Autorzy

Virginia Woolf, pisarka, która uczyniła strumień świadomości nowym językiem literatury

Penelope H. Fritz
Virginia Woolf
Virginia Woolf
Photo: Unknown authorUnknown author / Public domain, via Wikimedia Commons
Urodzony25 stycznia 1882
London, England
Zmarł28 marca 1941 (59)
ZawódPisarka i eseistka

Ostatnia ukończona powieść Virginii Woolf rozpoczyna się od wiejskiego przedstawienia w angielskim dworku, obsada chwiejnie przemieszcza się przez angielską historię, podczas gdy publiczność niespokojnie wierci się na ogrodowych krzesłach. To lato przed II wojną światową, a widowisko ciągle rozpada się w hałas i ciszę – lustra, wiatr, gramofon. Między aktami sprawia wrażenie niedokończonej, bo taka była: Woolf odłożyła ją na bok, poszła nad rzekę Ouse z kamieniami w kieszeniach płaszcza i już nie wróciła. Książka, którą zostawiła, jest, jakby na przekór, całkowicie kompletna.

Urodziła się jako Adeline Virginia Stephen w styczniu 1882 roku w South Kensington, trzecie z czworga dzieci Leslie Stephena – historyka, krytyka i pierwszego redaktora Słownika Biografii Narodowej – oraz Julii Prinsep Jackson, piękności wiktoriańskiego światka towarzyskiego. Dom przy Hyde Park Gate był jednym z najbardziej wypełnionymi książkami adresów w Londynie. Nie było formalnej edukacji; córki rodziny patrzyły, jak ich bracia wyjeżdżają do Cambridge, podczas gdy one wchłaniały to, co oferowała biblioteka. Jej matka zmarła, gdy Woolf miała trzynaście lat. Dwa lata później zmarła jej przyrodnia siostra Stella. Dekada śmierci – ojciec w 1904, brat Thoby w 1906 – miała nadać jej pisarstwu charakterystyczną wagę: poczucie, że żywi i umarli dzielą to samo pomieszczenie, że przeszłość nie jest z tyłu, ale obok.

Po śmierci Leslie Stephena czworo rodzeństwa Stephenów przeprowadziło się do Bloomsbury, na Gordon Square 46, a to, co wokół nich się zebrało, było niepodobne do niczego, co Londyn widział wcześniej. Lytton Strachey, E.M. Forster, Roger Fry, John Maynard Keynes, Clive Bell, Duncan Grant – dyskutowali o sztuce, seksie, filozofii i o sobie nawzajem bez szacunku, jakiego wymagało edwardiańskie społeczeństwo. Woolf recenzowała książki dla Times Literary Supplement, budując krytyczny głos o niezwykłej surowości i precyzji, i zaczęła rozumieć, że rodzaj fikcji, który chciała pisać, jeszcze nie istniał. Kiedy w 1917 roku wraz z mężem Leonardem Woolf założyli Hogarth Press, dali sobie wydawnictwo, które drukowałoby dokładnie te książki, w które wierzyli – w tym ostatecznie pierwsze zbiorowe wydanie Sigmunda Freuda w języku angielskim oraz wczesne prace T.S. Eliota i Katherine Mansfield.

Pani Dalloway, opublikowana w maju 1925 roku, jest powieścią, która najdokładniej pokazuje, co wymyśliła. Akcja rozgrywa się w jeden czerwcowy dzień w Londynie: Clarissa Dalloway przygotowuje się do wieczornego przyjęcia; po drugiej stronie miasta Septimus Warren Smith, rozbity przez I wojnę światową, zmierza ku śmierci. Oboje nigdy się nie spotykają. Łączy ich technika – proza, która porusza się wewnątrz świadomości tak, jak porusza się uwaga, chwytając teksturę chwili, a nie jej zarys. Stulecie Pani Dalloway w 2025 roku zaowocowało adaptacjami teatralnymi na trzech kontynentach, wydarzeniami uniwersyteckimi oraz tego rodzaju trwałą krytyczną rewizytacją, jaką niewiele powieści z tamtej dekady może jeszcze wzbudzić. Miarą jej żywotności jest to, że w 2026 roku bliźniaczy filmowcy Arie i Chuko Esiri zaprezentowali Clarissę na Directors’ Fortnight w Cannes – reinterpretację powieści osadzoną w Lagos, nominowaną do Queer Palm i przyjętą z powszechnym uznaniem krytyków, co sugeruje, że podstawowa architektura Woolf działa równie dobrze przeniesiona do współczesnej Afryki Zachodniej, jak w Londynie, z którego pisała.

Do latarni morskiej, opublikowana dwa lata później, to inne osiągnięcie. Gdzie Pani Dalloway płynie z niezwykłą szybkością, Do latarni morskiej jest powolna w sposób, w jaki powolna jest żałoba – czytelnik czeka na coś, sięga po to i znajduje to zmienione przez czas. Pani Ramsay przewodzi letniemu domowi na wyspie Skye z władzą kobiety, która stała się niezbędna dla wszystkich wokół. W centralnej części – dziesięć stron obejmujących dziesięć lat – umiera w nawiasie. Powieść jest w dużej mierze autobiograficzna: rodzina Ramsayów to rodzina Stephenów, a książka jest tak samo elegia, jak fikcją. Pozostaje jedną z najbardziej formalnie wyrafinowanych powieści w jakimkolwiek języku, rodzajem książki, która odpłaca się ponownym czytaniem zupełnie różnymi znaczeniami, w zależności od tego, co czytelnik stracił w międzyczasie.

Orlando: biografia, napisana dla i o Vicie Sackville-West – arystokratce i pisarce, która była najbliższą powiernicą Woolf pod koniec lat 20. XX wieku – to zupełnie innego rodzaju gambit. Jej bohater zaczyna jako młody elżbietański szlachcic, a cztery wieki później budzi się jako kobieta na początku XX wieku. Transformacja płci następuje bez zamieszania, niemal biurokratycznie. Książka jest jednocześnie listem miłosnym, biografią angielskiej literatury na przestrzeni czterystu lat i najbardziej konsekwentnym argumentem na rzecz płynności płci, jaki angielska fikcja wyprodukowała aż do dziesięcioleci później. Własny pokój, esej opublikowany w następnym roku, jest drugą stroną tego samego argumentu – nie fikcją, ale filozofią polityczną, argumentującą z żelazną jasnością, że wykluczenie kobiet z życia intelektualnego jest materialne, zanim stanie się psychologiczne: kobieta musi mieć pieniądze i własny pokój, jeśli ma pisać. Argument ten był debatowany, rozszerzany i kwestionowany przez prawie stulecie; nigdy nie został w sposób zadowalający odparty.

Istnieje wersja Virginii Woolf, która stała się niemal bezużyteczna – tragiczna artystka, doprowadzona do geniuszu przez cierpienie i do samobójstwa przez tę samą wrażliwość, która umożliwiła jej twórczość. To odczytanie, które dominowało przez większą część połowy XX wieku, wyrządza jej konkretną niesprawiedliwość: zamienia jej chorobę w warunek wstępny jej osiągnięć, co jest przeciwieństwem tego, co sugerują dowody. Załamania, których doznała – próba samobójcza w 1904 roku po śmierci ojca, prawie śmiertelne przedawkowanie weronalu w 1913 roku, wielokrotne hospitalizacje, które nastąpiły później – były przerwami w pracy, a nie warunkami do niej. Okresy, w których pisała najlepiej, były okresami, w których była najbardziej stabilna. Współczesna nauka przypisuje jej stan głównie chorobie afektywnej dwubiegunowej, potęgowanej przez wykorzystanie seksualne, którego doświadczyła jako dziecko ze strony swoich przyrodnich braci George’a i Geralda Duckworthów. Nie pisała, ponieważ cierpiała. Pisała mimo to, z niezwykłą dyscypliną i codziennym zaangażowaniem, a tragedia nie jest poetycka – jest medyczna i społeczna, porażka epoki, by zrozumieć, a tym bardziej leczyć to, co jej się działo.

Fale, opublikowane w 1931 roku, są dziełem, które najpełniej realizuje jej formalne ambicje i najsilniej opiera się przypadkowej lekturze. Sześć postaci – Bernard, Susan, Rhoda, Neville, Jinny, Louis – wypowiada się w solilokwiach, które biegną od dzieciństwa do starości, a morze zapewnia rytmiczny kontrapunkt fal i światła. Nie ma konwencjonalnej narracji, dialogu w zwykłym sensie, sceny, w której postacie wchodzą w interakcje tak, jak zwykle robią to postacie w powieści. Zamiast tego jest tekstura sześciu wewnętrznych żywotów na przestrzeni czasu, każdy głos odrębny, każdy z innym stosunkiem do samotności i więzi. Marguerite Yourcenar przetłumaczyła go na francuski w 1937 roku; od tego czasu został przetłumaczony na ponad pięćdziesiąt języków. W każdym z nich stawia to samo wyzwanie: jak przenieść prozę tak bliską muzyce przez barierę innego języka?

Trzy gwinee, esej z 1938 roku, to Woolf najbardziej jawnie polityczna – i dzieło, które spotkało się z najgorszym przyjęciem współczesnym. Napisane, gdy faszystowskie ruchy w Europie umacniały się w kierunku wojny, argumentuje, że te same patriarchalne struktury, które wykluczały kobiety z życia intelektualnego i zawodowego, produkowały autorytarną politykę zagrażającą teraz cywilizacji. Krytycy w tamtym czasie, w tym niektórzy, którzy podziwiali jej powieści, uznali ją za przesadzoną. Późniejsi czytelnicy, z perspektywy czasu, uznali ją za proroczą.

Ukończyła Między aktami w lutym 1941 roku. Niemcy zbombardowali ich londyński dom podczas Blitzu. Jej ostatnia książka, biografia Rogera Fry’a, otrzymała rozczarowujące recenzje. Czula zbliżające się nowe załamanie – tę samą ciemność, która wcześniej hospitalizowała ją, tę samą utratę zdolności do pisania i jasnego myślenia. 28 marca 1941 roku zostawiła osobne listy dla Leonarda i dla swojej siostry Vanessy Bell, włożyła płaszcz, poszła nad rzekę Ouse i utonęła. Miała pięćdziesiąt dziewięć lat.

To, co dzieło nadal argumentuje, nie dotyczy tragedii, ale precyzji. Technika strumienia świadomości, którą rozwinęła – równolegle z Jamesem Joyce’em i od niego różnie – zmieniła to, co fikcja sądziła, że może zrobić z wewnętrznym życiem człowieka. Krytyka feministyczna, która pojawiła się w latach 70., wydobyła ją z protekcjonalności kanonu z połowy stulecia, który traktował ją jako utalentowaną ekscentrykę, i od tego czasu pozostaje w centrum rozmowy. 35. Międzynarodowa Konferencja Virginia Woolf zebrała się w Stambule w czerwcu 2026 roku pod hasłem dźwięku – dźwięku w jej prozie, dźwięku w jej historycznym momencie, ciszy między słowami – co sugeruje, że po ponad osiemdziesięciu latach badań twórczość wciąż rodzi nowe pytania. Jest jedną z tych pisarek, których wpływ jest najtrudniejszy do precyzyjnego określenia właśnie dlatego, że jest wszędzie: w tym, jak współczesna fikcja traktuje czas, wewnętrzność i ruch między tym, co było, a tym, co pozostaje, Virginia Woolf jest prądem, w którym płynie proza.

Tagi: , , , , ,

Dyskusja

Jest 0 komentarzy.