Sport

Pat McAfee: zakład ESPN o 60 milionów dolarów na chaos

Jack T. Taylor

Punter to jedyny człowiek na boisku futbolowym, który nie powinien się liczyć. To specjalista, którego franczyza toleruje, a nie buduje wokół niego – zawodnik wysyłany na boisko, gdy plan już się nie udał. Pat McAfee spędził karierę jako ten człowiek, a potem na tym zbudował wszystko inne. Cała maszyneria tego, kim się stał, to odmowa zaakceptowania przez kogoś, kogo uznano za marginalnego, swojej pozycji.

Teraz sieć, która przez dekady decydowała, gdzie fani sportu mają kierować wzrok, postanowiła, że mają go kierować na niego. ESPN finalizuje przedłużenie kontraktu, które uczyni McAfee najdroższą osobą w swojej siedzibie. Kwota nie jest historią. To, co ta kwota kupuje, jest historią.

Ta historia czyta się jak nagroda za odwagę. Wybór z siódmej rundy, który został dwukrotnym punterem Pro Bowl dla Colts, wypchnięty przez złe kolano i jeszcze gorsze relacje z zarządem – McAfee nie odpłynął na emeryturę – sprintem wbiegł do mikrofonu. Najpierw Barstool, potem własny biznes Pat McAfee Inc, potem dziewięciocyfrowe sponsoring FanDuel, drugie życie w WWE, wreszcie umowa licencyjna, która rzuciła jego codzienny program na ESPN, ESPN+ i YouTube jednocześnie. Zbudował publiczność tak, jak zbudował karierę puntera – na własnych zasadach, lojalną wobec niego, a nie wobec jakiegokolwiek logo za nim.

Ta publiczność jest prawdziwa, a argument ESPN za pieniędzmi na niej spoczywa. McAfee jest pulsem College GameDay – segmentem, który młodsi widzowie faktycznie wycinają i udostępniają; wyciągnął sobotni program do sezonu z największą oglądalnością i przebił 2,7 miliona widzów tygodniowo. Jego kanały przekroczyły miliard wyświetleń w mediach społecznościowych w ciągu jednego miesiąca. Zaprasza gości, jakich nie może zaprosić prosty serwis informacyjny – komisarzy, LeBronów i Caitlin Clark, które chcą pokoju bez przesłuchania krzyżowego. Dla firmy przerażonej starzeniem się w nieistotność jest mostem do ludzi, którzy nie myślą o ESPN jako o miejscu docelowym.

Przyjrzyj się bliżej bilansowi, a pewność się przerzedza. Jego codzienna publiczność linearna plasuje się w środku stawki wśród programów studyjnych ESPN – za SportsCenter, za Pardon the Interruption, za tym samym First Take, który daje mu wejście. Specjalny program w prime time, który mu powierzono, przyciągnął widownię, którą kanał informacyjny uznałby za słaby wieczór. Oszałamiająca wartość tkwi na kampusie i na YouTube – platformach, które ostatecznie kontroluje McAfee, a nie ESPN. Jak ujął to Awful Announcing, sieć wynajmuje, a nie posiada – program jest leasingiem, a publiczność najemcy idzie za nim za drzwi w dniu, w którym odchodzi.

Jest jeszcze część, którą profile o drodze do sławy pomijają, bo nie schlebia. To, za co ESPN płaci rekordową sumę, żeby zatrzymać, jest tym, co ciągle eksploduje. Ten sam niefiltrowany instynkt, który czyni McAfee oglądalnym, umieścił fałszywą plotkę o studentce Ole Miss o imieniu Mary Kate Cornett w ogólnokrajowej transmisji i zostawił go przepraszającego jej ojca na antenie miesiące później, po tym jak jej rodzina rozważała pozew o zniesławienie. To instynkt, który kazał mu nazywać średni personel własnej sieci „bum ass suits”. Autentyczność jest produktem. Autentyczność jest też odpowiedzialnością, a nie można kupić jednego bez drugiego.

Czas wyostrza ten punkt. Przedłużenie jest negocjowane tego samego lata, w którym ESPN pozbyło się Ryana Clarka, 33-letniego weterana Karla Ravecha, Stephanii Bell, Davida Lloyda i Toma Pelissero – reporterów i analityków, którzy wykonywali nieefektowną pracę sieci. Sama podwyżka w stosunku do obecnej umowy mogłaby pokryć ponad tuzin kontraktów takich jak Clarka. A każda nowa pozycja, w którą ESPN umieszcza McAfee – GameDay, codzienny program, specjalne, programy towarzyszące – zużywa rzadkość, która sprawiła, że był wart gonienia. Wszechobecność to nie to samo co wartość. Czasem jest jej wrogiem.

Jedyną prawdziwą umiejętnością McAfee nigdy nie było puntowanie. To była odmowa bycia zarządzanym. ESPN właśnie postawiło sześćdziesiąt milionów dolarów rocznie na to, że człowieka można posiadać i jednocześnie pozostawać nieposiadanym – i wręczyło mu długopis, żeby to podpisał.

Tagi: , , , ,

Dyskusja

Jest 0 komentarzy.