Muzyka

Keffe D uznany za winnego zabójstwa Tupaca Shakura, skazany przez własne zeznania

Alice Lange

Wyrok, który w końcu odpowiedział na jedno z najstarszych pytań hip-hopu, nie zapadł dzięki nowym badaniom kryminalistycznym czy zaskakującemu świadkowi. Zapadł dzięki sile głosu samego oskarżonego. Ława przysięgłych w Las Vegas uznała Duane’a „Keffe D” Davisa winnym morderstwa pierwszego stopnia w sprawie zabójstwa Tupaca Shakura, a dowodem, który go skazał, była w dużej mierze relacja, którą opowiadał przez lata każdemu, kto chciał ją nagrać.

W przypadku, który pozostawał niewyjaśniony przez prawie trzy dekady, sposób, w jaki w końcu pękł, mówi coś niewygodnego o tym, jak kultura wokół tej muzyki wchłania własną przemoc. Davis nie popełnił błędu. Zbudował sobie drugie życie na strzelaninie, pakując tę noc jako produkt do sprzedania: pamiętnik, haczyk na dokument, spowiedź opublikowaną na YouTube, aż własna mitologia stwardniała w najostrzejszy dowód oskarżenia.

Davis, były przywódca South Side Compton Crips, grozi mu dożywocie. Prokuratorzy oparli się prawie wyłącznie na jego własnych przyznaniach, stronach jego pamiętnika „Compton Street Legend” oraz serii wywiadów, w których opisał, że kierował atakiem i że był w samochodzie. W jednej z nagranych rozmów powiedział ludziom, żeby kupili książkę, jeśli chcą poznać „prawdziwą prawdę”. Główny zastępca prokuratora okręgowego Binu Palal przedstawił strategię ławnikom wprost: „Przez prawie 18 lat Duane Davis opowiadał policji, telewizji, w książkach, wywiadach na YouTube, każdemu, kto chciał słuchać. Powiedział wam, że to on jest odpowiedzialny za morderstwo Tupaca Shakura.”

Obrona poprosiła ławę przysięgłych, aby potraktowała to wszystko jako przedstawienie. Przyznania Davisa – argumentował jego adwokat – były brawurą i fikcją, niepopartą niezależnymi dowodami i częściowo mającą na celu zwiększenie sprzedaży książki. To obrona, która jest jednocześnie diagnozą całego ekosystemu: w niszy, gdzie twarda przeszłość sprzedaje płyty, dokumenty i minuty streamingowe, jak oddzielić człowieka opowiadającego o zbrodni od człowieka, który ją sprzedaje? Ława przysięgłych potrzebowała mniej niż trzech godzin, aby zdecydować, że to rozróżnienie go nie uratowało.

Samo zabójstwo było opowiadane tak często, że można je czytać jak folklor. Shakur, u szczytu swojej komercyjnej kariery, zatrzymał się na czerwonym świetle, gdy biały Cadillac zrównał się z nim i strzały przeszyły jego samochód. Marion „Suge” Knight, współzałożyciel Death Row Records, który siedział za kierownicą, został ranny. Shakur zmarł od odniesionych obrażeń kilka dni później. Prokuratorzy wywiedli motyw z pobicia: świta Shakura napadła na siostrzeńca Davisa, Orlando „Baby Lane” Andersona, w kasynie w Las Vegas zaledwie kilka godzin wcześniej, a w kodeksie, według którego żył Davis, nie mogło to pozostać bez odpowiedzi.

To, co powinno niepokoić każdego, kto odbiera ten wynik jako schludną sprawiedliwość, to przepaść między tym, jak długo Davis mówił, a tym, jak długo trwało, zanim ktokolwiek zareagował. Policja podejrzewała go od lat. Nie ukrywał się; publikował. Śledztwo utknęło z powodu braku użytecznych dowodów, aż Davis sam je dostarczył – rozdział po rozdziale i wywiad po wywiadzie. Sprawa nie tyle została rozwiązana, co w końcu zaakceptowana. Przyznanie leżało na widoku, na półkach księgarń i w miniaturach filmów, przez cały czas.

Davis, obecnie 63-letni, aresztowany w 2023 roku, ma zostać skazany 13 października i może otrzymać dożywocie bez możliwości zwolnienia warunkowego. Zapowiedział, że zamierza się odwołać. Na sali sądowej, gdy odczytywano wyrok, siostra Tupaca, Sekyiwa „Set” Shakur, płakała.

Rachunek jest realny. Tak samo jak ironia, która go przetrwa: ta sama branża, która płaciła Davisowi, by dalej opowiadał tę historię, teraz będzie sprzedawać jego skazanie, a archiwum, które zbudował, by zarobić na morderstwie, jest archiwum, które w końcu za nie odpowiedziało.

Tagi: , , ,

Dyskusja

Jest 0 komentarzy.