Filmy

Hur Jin-ho w „The Assassin(s)” zamienia zabójstwo pierwszej damy w thriller o prasie

Liv Altman

Weteran detektyw obserwuje strzelaninę, której nigdy nie miał być świadkiem. Redaktor miejski pisze tekst, który nigdy nie trafia do druku. Młoda reporterka nie przestaje drążyć pytania, które jej przełożeni już dawno zamknęli. „The Assassin(s)”, najnowszy film Hur Jin-ho, buduje napięcie nie wokół tego, kto pociągnął za spust, ale wokół machiny, która decyduje, co kraj może wiedzieć o tym wydarzeniu.

Ta walka o narrację jest prawdziwym tematem filmu. Hur pokazuje następstwa zabójstwa jako starcie między ludźmi próbującymi zrekonstruować to, co się wydarzyło, a instytucjami, które mają interes w wersji już uzgodnionej. Dowody znikają, świadkowie są ostrzegani, pierwsze strony gazet są przerabiane z dnia na dzień. Nic nie jest wykrzyczane; tłumienie narasta jako procedura, łańcuch drobnych administracyjnych decyzji, które składają się na kłamstwo. Efekt to mniej kryminał, bardziej anatomia — szczegółowa analiza tego, jak oficjalna wersja jest składana, pieczętowana, a potem broniona, podczas gdy nieliczni, którzy widzieli coś niewygodnego, są cicho spychani na margines kadru.

YouTube video

Obsada mówi sama za siebie. Yoo Hae-jin, jeden z najbardziej zaufanych aktorów kina koreańskiego w rolach zwykłych ludzi, gra detektywa Park Cheol-gu jako człowieka upartego, ale nie heroicznego; jego zwyczajność jest sednem — to pracownik, który nie może zostawić kłamstwa bez odpowiedzi. Park Hae-il, z całą swoją skrywaną powściągliwością, wciela się w redaktora Kim Jae-hwana i czyni z niego sumienie filmu w kwestii nacisków na prasę. A Lee Min-ho, kojarzony głównie z błyszczącymi telewizyjnymi romansami, obsadzony jest wyraźnie przeciwko typowi jako młody reporter Han Young-il — najmłodsza, najbardziej zielona i najmniej chroniona postać w redakcji. Trzy rejestry uporu, wszystkie wymierzone w tę samą ścianę, pozwalają filmowi rozłożyć moralny ciężar, zamiast spoczywać na jednym bohaterze.

Dla Hur Jin-ho film jest świadomym zwrotem. Zbudował swoją markę na powściągliwym melodramacie — cichej dewastacji „Christmas in August”, powolnym bólu „One Fine Spring Day” — gdzie uczucia, a nie fabuła, niosły ciężar. „The Assassin(s)” przekłada tę samą kontrolę na polityczny procedural, zamieniając tęsknotę na instytucjonalny lęk. Instynkt niedopowiedzenia przetrwał zmianę gatunku: krytycy z Toronto opisali film, który rośnie w siłę w miarę trwania, zaciskając się w argument, a nie eksplodując nim, i kończąc się wstrząsem, który uderza mocniej dzięki wcześniejszej powściągliwości.

Ramą jest prawdziwa rana w pamięci Korei Południowej. W Dniu Wyzwolenia w 1974 roku zamachowiec otworzył ogień podczas przemówienia prezydenckiego w Narodowym Teatrze w Seulu; prezydent Park Chung-hee nie ucierpiał, ale jego żona, pierwsza dama Yuk Young-soo, została trafiona i zmarła później. Oficjalna wersja wskazała na Mun Se-gwanga, urodzonego w Korei mieszkańca Japonii, jako agenta działającego na rozkaz Korei Północnej; został stracony przed końcem roku. Film Hura poświęca mniej energii na odtworzenie strzelaniny, a więcej na przesłuchanie wszystkiego, co ją otaczało — zamkniętych pytań, wstrzymanych publikacji, wątpliwości, które nerwowe państwo wolało pozostawić niewypowiedzianymi.

To, co się wyłania, jest filmem o dziennikarstwie tak samo jak o morderstwie. Sceny w redakcji niosą moralny ładunek obrazu, śledząc profesjonalistów, którzy kontynuują pracę nad historią, mimo że kazano im ją porzucić więcej niż raz. W wywiadach wokół premiery Park Hae-il określił swoją rolę jako obronę uczciwości i wolnej prasy, a gotowy film nosi to przekonanie otwarcie, budując oskarżenie państwowego oszustwa, a nie schludne rozwiązanie. To, że trafia na ekrany w czasie odnowionej debaty o niezależności mediów, nadaje historycznej scenerii niezaprzeczalny czas teraźniejszy.

Warto jasno powiedzieć, czym ten film jest, a czym nie jest. „The Assassin(s)” to dramatyzacja, nie expose: stawia podejrzenia bez przedstawiania nowych dowodów, a historyczny zapis nadal przypisuje zabójstwo Munowi. Ramy „kto tak naprawdę za tym stał” są dramatycznym silnikiem, a nie nowym odkryciem, a widzowie spodziewający się rozwiązanej sprawy wyjdą bez niej. Recenzenci, którzy widzieli go w Toronto, zwrócili też uwagę na gęsty scenariusz, który wplata więcej wątków pobocznych i postaci drugoplanowych, niż nawet długi czas trwania jest w stanie unieść, a fabuła momentami napina się, by utrzymać każdy wątek czytelnym. Jego siła jest emocjonalna i obywatelska, a nie kryminalistyczna.

A night scene from Hur Jin-ho 2026 Korean thriller The Assassins
Scena z thrillera Hur Jin-ho „The Assassins”, 2026

Wokół centralnego tria występują także Choi Yu-ri, Ryu Hye-young, Kim Dae-myung, Bae Sung-woo i Park Ji-hwan. Scenariusz napisali Kwon Gi-jun i Lee Ji-min, a producentem jest Hive Media Corp, wytwórnia stojąca za serią błyszczących koreańskich komercyjnych thrillerów. Film trwa 131 minut i utrzymany jest w konwencji dramatu-kryminału-thrillera, napędzany przez ciasny montaż, który niósł go przez pokazy festiwalowe.

„The Assassin(s)” miał międzynarodową premierę na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Toronto 16 września 2026 roku, a następnie trafił do koreańskich kin 23 września 2026 roku, wchodząc w zaciekle konkurowany korytarz świąt Chuseok, gdzie zderzają się największe koreańskie premiery. Żadne daty kinowe nie zostały jeszcze potwierdzone dla Stanów Zjednoczonych, Hiszpanii, Meksyku ani Brazylii; na razie widzowie spoza Korei będą musieli śledzić go na trasie festiwalowej.

Obsada

Zdjęcia: The Movie Database (TMDB)

  • Choi Yu-ri — Choi Seung-hwa

Tagi: , , , , ,

Dyskusja

Jest 0 komentarzy.