Programy telewizyjne

The Chosen in the Wild with Bear Grylls: w Prime Video obsada zostaje bez scenariusza

Molly Se-kyung

Od pięciu lat na Jonathana Roumiego patrzy się tak, jak patrzy się na kogoś, kto zna odpowiedzi. W The Chosen gra człowieka, który nigdy się nie waha. Potem Bear Grylls prowadzi go na krawędź klifu w Utah i odpowiedzi przestają mieć znaczenie. Zostaje człowiek decydujący, czy zrobi krok.

YouTube video

Ta decyzja to cały program. The Chosen in the Wild with Bear Grylls bierze obsadę najczęściej oglądanego scenariuszowego serialu sfinansowanego przez własnych widzów i odbiera jej jedyną rzecz, która czyniła ją rozpoznawalną: scenariusz. Przez sześć odcinków Grylls wyciąga po jednym aktorze w amerykański teren i odtwarza swój zwykły repertuar. Skaczą z samolotu. Wspinają się po skale. Przechodzą kaniony na tyrolce. Ktoś zjada skorpiona. Niebezpieczeństwo jest prawdziwe, ale nie dlatego to działa.

Działa z powodu jednej decyzji formatu: jeden gość na odcinek. To nie zbiorowy numer, w którym gwiazdy żartują na torze linowym. Każda godzina izoluje jedną osobę — Roumiego, Parasa Patela, Elizabeth Tabish, Noaha Jamesa, Luke’a Dimyana i twórcę Dallasa Jenkinsa — i daje Gryllsowi cały metraż, by ją rozwiązać. Sam w kanionie aktor nie ma grupy, w której mógłby zniknąć. Grylls nigdy nie interesował się grupą. Chce zdania, które mówi się tylko zmęczonym i trochę przestraszonym.

To tutaj wątek wiary przestaje być marketingiem, a staje się tematem reportażu. The Chosen żąda od tych aktorów, by osiem godzin dziennie wcielali przekonanie — postacie, których cechą główną jest to, że nie wątpią. Dzicz pyta ich, czy cokolwiek z tego przekonania należy do nich. Odległość między tymi dwoma żądaniami to cały projekt. Grylls, który otwarcie mówi o własnej wierze, nie jest tam, by komuś przyznawać rację: napiera, aż deklaracja wytrzyma albo pęknie, i trzyma kamerę na tym, co się wydarzy.

Robi to terenem, nie pytaniami, a teren jest wybrany starannie. Castle Valley i Canyonlands w Utah, rzeka Ausable, rzeka Kolorado, pustynia Great Basin, las Adirondack: każdy krajobraz wywiera inny nacisk, a odcinek nabiera kształtu zależnie od tego, który nacisk trafia którą osobę. Rzeka sprawdza jedno. Klif drugie. Montaż czyta swoich gości przez grunt, na którym ich stawia.

Obsada wyostrza tę ciekawość. Luke Dimyan gra Judasza — ucznia, na którego zdradę zbudowana jest cała historia — i jest prawdziwe pytanie w oglądaniu aktora za tą twarzą, wiszącego na linie, z jedynym prowadzącym, który nie pozwoli mu uciec w grę. Elizabeth Tabish to Maria Magdalena, postać określona przez to, że zostaje ocalona przed swoją najgorszą wersją; pustynia ma własne zdanie o tym, kogo się ocala. Dallas Jenkins, który zbudował całą maszynę, musi wyjść zza kamery, którą zwykle kontroluje.

Dla Prime Video to ruch wymierzony w publiczność, która przez większość czasu żyła poza gospodarką masowego streamingu. The Chosen zbudował swoją widownię przez własną aplikację i pokazy kinowe, z dala od wojny platform. Amazon MGM Studios kieruje teraz tę widownię przez globalną witrynę i traktuje markę wiary jako mainstreamowy nabytek, nie niszę. Zakład brzmi: że skrzyżowanie formatu survivalowego i dramatu religijnego sięgnie poza obie dotychczasowe sale.

Pytanie, które serial otwiera i nie potrafi zamknąć, jest tym uczciwym: czy przekonanie zbudowane dla kamery znaczy cokolwiek, gdy kamera jest jedyną rzeczą, która zostaje. Grylls potrafi wprowadzić aktora na szczyt ściany. Nie potrafi powiedzieć widzowi, czy słowa wypowiedziane tam na górze należą do postaci, czy do osoby trzymającej linę. Dzicz zdziera scenariusz; nie wręcza prawdy, która jest pod spodem. Pokazuje tylko, gdzie był szew.

The Chosen in the Wild with Bear Grylls zadebiutuje 9 sierpnia 2026 roku w Prime Video, wszystkie sześć odcinków dostępne od pierwszego dnia.

Tagi: , , , , ,

Dyskusja

Jest 0 komentarzy.