Filmy

Eternals to najpiękniejsze potknięcie Marvela: Zhao dusi się wśród dziesięciu bohaterów

Reżyseria Chloé Zhao, 2021: laureatka Oscara kontra maszyna MCU.
Martha O'Hara
Dodaj nas w Google

„Eternals” to dwudziesty szósty film Marvel Cinematic Universe i trzeci z Fazy Czwartej. Punkt wyjścia był obiecujący: Chloé Zhao, laureatka Oscara za „Nomadland”, dostała dużą swobodę twórczą. Mogła przepisać scenariusz, kręcić w większej liczbie plenerów i używać więcej naturalnego światła niż w poprzednich filmach uniwersum. Jako inspirację wskazywała kino Terrence’a Malicka. Zdjęcia trwały od lipca 2019 do lutego 2020 roku, w Pinewood Studios oraz w plenerze, w Anglii i na Wyspach Kanaryjskich. Premiera odbyła się w Dolby Theatre w Los Angeles 18 października 2021 roku, a do amerykańskich kin film trafił 5 listopada. Tej swobody nie widać jednak w każdej scenie, a w wielu miejscach film wygląda jak każdy inny tytuł Marvela.

Akcja zaczyna się w 5000 roku p.n.e., kiedy Arishem, Celestial, wysyła na Ziemię dziesięć istot obdarzonych nadludzkimi mocami, by zniszczyły inwazyjnych Dewiantów. W czasach współczesnych Sersi mieszka w Londynie ze Sprite i jest w związku z człowiekiem, Dane’em Whitmanem (Kit Harington), który pracuje w Muzeum Historii Naturalnej. Kiedy Dewiant atakuje całą trójkę, pojawia się Ikaris (Richard Madden), który wieki wcześniej odszedł od Sersi bez słowa wyjaśnienia. Razem jadą do Dakoty Południowej, by spotkać przywódczynię, Ajak (Salma Hayek), i zastają ją martwą. Ajak wyznaczyła Sersi na swoją następczynię, a ta zyskuje zdolność kontaktu z Arishemem, od którego dowiaduje się, że misja Eternals polegała w rzeczywistości na przygotowaniu Ziemi na narodziny nowego Celestiala. To materiał na kilka filmów, a nie na jeden, i widz spędza sporą część seansu na scenach, w których bohaterowie tłumaczą sobie nawzajem, o co w tym wszystkim chodzi.

YouTube video

Recenzja z serwisu RogerEbert.com ujmuje problem najprościej: obsada jest ogromna i utalentowana, a budowanie świata pochłania tyle miejsca, że film wydaje się w końcu pospieszny i niesatysfakcjonujący. The Hollywood Reporter pisze o poszarpanej narracji, którą głębia uczuć równoważy tylko częściowo. The Guardian idzie dalej i zarzuca opowieści wymuszone retrospekcje oraz sztuczne wzruszenie, które psują dobrze zamierzoną całość. Zgadzam się z całą trójką. Film trwa dwie godziny i trzydzieści siedem minut, a mimo to nie ma czasu dla nikogo: bohaterowie są przedstawiani po kolei jak pozycje na liście i ledwie zdążą stać się ludźmi, a już trzeba przejść do następnego. IGN jest łaskawszy i uważa, że Zhao w dużej mierze radzi sobie z zadaniem przedstawienia całej dziesiątki bez nadmiernego rozdęcia fabuły. Mnie jednak bardziej została w głowie pośpiech.

Najmocniejszą stroną filmu są aktorzy. The Guardian chwali dobór obsady, a Sersi, którą gra Gemma Chan, nazywa empatyczną bohaterką, wokół której obraca się cała historia. Angelina Jolie występuje jako Thena, najlepsza wojowniczka grupy, a Salma Hayek prowadzi zespół jako Ajak. Richard Madden jako Ikaris jest najpotężniejszy z nich. Kumail Nanjiani, jak pisze The Guardian, robi z Kingo postać zabawnie przerysowaną, w najlepszym sensie: jeden z Eternals ukrywa się na Ziemi jako członek bollywoodzkiej dynastii aktorskiej i upiera się, by ratować planetę z kamerdynerem u boku. Lauren Ridloff, niesłysząca aktorka, gra Makkari, a Brian Tyree Henry jest, znów według The Guardian, pierwszym otwarcie homoseksualnym superbohaterem Marvela. IGN nazywa obsadę najbardziej zróżnicowaną w historii Marvel Studios, ale zaznacza też, że nie wszyscy dostają tyle samo czasu ekranowego, a przy dziesięciu głównych bohaterach trudno inaczej.

Emocjonalną osią filmu jest wątek Sersi i Ikarisa. Screen Rant nazywa ich romans naprawdę słodkim, choć pospiesznym: montaż ze sceną ślubu, po której wkrótce następuje pierwsza scena seksu w historii MCU, wykonuje prawie całą pracę, by zbudować ich relację. W teraźniejszości ich związek jest znacznie bardziej skomplikowany, a porażka tej miłości daje filmowi sporą część serca. IGN widzi słabość drużyny w samej nieśmiertelności. Poważne grzechy są popełniane, a potem szybko wybaczane i zapominane, co osłabia emocjonalny ciężar konfliktów między bohaterami. Skoro upływ wieków zmywa wszystko w kilku zdaniach, kłótnie postaci nie niosą żadnych konsekwencji i trudno komukolwiek kibicować.

Wizualnie Zhao nie zgubiła całkiem własnego głosu. The Guardian dostrzega poza kilkoma ujęciami w świetle złotej godziny niewiele śladów tego, że jej wizja zdołała popłynąć pod prąd konwencji gatunku. IGN podziwia rozległe pejzaże, znane z jej kina, ale uważa, że przy tak rozbudowanej opowieści piękne, lecz czasochłonne ujęcia przyrody zaczynają przypominać uciążliwy obowiązek. The Hollywood Reporter zauważa, że film jest bardziej żywy w cichych momentach niż w dość rutynowych starciach generowanych komputerowo. Dewianci, opisani przez The Guardian jako po części jaszczurka, po części wściekłość, po części kabel o wysokiej wytrzymałości, to przeciwnicy bez większego wyrazu. Muzykę napisał Ramin Djawadi.

Do tego dochodzą odwołania do reszty uniwersum. The Hollywood Reporter zwraca uwagę, że Eternals, choć są nową drużyną, wielokrotnie odwołują się do Thanosa i do połowy życia wymazanej ze wszechświata w „Avengers: Wojnie bez granic” oraz pytają, kto poprowadzi teraz Avengersów. IGN notuje, że żart o „oryginalnych Avengersach” pojawia się kilka razy. Te odwołania wiążą film z marką akurat tam, gdzie powinien zaczynać od zera. Film chce być jednocześnie początkiem i ciągiem dalszym, i żadnej z tych ról nie odgrywa do końca przekonująco.

W odbiorze „Eternals” stał się pierwszym filmem MCU, który nie zebrał ogólnie pozytywnych recenzji. Krytyka skupiła się na scenariuszu i tempie, a komentatorzy uznali, że film nie dorównuje wcześniejszej twórczości Zhao ani poprzednim produkcjom MCU. Tematy i warstwa wizualna zostały przyjęte nieco cieplej. Film zarobił na świecie 402,1 miliona dolarów i zdobył kilka nagród oraz nominacji.

W „Eternals” sklejono dwa filmy: kameralny, z nieudaną historią miłosną i cichymi scenami, w których czuć rękę Zhao, oraz markowy, obładowany prezentacjami bohaterów, retrospekcjami i odniesieniami do innych tytułów. Pierwszy widać w wątku Sersi i Ikarisa, drugi w naradach o Emergencji i w żartach o Avengersach. Warto go zobaczyć dla aktorów i kilku spokojnych scen, ale sama fabuła nie uzasadnia dwóch i pół godziny.

Obsada

Zdjęcia: The Movie Database (TMDB)

Tagi: , , , , ,

Dodaj nas w Google

Dyskusja

Jest 0 komentarzy.