Filmy

Ród smoka: finał 3. sezonu to najlepszy odcinek i największe oszustwo serialu

Bitwa pod Tumbleton to szczyt możliwości serialu, zmarnowany na to, by bezsensownej wojnie dać wybrańca, którego pierwowzór celowo jej odmawia.
Liv Altman

Tańca ze Smokami zawsze miał być wojną o nic. Taka jest chłodna genialność kroniki, z której George R.R. Martin go zbudował: dwie gałęzie jednej rodziny wrzucają kontynent w ogień o to, która z nich usiądzie na krześle, a nagrodą za wszystko jest popiół. Żadne przeznaczenie nie podpiera tej rzezi. Żadna przepowiednia nie sprawia, że umarli są tego warci. Najbardziej spektakularną rzeczą w finale trzeciego sezonu jest także jego najcichszy akt wandalizmu — wręcza tej bezsensownej wojnie wybrańca.

Godzina za godziną, to najlepszy odcinek, jaki serial kiedykolwiek wyprodukował. Bitwa pod Błotnistym Grodem to autentyczne osiągnięcie, tego rodzaju masakrę na wielką skalę, którą telewizja premium wciąż obiecuje, a rzadko dostarcza, a sekwencja śmierci w niej zawarta waży naprawdę dużo. Jednak obraz, który odcinek każe nam wynieść, to nie smoczy ogień. To Rhaenyra na balkonie, mówiąca przerażonemu miastu, że to ona jest księciem, który został obiecany.

Ta kwestia jest importem i warto nazwać to, co kosztuje. Proroctwo o obiecanym księciu należy do mitologii głównej sagi — odległej przyszłości machiny lodu i chłodu oraz pieśni śpiewanej przeciw ciemności. Taniec wyprzedza to wszystko o pokolenia. Wszczepienie go tutaj to sięgnięcie przez serial przez własną półkę po ramę, której źródło celowo nie daje, ponieważ ta rama nam schlebia. Wojna domowa z przepowiedzianym zbawcą to historia, którą już wiemy, jak oglądać. Wojna domowa, która jest po prostu pożerającą się chciwością, jest trudniejszą, prawdziwszą rzeczą, którą powieść miała być.

To, co czyni to sięgnięcie tak widocznym, to fakt, że finał go nie potrzebuje. Śmierci wykonują pracę uczciwie. Ser Roderick Dustin ścina Ormunda Hightowera i umiera zadowolony oddech później, spalony przez zdradzieckiego smoczego nasienia, który podpala obie armie z tą samą obojętnością — małe, doskonałe uosobienie wojny, w której lojalność jest pierwszą ofiarą. Helaena, najczystsza dusza serialu, wyskakuje przez okno, które już wyhaftowała w swoich robótkach, widząc swój własny koniec na długo, zanim ktokolwiek pozwolił jej do niego dotrzeć. To nie są skróty. To serial w pełni, straszliwej siły.

Skróty żyją w szwach wokół nich. Śmierć Helaeny, wystawiona dla maksymalnego tableau, wydaje się bardziej wyreżyserowana niż zasłużona — beat, który książka puszcza z mniejszym zamysłem i większym przerażeniem. Wiara jest rozprawiona jednym ciosem, arcybiskup stracony na rozkaz, aby fabuła mogła się dalej toczyć. A sam Błotnisty Gród to teleskopowanie: to, co kronika rozciąga na dwie oddzielne katastrofy, serial ściska w jedną, aby sezon miał kulminację zgodnie z harmonogramem. Każdy wybór kupuje rozpęd. Każdy wydaje trochę cierpliwości źródła wobec tego, jak prawdziwa ruina faktycznie się rozwija — bokiem, głupio, bez ukłonu.

Widzieliśmy, dokąd ten instynkt prowadzi. Serial macierzysty zakończył się wymianą logiki postaci na rozmiar zamachu, pozwalając spektaklowi i półprzepowiedni nieść zakończenie, którego jego ludzie już nie wspierali, a kultura nie przestała się o to kłócić od tamtej pory. Ród Smoka spędził dwa sezony, wyglądając na korektę — cierpliwą, dorosłą, niechętną do schlebiania. Finał to pierwszy raz, kiedy mruga, i mruga dokładnie w starym kierunku: w stronę wybrańca, w stronę mitu, który sprawia, że liczba ciał coś znaczy. Najbardziej zdyscyplinowany serial fantasy w telewizji sięgnął, w decydującym momencie, po najmniej zdyscyplinowany pomysł w swoim dziedzictwie.

Wciąż, dla jasności, jest to triumf wykonania, a droga, którą toruje dla finałowego sezonu — drugi Błotnisty Gród, rozdarta Jaskinia Smoka, własne rozliczenie królowej — jest wybrukowana najlepszymi instynktami serialu. Ale wielkość w tym gatunku nigdy nie była kwestią tego, co można wystawić. To kwestia tego, czego odmawiasz obiecywania. Przez jedną przemowę na balkonie Ród Smoka obiecał niewłaściwą rzecz, a wszyscy, którzy oklaskują ten odcinek, ciągle zahaczają o tę samą kwestię, nie potrafiąc powiedzieć dlaczego. Smoki nigdy nie były zagrożeniem dla tej historii. Proroctwo jest.

Tagi: , , , ,

Dyskusja

Jest 0 komentarzy.