Piłka nożna

Neymar: rekordzista Brazylii i pytanie bez odpowiedzi

Penelope H. Fritz
Neymar
Neymar
Photo: Granada / CC BY-SA 4.0, via Wikimedia Commons
Urodzony5 lutego 1992
Mogi das Cruzes
ZawódProfesjonalny piłkarz
TrofeaZłoty medal olimpijski · Copa Libertadores · La Liga 2015 · Copa del Rey 2015 · Liga Mistrzów UEFA 2015 · Ligue 1 ×5
Nagrody indywidualnePiłkarz roku w Ameryce Południowej · Złoty Samba

Rzut karny, który dał Brazylii pierwszy złoty medal olimpijski, był momentem, który mógł wszystko wyjaśnić. Na Maracanie, na boisku, gdzie dwa lata wcześniej Niemcy strzelili Brazylii siedem goli w jednym meczu, Neymar da Silva Santos Júnior podszedł do jedenastki, zmylił bramkarza i posłał piłkę w przeciwną stronę. Stadion pomieścił wszystko, co dźwigał przez lata – ból, oczekiwanie, niemożliwy ciężar kultury piłkarskiej, która nigdy nie wybaczyła sobie finału z 1950 roku – i gdy piłka wpadła do siatki, odetchnął.

Nie skończyło się to jednak wtedy. Zakończyło się na boisku w New Jersey, po tym jak Erling Haaland strzelił dwa gole, a Brazylia odpadła z mistrzostw świata w 1/8 finału. Neymar wykorzystał rzut karny w końcówce meczu, ustalając wynik na 2-1 – to była jego ostatnia rzecz w żółto-zielonej koszulce. Opuścił boisko jako najlepszy strzelec w historii reprezentacji z 80 golami na koncie – o trzy więcej niż Pelé – ale bez jednej rzeczy, która sprawiłaby, że liczby te nabrałyby pełnego sensu.

Urodził się w Mogi das Cruzes, mieście w strefie przemysłowej São Paulo, które przez pokolenia wychowało więcej robotników niż ludzi znanych. Jego ojciec, Neymar Santos Sr., grał profesjonalnie, ale nie zapisał się w historii futbolu; dał synowi nie szlak, ale obsesję. Gdy chłopiec miał jedenaście lat, Santos FC przyjął go do akademii. Gdy miał siedemnaście lat i debiutował w pierwszej drużynie, już wyglądał jak ktoś, kto przybył z innej ligi.

Lata w Santosie to te, które pokazały, co potrafi, gdy nikt nie patrzył zbyt uważnie. Strzelał z brawurą – gol, który zdobył Nagrodę Puskása w 2011 roku, precyzyjny lob przeciwko Flamengo, pozostaje jednym z niewielu indywidualnych momentów, które przetrwały próbę czasu bez potrzeby kontekstu. W tym samym roku dał Santosowi pierwszy Copa Libertadores od czasów Pelégo, zdobył nagrodę MVP turnieju i tytuł Piłkarza Roku w Ameryce Południowej, a miał dwadzieścia jeden lat. Gdy odchodził do Barcelony za rzekome 57 milionów euro, Ameryka Południowa miała już swoje zdanie: to był najlepszy Brazylijczyk od czasów Ronaldinho, a może i samego Pelégo, i wszyscy czekali, aż Europa to potwierdzi.

Europa w większości to potwierdziła. W Barcelonie, u boku Lionela Messiego i Luisa Suáreza, w najgroźniejszym trio ofensywnym tamtej ery, zdobył 105 goli w 186 występach i odegrał kluczową rolę w zdobyciu potrójnej korony w 2015 roku – La Liga, Copa del Rey i Liga Mistrzów w jednym sezonie. Był nominalnie trzecim kołem w tym duecie, choć w niektórych meczach to on był silnikiem, a nie przekładnią. Barcelona potwierdziła, że należy do ścisłej czołówki; nie rozstrzygnęła jednak, czy karierę tej skali można w pełni zbudować wokół innego gracza tej samej skali. W sierpniu 2017 roku Paris Saint-Germain odpowiedziało na to pytanie, płacąc za niego 222 miliony euro i umieszczając go w centrum projektu, a nie na jego obrzeżu.

Potem w PSG było pięć tytułów mistrza Ligue 1, finał Ligi Mistrzów w 2020 roku (przegrany z Bayernem Monachium), 118 goli i sześć lat rozmów, w których Neymar występował częściej jako temat niż jako aktor. Kontuzje się nawarstwiły. Teatralne upadki na boisku stały się powracającym motywem wśród krytyków. Transfer za 222 miliony euro, który wielu w Brazylii odczytywało jako decyzję finansową, a nie piłkarską, stał się argumentem przeciwko niemu, gdy wyniki nie dopisywały. Krytyczna ocena Neymara – a ta jest potrzebna, nie jako okrucieństwo, ale jako precyzja – mówi, że mógł wybrać ścieżkę największych zarobków zamiast ścieżki najbardziej utytułowanego zawodnika. Są wersje decyzji z 2017 roku, w których oferta Barcelony była konkurencyjna, a pieniądze z PSG po prostu bardziej się liczyły. Transakcja z Al-Hilal w 2023 roku ma podobną logikę: Arabia Saudyjska nie była ostatnim przystankiem dla piłkarza u szczytu kariery, ale była ostatnim przystankiem, który płacił na jego poziomie. Zerwane więzadło krzyżowe w pierwszym meczu reprezentacji po przyjeździe do Rijadu zakończyło debatę, czyniąc ją bezprzedmiotową – kariera w Al-Hilal ograniczyła się do jednego występu.

Kontuzja zrobiła jeszcze jedno – rozbiła ciało, które nawet w najlepszym momencie nie było bezproblemowe. Wrócił do Al-Hilal pod koniec 2024 roku, niemal natychmiast zerwał ścięgno udowe, a w 2025 roku był już z powrotem w Santosie, grając za skromną pensję podstawową, ale rzekomo uprawniony do 90 procent przychodów z marketingu. Strzelił 12 goli. Przedłużył kontrakt do końca 2026 roku. Dostał powołanie na mundial i zagrał, bo jeśli był jeszcze jeden rozdział, który mógł zmienić kształt historii, to właśnie ten.

Nie było. Norwegia wygrała. Haaland strzelił dwa gole. Neymar dostał rzut karny i mikrofon, i wykorzystał oba. Stanął na MetLife Stadium i zapłakał w sposób, który nie był występem, i opisał, na kilka sekund przed oficjalnym ogłoszeniem emerytury, wszystko, czego liczby nie potrafiły powiedzieć: że rekord istnieje, że jest prawdziwy, że należy do niego, i że to nie wystarczy.

Kontrakt z Santosem obowiązuje do grudnia 2026 roku, a decyzja o całkowitym zakończeniu kariery klubowej jest jeszcze przed nami. Jakkolwiek się to zakończy, pozostaje arytmetyka kariery, która dała Brazylii więcej goli niż jakikolwiek inny człowiek w historii, oraz otwarte pytanie, czy rekord i dziedzictwo to to samo.

Tagi: , , , , , , ,

Dyskusja

Jest 0 komentarzy.