Biznes i finanse

Sundar Pichai: „Indie tworzą innowacje, które mogą przynieść korzyść całemu światu”

Victor Maslow

Optymizm to najtańsza waluta, jaką może rozdawać prezes, a zarazem najbardziej wymowna. Zwracając się do inżynierów, którzy pójdą w jego ślady z dawnego kampusu, Sundar Pichai postanowił dać Indiom mandat, a nie plan produktowy: budujcie przyszłość, nie tylko ją konsumujcie. Człowiek kierujący Google i Alphabet przemawiał do swojej alma mater, ale sala, którą tak naprawdę miał na myśli, jest znacznie większa niż jedna aula.

„Coraz częściej Indie tworzą innowacje, które mogą przynieść korzyść całemu światu. A to ambitne, optymistyczne nowe pokolenie Indusów ma szansę na nowo wyobrazić sobie, co jest możliwe dla kraju”

Pichai powiedział to w przesłaniu z okazji 75-lecia IIT Kharagpur, instytutu, w którym kształcił się na inżyniera, w doniesieniach opublikowanych w tym tygodniu przez Asianet Newsable i podanych przez agencję ANI. Na pierwszy rzut oka to dumny syn wracający z motywacyjną mową. Czytajmy to jako strategię, bo tylko tak uczciwie można odczytywać publiczne wypowiedzi firmy tej wielkości – a zdanie to wykonuje cichszą pracę.

Przez większą część ostatniej dekady Indie były opisywane z Mountain View jako rynek: największa baza użytkowników, miejsce, gdzie kolejny miliard wszedł do sieci. Przeformułowanie tego na źródło innowacji, które mogą przynieść korzyść całemu światu, to awans, i to nie bezinteresowny. Schlebia to ścieżce kariery, którą sam Pichai przeszedł, i pozycjonuje Alphabet jako partnera wschodzącej potęgi inżynieryjnej, właśnie w momencie, gdy rozprzestrzenianie się sztucznej inteligencji i pytanie, kto nad nią sprawuje kontrolę, staje się przedmiotem sporu.

Wskazówką jest jego własne zastrzeżenie. W tym samym przesłaniu dodał, że uniwersytety są kluczowe, aby technologia była pomocna dla wszystkich. To przyznanie się ukryte pod postacią komplementu: korzyść, którą obiecuje, nie jest automatyczna. Ponowne wyobrażenie sobie tego, co możliwe, to zakład, a nie przywilej z urodzenia, a luka między genialną klasą absolwentów a rolnikiem czy urzędnikiem faktycznie korzystającym z tych narzędzi jest dokładnie tym miejscem, gdzie optymizm musi być zapracowany, a nie tylko deklarowany.

To, co czyni Pichaia najbardziej wiarygodnym posłańcem, czyni go też najbardziej zainteresowanym. Jest dowodem na ścieżkę kariery, którą sprzedaje – absolwent metalurgii z 1993 roku, który ostatecznie zarządza najczęściej używanym oprogramowaniem na ziemi – i kieruje firmą, która może zyskać najwięcej, jeśli jego prognoza się spełni. Tym samym oddechem przewidział, że w ciągu pięciu lat AI wyjdzie z laboratoriów i wczesnych użytkowników i trafi w ręce pracowników służby zdrowia, urzędników rządowych, rolników, programistów i przedsiębiorców. To nie jest opis teraźniejszości. To cel, a Alphabet zapisał się w planie jego realizacji.

Hojna interpretacja i ta strategiczna nie stoją ze sobą w sprzeczności – i to właśnie czyni to stwierdzenie skutecznym. Kraj, któremu mówi się, że może na nowo wyobrazić sobie, co jest możliwe, zwykle sięga po narzędzia, które obiecują mu pomóc. Jest konkretna firma, która ma nadzieję, że to jej nazwa będzie na nich widniała.

Tagi: , , ,

Dyskusja

Jest 0 komentarzy.