Filmy

Turniej marzeń to sympatyczna komedia sportowa, która błyszczy tam, gdzie gra drużyna

Lee Byeong-heon w 2023 roku opowiada prawdziwą historię bezdomnych piłkarzy – ciepło, ale schematycznie.
Martha O'Hara
Dodaj nas w Google

Turniej marzeń zaczyna się od pomysłu znanego z wielu filmów sportowych: piłkarz ukarany dyscyplinarnie dostaje zadanie, które ma być jego upokorzeniem. Yoon Hong-dae (Park Seo-joon) zostaje trenerem reprezentacji bezdomnych, która szykuje się do Mistrzostw Świata Bezdomnych. Reżyser Lee Byeong-heon nie udaje, że bohater ma do tej roli powołanie, i na tym polega pierwsza zaleta tej komedii dramatycznej. Humor i dramat idą tu obok siebie w tych samych scenach, a film nie spieszy się z tym, by powiedzieć widzowi, w którą stronę ostatecznie skręci.

Drużyna nie przypomina kadry ze sportowego plakatu. Część mężczyzn nigdy wcześniej nie miała do czynienia z piłką, inni mają charakter ekscentryczny albo trudny, a Hong-dae, nieufny i zrzędliwy, bierze się do pracy bez ochoty. Film żywi się najpierw tym tarciem, a potem pozwala mu cichnąć bez fajerwerków. Trener nie przeżywa żadnego olśnienia i nie wygłasza przemowy, która odmieniłaby wszystko. Przywiązuje się do swoich ludzi niepostrzeżenie, a widz razem z nim.

YouTube video

Park Seo-joon gra Hong-daego bez wygładzania jego kantów. Do roli przygotowywał się na siłowni i sportowa sylwetka rzeczywiście robi wrażenie, ale ważniejszy jest rejestr: początkowa irytacja powoli przechodzi w zaangażowanie, które bohater przyznaje przed sobą jako ostatni. Aktor pozostaje powściągliwy tam, gdzie scenariusz pozwalałby na więcej teatru. Obok niego występują między innymi Kim Jong-soo (Kim Hwan-dong), Ko Chang-seok (Jeon Hyo-bong), Jung Seung-kil (Son Beom-soo), Lee Hyun-woo (Kim In-seon), Yang Hyun-min (Jeon Moon-soo) i Hong Wan-pyo (Jo Young-jin). Łatwiej zapamiętać ich jako zespół niż jako osobne portrety, i trudno o to winić samych aktorów: to kwestia tego, jak napisano te role.

IU gra Lee So-min, operatorkę kamery, której kariera również utknęła w miejscu. So-min kręci dokument o drużynie i o trenerze, a dzięki niemu Hong-dae staje się nieoczekiwanie telewizyjną gwiazdą. To dobry pomysł: film patrzy na bohaterów także oczami kogoś, kto ich filmuje, i dzięki temu unika lukru zwykłej opowieści o odkupieniu. So-min też ma coś do odzyskania. Dwie kariery w kryzysie podpierają się nawzajem, a IU gra tę relację z wyważonym ciepłem, nie dociskając tonu.

Historia opiera się na prawdziwym wydarzeniu, prawdopodobnie na Mistrzostwach Świata Bezdomnych z 2010 roku. Hong-dae dostaje kuszącą propozycję, która oznaczałaby odejście z drużyny, ale zostaje i jedzie z nią na turniej do Europy. Zespół nie wygrywa pucharu i film nawet nie próbuje udawać, że jest inaczej; końcowe mecze zdobywają jednak zarówno publiczność na trybunach, jak i widzów dokumentu. Po powrocie do Korei kariery So-min i Hong-daego się odbudowują, a w ostatniej sekwencji trener wraca do piłki w najwyższej lidze. Finał można przewidzieć, ale nie brzmi fałszywie: stawką nigdy nie było trofeum.

Droga filmu na ekrany tłumaczy, czemu trafił do kin dopiero w 2023 roku. Zdjęcia ruszyły 7 maja 2020 roku, a w październiku tego samego roku ekipa skończyła pracę w Korei Południowej. Sceny zagraniczne, planowane początkowo na Węgrzech lub w Kolumbii, zależnie od sytuacji pandemicznej, przesunięto na 2022 rok, a zdjęcia na Węgrzech zakończyły się 13 kwietnia 2022 roku. Przy dwuletniej przerwie między dwoma etapami zdjęć można by się spodziewać widocznego szwu. Nie widać go: Korea i Europa wyglądają jak części tego samego filmu, o tym samym nastroju i poczuciu humoru.

W kinach film pojawił się 26 kwietnia 2023 roku na 1229 ekranach i od razu zajął pierwsze miejsce w południowokoreańskim box office, z wynikiem 93 417 widzów. Międzynarodowa premiera odbyła się 17 lipca 2023 roku na 22. New York Asian Film Festival, gdzie film pokazano jako Centerpiece Presentation, a od 25 lipca 2023 roku można go oglądać na Netflixie na całym świecie.

Wad jednak nie brakuje. Tempo bywa nierówne, a postaci drugoplanowe, zwłaszcza mężczyźni z drużyny, zasługiwałyby na więcej miejsca. Przy tak licznej obsadzie szkoda, że tak niewielu wychodzi poza schemat sympatycznego dziwaka, a równowaga między komedią a dramatem czasem przechyla się w stronę formuły.

Najwięcej znaczy tu jednak los ludzi, których społeczeństwo zepchnęło na margines i którzy po raz pierwszy od dawna dostają drużynę i cel. Lee Byeong-heon nie robi z tego kazania. Śmiech przeważa na początku, wzruszenie przychodzi później, a Turniej marzeń kończy się tak, jak kończą się dobre filmy o przegranych: meczem, którego nie wygrano, ale który coś zmienił.

Obsada

Zdjęcia: The Movie Database (TMDB)

Tagi: , , , , ,

Dodaj nas w Google

Dyskusja

Jest 0 komentarzy.