś dla pojedynczego gracza – popycha graczy do zbadania archipelagu u boku Deep Cut, trio idoli z Splatoon 3. To nowy grunt dla serii, która zawsze trzymała swoje lore na bezpiecznym dystansie.

Struktura looter-shootera zastępuje symetrię rywalizacji Splatoon pętlą ekwipunku. Gracze przemierzają ponad sto wariantów broni, dostosowanych wokół trzech typów zbiorników z atramentem – Speed, Power i Tactical – z których każdy zmienia sposób działania zestawu w rajdzie. Towarzysz Bot Buddy zapewnia wsparcie podczas misji dla samotnych graczy. Członkowie Deep Cut pojawiają się jako mechaniczne sojusznicy w większych sekwencjach rajdu. Efektem jest gra zaprojektowana dla graczy, którzy wolą spędzić czterdzieści godzin na strojeniu zestawu niż piętnaście minut w lobby rywalizacyjnym.

Tryb kooperacji obsługuje od dwóch do czterech graczy lokalnie lub online, z mechaniką drop-in/drop-out, która pozwala znajomym dołączyć do trwającej kampanii gospodarza w dowolnym momencie. Trudność skaluje się automatycznie do liczby graczy. System sprawdza się w praktyce – dostosowuje się do gospodarstwa domowego z Switch 2, gdzie jedna osoba grała już trzydzieści godzin, a inna chwyciła pada dwadzieścia minut temu.

Reakcje podzieliły się wyraźnie. Krytycy przyznali Raiders 81 na Metacritic – solidny wynik, który jednak jest oceną warunkową. The Guardian ocenił grę na cztery na dziesięć. Użytkownicy mieli inną historię: wynik użytkowników 9,3 czyni Raiders siódmą najwyżej ocenianą grą przez użytkowników w historii Metacritic. Miesiąc po premierze przepaść między odbiorem profesjonalnym a graczy jest jedną z największych dla jakiejkolwiek premiery Nintendo w ostatnich latach.

Rozbieżność wpisuje się w rozpoznawalny schemat. Krytycy, którzy wchodzili z oczekiwaniami ukształtowanymi przez konkurencyjny rodowód Splatoon, znaleźli grę, która zamieniła ścisłą pętlę walki o terytorium na coś wolniejszego i bardziej systemowego. Gracze, którzy trafili do Raiders dzięki własnemu marketingowi – który od początku stawiał na rajdy, kooperację i łupy – znaleźli grę na jej własnych warunkach. To, co dla doświadczonego recenzenta jest bladą imitacją konwencji looter-shootera, dla fana Splatoon spotykającego się po raz pierwszy z progresją PvE jest prawdziwie zaskakującym nowym kierunkiem.

To, co Nintendo pokazało w Raiders, to coś, co firma robi okresowo i z pozorną pewnością siebie: gotowość do przeobrażenia warunków franczyzy. Oryginalne Splatoon pojawiło się w 2015 roku jako strzelanka oparta na atramencie na rynku zdominowanym przez militarne tytuły w brązach i szarościach. Raiders wykonuje podobny ruch we własnej serii – zamienia PvP na PvE, tabele rankingowe na zdobywanie łupów, a widowiskowość na systemy. Sprzęt Nintendo Switch 2, z ulepszoną wydajnością i rozbudowaną infrastrukturą online, daje grze przestrzeń do działania na skalę, której oryginalny sprzęt nie mógłby udźwignąć.

Miesiąc po premierze Splatoon Raiders utrzymuje zaangażowanie graczy. Wynik użytkowników na Metacritic opowiada historię gry, która znalazła swoją publiczność, nawet gdy krytycy ocenili ją inaczej. Jeśli posiadasz Nintendo Switch 2 i szukasz gry kooperacyjnej z wystarczająco rozbudowaną progresją ekwipunku, by starczyło na jesień, nie ma obecnie mocniejszego argumentu, w co na niej grać. Raiders może nie jest sequelem Splatoon, jakiego ktokolwiek oczekiwał – to, do tej pory, jest najwyraźniej zamierzone.

Tagi: , , , , ,

Dyskusja

Jest 0 komentarzy.