Filmy

Na Hong-jin prowadzi 'Hope’ od polowania na potwora do kosmicznej tragedii

Reżyser 'The Wailing' zamienia odcięty port w scenę gatunku, który wciąż się przeobraża.
Martha Lucas

Hope Harbor straciło linie telefoniczne i drogi. Ogień przeszedł najpierw przez wzgórza, a gdy dym opadł, rybacka osada na krańcu kraju została sama, odcięta od pomocy i od wiadomości. W tę ciszę wkracza komendant policji i jego jedyna młoda posterunkowa, a z każdych ust słyszą to samo: coś porusza się w ciemności i nie jest to żadne zwierzę, które ktokolwiek tutaj potrafiłby nazwać.

Tam zaczyna się 'Hope’, i niemal nic z początku nie przetrwa do końca. Na Hong-jin odpowiada za scenariusz i reżyserię zarazem, a otwarcie buduje jak problem izolacji: stworzenie wypuszczone w zamkniętym układzie, garstka urzędników próbujących utrzymać porządek, podczas gdy osada zwraca się przeciw sobie. Potem grunt się zapada. To, co wyglądało na polowanie, staje się pytaniem, kto poluje na kogo, a odpowiedź wypycha opowieść poza mapę gatunku, w którym się narodziła.

YouTube video

Nadać potworowi ludzką twarz

Hwang Jung-min gra Bum-seoka, komendanta, który woli zarządzać paniką, niż przyznać, że nie umie jej wyjaśnić, i nadaje filmowi środek ciężkości. Jung Ho-yeon, w roli pomyślanej tak, by ją zauważono, jest młodą posterunkową, która nie przestaje zadawać pytań, których przełożeni postanowili nie słyszeć. Zo In-sung prowadzi mężczyzn z osady, którzy ruszają w góry z bronią i przekonaniem. Decyzja, która ustawia wszystko na nowo, leży po drugiej stronie historii: Michael Fassbender, Alicia Vikander, Taylor Russell i Cameron Britton grają przybyszów, których osada wzięła za bestię. Oddanie stworzeniu dwóch laureatów Oscara i twarzy to główny zakład filmu. To, co czai się w ciemności, potrafi mówić.

Na Hong-jin przez całą karierę zaczyna w jednym gatunku, by skończyć w innym. Jego wczesne thrillery otwierały się jak filmy śledcze i zastygały w coś bliskiego grozie; jego poprzedni film owinął tajemnicę wioski w język opętania i zostawił wiarę i wątpliwość w remisie. 'Hope’ rozciąga tę metodę na najszersze jak dotąd płótno. Za kamerą ma Hong Kyung-pyo, autora jednych z najprecyzyjniejszych obrazów współczesnego kina koreańskiego, filmującego dym i morze; muzykę do tego zejścia pisze Michael Abels, twórca najostrzejszych współczesnych ścieżek grozy w Hollywood. Ambicję widać w każdym dziale.

Sama sceneria wykonuje cichą pracę polityczną. Hope Harbor leży w cieniu najsilniej ufortyfikowanej granicy świata, osada przyzwyczajona, by wszystko, co przychodzi z zewnątrz, traktować najpierw jako zagrożenie, a nigdy jako pytanie. Na nie podkreśla tej paraleli, ale trzyma ją w kadrze: wspólnota wytresowana przez geografię, by strzelać, zanim zrozumie, spotyka coś, czego nie ma czym odczytać. Stworzenie jest fabułą. Odruch jest tematem.

Czytane jako tekst, a nie jako spektakl, najciekawsze w 'Hope’ jest jego dwujęzyczność. Mieszkańcy mówią w rejestrze wspólnoty, której skończyły się wyjaśnienia; przybysze posługują się językiem, który film traktuje jako naprawdę obcy, nie napisaną groźbą, lecz inną gramatyką intencji. Dramat żyje w tej szczelinie, w każdej scenie, w której jedna strona gra pewność, której nie ma, podczas gdy druga patrzy. Prawdziwym tematem nie jest stworzenie, lecz niezdolność zamkniętej społeczności do odczytania tego, co stoi przed nią, a Na inscenizuje tę porażkę jako teatr na długo przedtem, nim zainscenizuje ją jako katastrofę.

Czego owacja nie rozstrzyga

Nic z tego nie gwarantuje, że zmiana biegu się utrzyma. Film zbliżający się do trzech godzin, który każe widzowi przejść od kina o potworach do kosmicznej tragedii, podejmuje strukturalny zakład mogący pęknąć w połowie drogi, a owacja na stojąco mierzy adrenalinę sali, a nie to, czy zwrot przetrwa drugi seans. Promocja mocno opiera się na Fassbenderze i Vikander, ale film należy do koreańskich pierwszoplanowych aktorów, i kto przyjdzie dla dwóch zachodnich gwiazd, może zastać ich role rozłożone inaczej, niż sugerują plakaty. Opowieść trzyma najlepsze karty zakryte, co chroni niespodziankę i pozostawia otwartą możliwość, że ujawnienie nie udźwignie ciężaru, który nagromadziło narastanie.

Jung Ho-yeon as officer Sung-ae in the Na Hong-jin film Hope (2026)
Jung Ho-yeon in Hope (2026)

Obsada w czołówce jest głęboka. Obok Hwanga, Jung i Zo zespół obejmuje Um Tae-goo i Lee Kyu-hyung, a Russell i Britton dopełniają przybyszów. Na Hong-jin produkuje z Kim Sae-mi dla Forged Films, a Plus M Entertainment stoi za koreańską premierą. Film przywrócił Koreę do głównego konkursu w Cannes po raz pierwszy od kilku lat i opuścił go jako kandydat do Złotej Palmy, a pierwsze głosy stanęły po przychylnej stronie.

’Hope’ wchodzi do kin w Korei Południowej 15 lipca i trafia do Stanów Zjednoczonych za sprawą Neon 9 września, przy pełnych stu sześćdziesięciu minutach. Polskiej daty premiery na razie nie potwierdzono. Na Hong-jin spędził lepszą część dekady na wznoszeniu osady tylko po to, by ją rozebrać, a pytanie, które zostawia, wychodząc, jest tym, na które jego zamknięty port nigdy nie zdąża odpowiedzieć na czas. Co robisz, gdy potwór, którego tropiłeś, okazuje się tym, który cały czas badał ciebie.

Obsada

Tagi: , , , , ,

Dyskusja

Jest 0 komentarzy.