Filmy

Blizzard przenosi Diablo do Netfliksa jako serial animowany — drogą Arcane i Castlevanii

Camille Lefèvre

Blizzard Entertainment przez dekadę uczył się, że jego światy opierają się ekranizacji. Film 'Warcraft’ Duncana Jonesa zarobił fortunę za granicą, ale w kraju okazał się rozczarowaniem, a wcześniejsze anime Diablo utknęło w sądowej batalii, zanim wyemitowano choć jedną klatkę. Odpowiedzią studia jest zaprzestanie traktowania adaptacji jak wyzwania blockbustera: jego najbardziej gotycka franczyza trafia na Netflix nie jako film, ale jako serial animowany – format, który zmienił adaptacje gier wideo z żartu w prestiżową kategorię.

Jak pierwszy poinformował Deadline, prezes Blizzarda, Johanna Faries, wykorzystała ceremonię otwarcia BlizzConu w Anaheim, aby potwierdzić projekt, przedstawiając go jako drzwi, a nie jednorazowe wydarzenie. „Po dekadach ożywiania całych uniwersów poprzez nasze gry, nawiązujemy współpracę z kreatywnymi potęgami, aby opowiadać jeszcze więcej historii poza grami na nowych ekranach” – oznajmiło studio, dodając, że serial Diablo „to dopiero początek, a w planach jest jeszcze więcej w naszych uniwersach”.

To ramy mają znaczenie, ponieważ Netflix po cichu stał się najbezpieczniejszym adresem dla takich propozycji. 'Castlevania’ udowodniło, że gotycki horror może utrzymać serial animowany dla dorosłych; 'Arcane’ zamieniło 'League of Legends’ w zdobywcę Emmy i ulubieńca krytyków; 'Cyberpunk: Edgerunners’ oraz niedawny 'Devil May Cry’ pokazały, że model ten sprawdza się w różnych studiach i gatunkach. Diablo – saga zbudowana na zbezczeszczonych katedrach, upadłych aniołach i Sanktuarium wiecznie oddalonym o jedno złamane pieczęcie od piekła – jest prawdopodobnie lepiej przystosowane do ręcznie rysowanego przerażenia niż do widowiska na żywo, które zatopiło 'Warcrafta’.

Podtekstem jest potok franczyz. Faries, która określa się jako gracz Diablo, zasugerowała, że fani Warcraft i Overwatch powinni spodziewać się własnych momentów na ekranie, pozycjonując tę umowę jako wreszcie eksploatację katalogu Blizzarda w sposób, jaki Microsoft wyobrażał sobie, przejmując Activision Blizzard. Animacja obniża stawkę na każdym froncie: żadnych odmłodzonych demonicznych lordów, żadnego budżetu na efekty rzędu dziewięciu cyfr i forma sztuki, która może pozostać wierna wyglądowi gier, zamiast go tłumaczyć.

Szczegóły pozostają celowo skąpe. Nie przypisano jeszcze showrunnera, studia animacji, obsady głosowej ani daty premiery, a Blizzard obiecał konkretne informacje dopiero „w przyszłości”. Ogłoszenie zamyka również pętlę, która otworzyła się w 2018 roku, kiedy anime Diablo na Netflixie weszło w fazę przedprodukcyjną, zanim pozew Activision Blizzard – za zwabienie dyrektora finansowego przez Netflix – zamroził zarówno projekty Diablo, jak i Overwatch.

Osiem lat po tym, jak spór o zatrudnienie zabił pierwszą szansę Diablo na animację, to samo studio i ten sam streamer próbują ponownie – demony Sanktuarium, jak się okazuje, są cierpliwe.

Tagi: , , , ,

Dyskusja

Jest 0 komentarzy.