Filmy

Larry David ocenia beżowy garnitur Obamy: „prettay good… prettay… prettay good“

Veronica Loop

Barack Obama opowiadał o oceanach, prowadził podcasty i użyczał swojego barytonu każdej szlachetnej sprawie. Czego nigdy nie robił, dopóki nie pojawił się w skeczowym serialu Larry’ego Davida na HBO, to stać nieruchomo i pozwolić, by największy amerykański narzekacz go ocenił.

Ten skecz to historia genezy brązowego garnituru. David gra pracownika Białego Domu, który wylewa drinka na granatową marynarkę prezydenta, a następnie namawia go, by włożył jaśniejszą na konferencję prasową. Kiedy Obama ją przymierza, David sięga po ocenę, która przez ćwierć wieku była jego całym komediowym rejestrem — werdykt, który „Life, Larry, and the Pursuit of Unhappiness” wręcza swojemu gościowi, a który Variety zapisało na planie:

„całkiem niezły… całkiem… całkiem… całkiem… całkiem niezły”.

Ta kwestia nie jest nowa, i w tym tkwi żart. To charakterystyczne wzruszenie ramion Davida z „Curb Your Enthusiasm”, dźwięk człowieka, który poddaje każdy drobiazg kryminalistycznemu oględzinowi i niczemu nie daje pełnego entuzjazmu. To najmniejszy werdykt w amerykańskiej komedii, a tutaj spada na najmniejszy skandal, jaki kiedykolwiek wywołała prezydentura.

Brązowy garnitur nigdy nie był wydarzeniem. Prezydent włożył jaśniejszą marynarkę na briefingu, a jeden z tych tygodni bez newsów spędził dni, udając, że to coś znaczy. Fraza Davida jest, po raz pierwszy, reakcją o odpowiedniej wielkości na kryzys w rozmiarze fake: wzruszenie ramion w kostiumie osądu. Celem skeczu nie jest garderoba, ale odruch, który uczynił z garderoby historię.

To, co naprawdę mierzy ten cameo, to jak całkowicie życie po prezydenturze stało się treścią. Obama produkuje, opowiada, a teraz także występuje; operacja Higher Ground, którą zbudował z Michelle, od lat zamienia poświatę urzędu w zasoby streamingowe. Granie głównego partnera Larry’emu Davidowi to logiczny kolejny szczebel — były prezydent jako gość, którego można zarezerwować, czujący się swobodnie w roli ocenianego, a nie traktowanego z atencją. Nie jest wtajemniczony w żart o władzy. Jest wtajemniczony w żart o keczupie, z zapałem narzekając, że żaden dorosły nie powinien dać się na tym przyłapać.

Showrunner Jeff Schaffer, który wyreżyserował finał, złożył swojemu gościowi komplement aktorski. Powiedział branżowej prasie, że najostrzejsza improwizacja należała w całości do prezydenta: skarga Obamy na „stare usta” Davida, które skaziły napój. „»Stare usta« to w stu procentach czysty Barack Obama” – powiedział Schaffer. To schlebia gościowi i schlebia stacji: finał, który jest jednocześnie dowodem, że HBO wciąż potrafi zarezerwować największą salę w kulturze i wręczyć jej puentę.

Brązowy garnitur przetrwał oburzenie. Teraz przetrwał także prezydenturę, wydobyty z niepamięci jako żart, który komik może zważyć czterema „całkiem” i wzruszeniem ramion. Całkiem nieźle, biorąc pod uwagę wszystko.

Tagi: , , , ,

Dyskusja

Jest 0 komentarzy.